Szybki szpil z Brennej początkowo czarnym szlakiem, po czym przeskakujemy na zielony aby w kluczowym momencie uciec na trawers Małego Cisowca. Wszystko praktycznie do podjechania, lecz przy samy przeskoku na czerwony szlak wypadamy na pole borówek. Dalej już Błatnia, trawers Trzech Kopców z wykorzystaniem ścieżki "Do Chaty Wuja Toma" i dalej szlaku narciarskiego. Docieramy do Karkoszczonki i następnie czerwonym singielkiem trawersujemy Beskid. Zaczyna się klasyczne mordobicie, czyli podjazd pod Hyrcę, na 50m trzeba zejść z siodła - nie ma bata. Dalej już tylko lżej. W miarę spokojny uphill na Kotarz i zaczynamy śmigać w kierunku Grabowej. Po prawej nadchodzi armagedon, ale w planie jest przynajmniej singiel z Grabowej do żółtego szlaku pod Salmopolem. Pogoda puszcza i tam już nie chcemy ryzykować, czy nas dopadnie zlewa czy tylko postraszy. Z singla przeskakujemy na 2km odcinek leśnej drogi do Brennej Lipnicy usianą poprzecznymi belkami i skoczniami. Trzeba się sprężać bo snake'i aż się czają przy każdej belce. Reszta to dojazdówka asfaltem lub czymś co miałoby go przypominać.
Parę wycinków z Rajczańskich ścieżek, a jest tego naprawdę dużo w tamej okolicy. Trudność określiłbym na "S1", ale można podkręcić zwiększając prędkość przejazdu. Dzieciaki przy mniejszej prędkości dają radę ;)Przy większej - przydaje się większy skok, bo na niektórych odcinkach natrafiamy na serie 0,5m progów co 4-5sek. Generalnie bardzo przyjemny trail z dużą ilością hopek, także można sobie w miarę bezpiecznie polatać. Ścieżka poprawiona trochę przez cross'y, ale pozytywnie - bez rowów i kolein za to z nowym wariantem z Czompla.
Spontaniczny wyjazd na prognozę na Moeltaller w 8-osobowym składzie z różną opcją dojazdu i powrotu + testowanie grubych sztachet. Lokalesi latali nad nami - dosłownie!