wtorek, 30 sierpnia 2011

2011_08_30 Kreptitz 15-18

Kilka fotek z super sesji na Kreptitz 25kn+ i pelna moc
Dobre rampy z plaskim najazdem, falki dla Flakona i brak przyboju - idealny dzien!!!


Flakon na cutbacku (popraw jezeli sie pomylilem--)

Flakon na off the lip into the water dive

Dobry jump na ryj na rotacji do backloopa
Pawel na koncowce mocy o 17:45 ale stale w gorze
FOTKI LINK:
https://picasaweb.google.com/109307755981531659935/20110830KreptitzDranske?authkey=Gv1sRgCOOuzI6bp8n6tgE


2011_08_29 Dranske paliki 20-22kn

Kilka akcji PAWLA z porannej rozgrzewki na palikach w Dranske przy S 20-22kn
Bardzo dobre miejsce do skokow i zaznajomienia z tematem jeziorowego wavu w milej atmosferze palikow i cypla w Dranske.






poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Ustka 20.08.2011

Ustka 20.08.2011 from Lorzelek on Vimeo.


Docieram do Ustki o 3:30 w nocy. Szybkie spanie w vanie, czyli mata w kombiku po ukosie i spiworek. Budzę się o 7:00. Szybki rekonesans w poszukiwaniu "dablju-si" i wiatropomiar na plaży. W podstawie 25-28knt, w szkwałach do 40knt. Grubo.


No to uderzam do spożywczaka, szybkie sniadanko i taklowanie. Na warsztat idzie 3.7 z firaną do połowy żagla. 8:40 - nie ma chętnych do zejscia, no to idę "na królika doswiadczalnego". Pierwsza godzina na wodzie to jakby nieodrobione zadanie domowe.
4 lub 5 ta sekcja przyboju powoduje nagły powrót do brzegu. 3.7 za duże. Wiatr się wzmacnia. Idę do auta na małe doładowanie snikersem i banankiem. W międzyczasie sms od RobinaM - w Łebie w szkwałach pod 50knt. Myslę sobie - jak dobrze że pojechałem do Ustki. Tu przynajmniej mogę utrzymać zestaw ;). Od 10:30 zaczyna być bardziej pływalnie, czyli mogę próbować robić batony i katbeki, bo wczesniej mnie otwierało tak, że każda próba kończyła się wyrwaniem bomu z rąk. Ciąg dalszy nieodrobionych lekcji - przydałaby się deska około 68-70l. Przy zjeździe z fali i dostaniu atomowej porcji wiatru przy batonie 81l zaczyna latać w powietrzu.


Generalnie fala w Ustce kosmiczna. Dużo lepsza niż na Secret Spocie, co potwierdzają
lokalesi i liczna ekipa sieplywa.pl i inni. Na wodzie wysoki poziom. Tylko kilku mniej doswiadczonych dostaje baty (między innymi ja ;).
Na koniec przed 16:00 dostaję znak od Neptuna - czas kończyć, czyli DD ("duży donald") zabiera mi zestaw i gonię go przez 200-300m. Lądujemy razem na plaży po 10 minutach.
Podsumowując - nowy spot, nowe doswiadczenia, za duża deska na ten warun, ciut za duży żagiel do za dużej deski - 3.7 i 70l byłoby ok. Ew. 3.3 i 81l, ale i tak by deska latała. Dobra miejscówka (ul. Lesna), dobry dojazd, parking przy samym spocie, bez tłoku. To nie taki modny kurort jak Łeba. Bezpieczniej na wodzie - linia brzegowa tworzy jakby lekką zatokę. Na plaży pachołki, ale wystające nad wodę, więc bardzo dobrze widoczne (oczywiscie zdarzają się tacy, co się do nich przytulają, ale pomagam wyciągnać kolegę z opresji - ciężko jest cokolwiek zrobić, gdy sprzęt i własciciel są rozłożeni jakby na grilu, tylko że pionowym ;). Start z plaży na wysokosci pachołków, więc nawet jak nie wyjdzie to nie wpadamy na kolejny rządek kijaszków. Odległosci między rzędami pachołków dosć duże - spokojnie można strzelić rufę.
Warto tam wrócić...

wtorek, 9 sierpnia 2011

Wakacyjna Fuerteventura



W ramach rodzinnego wyjazdu na Kanary zabrałem sprzęt WSowy, czyli standardowy zestaw 81l + 5.3 i 4.2. Pierwszy tydzień nie obfitował w wiatr przed południem. Za to popołudniowa termika odpalała około 16-tej i można było na 5.3 posmigać na spocie Flagbeach. Również na kite'a było ok, ale jakos prędzej starałem się surfować na waveówce kiteowej lub bodyboardzie. Drugi tydzień miał być bardzo wietrzny i zaczął się ku mojemu zdziwieniu dzień wczesniej, bo już w piątek. Oczywiscie wtedy, nie wiadomo z jakiego powodu, wybrałem pływanie na kite 9m2. Na klifie w El Cotillo było 15-18knt więc zdepowerowałem latawiec jak się dało bo cos przeczuwałem, lecz po 4-tym halsie na wodzie było ze 30knt. Wróciłem ledwo do brzegu i przy lądowaniu nie było miło, więc pusciłem szmatę w cholerę - przeleciała z 0,5km zanim ją ktos złapał przed klifem. To był znak by zmienić sprzęt na WS. 4.2 wypałowane na blaszkę, a i tak było chwilami za duże. Ale przynajmniej ogarniałem temat i cutbacki na lewą nogę zaczęły cos wychodzić - czasami. W następne dni robiłem wypady na Playa del Burro aka Glass Beach. Bardzo fajny spot na prawą nogę i z wiatrem side-shore. Fala od 1,5 do 4m. 3-4 metrowe udało mi się połapać w słabowiatrowej sesji w ostatni piątek pod koniec pobytu. Bardzo przydało się doswiadczenie z Mauro, gdzie "na halabardę" robiło się wysokosć na Manale. Przez 45min miałem cały spot dla siebie. Reszta siedziała na brzegu i patrzyła czy wogóle jest sens się taklować, ale 13-15knt na 5.3 dawało szansę zrobienia wystarczającej wysokosci. Potem dołączyła reszta. Generalnie cały drugi tydzień jeździłem na El Burro albo do Cotillo, gdzie fala była mniejsza, ale termiczny wiatr pewniejszy. Glass Beach wymaga czystego nieba i NE, albo N i wtedy może być pochmurno. Byłem obczaić też Punta Blanca, ale lokales mi mówił, że to typowy spot do skakania na prawą nogę.
Na zakończenie pobytu trafił się cukiereczek - El Burro przy 25-28knt i falach 2-3m. Odpaliło już o 13.00 i tak do 18tej byłem wykończony na 4.2.

Więcej fotek TUTAJ.

Polecam tą miejscówkę na wyjazd rodzinny jak i typowo do pływania.
Powietrze w lipcu/sierpniu ma około 25-30C, woda 22-24C.
Całe 2 tygodnie pływałem tylko w boardshortach i lycrze z długim rękawem, żeby mnie spaliło. Krem 50+ codziennie na twarz rano i przed pływaniem.
Dolot z Drezna liniami AirBerlin. Espresso za 1 ojro, więc Poklopac by nie zasnął :)