środa, 31 grudnia 2008

Świnica 30.12.2008

Jednodniowy wypad na Świnicę z Pedrem. Wyjazd 4:30 z Zabrza, 7:30 w Kuźnicach, Wejście standardowe przez Boczań do Murowańca, jajeczniczka, kawka i kierunek Świnica. Przecieramy szlak na przełęcz Świnicką. TOPR dostał spowrotem śmigłowiec i w tym czasie ćwiczy "odkurzanie" Kościelca koło 11.00. Potem wchodzimy na małą Świnicę. Duża w zasięgu ręki, a jednak za przepaścią. Obchodzimy szczyt trawersem i początkiem Orlej Perci, ale śnieg od strony wschodnio-­południowej jest już bardzo ciężki i postanawiamy zawrócić, co by nie "wylądować" w 5-ciu Stawach.

wtorek, 30 grudnia 2008

WIGILIA ZIMOWA 2008 czyli extreme sports


21122008
Zaczelo sie super rolsem w niedziele 21 12 2008 kolo poligonu z megatight gybami zakonczonymi w razie niepowodzenia umieszczeniem jibujacego w rowie. Do tego wyscigi z czerwonymi CLIO wiatr W-NW okolo 10-20kn 4,7 stykalo.
Galeryjii brak.

22122008 PART I
Nastepnie FLAKONOWA sesja na Rzeczyczach gdzie sunal w slizgu przy 4BFT na desce POCKET WAVE TABOU 85lt i zaglu 5,3m2 tnac rufy w slizgu oraz 3sek wasserstarty. 6C jak sie okazalo gwarantowalo tzw. full comfort.

22122008 PART II
Wieczorem doskonala sesyjka z Maca przy Decacie od 9-11 PM z rowniotkim morskim wiaterkiem na 4,7m2 w okolicy 13-20kn. Wychodzilo nam doslownie wszystko czyli backwind gybe, 360 w gore i w dol, obowiazkowo ducki tylko jak siadalo, flipy, monkey jibea.
Wymyslilem tzw stalled bakcwind gybe cyzli jedziesz normalnie przechodzisz na backwind przed zaglem, odpadasz do pelnego i chwile przed przekroczeniem linii wiatru rzucasz pednik na nawietrzna i po chwili krotkiej zagielek sam rotuje a ty go dostajesz w lapki w pozycji po jibie. Uwaga na nos.
http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/20081223%20Flakon%20testuje%20POCKETA/


23122008

Exteme sports Rzeczyce czyli Kiting, Windsurfing + quady czyli Odrobina Flakon Juszczyk Team w pelnej krasie.
http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/20081223%20Extreme%20Sports/




poniedziałek, 1 grudnia 2008

20081130 MIedzyki (Bielskie)




W koncu doszla do skutku wyprawa na halnego janosika ktory z sila toporka rzucal nami po lodowatej rzece, temperatura powietrza Gliwice 4C, Pszczyna 8C, BIelsko 12C. Jak dojechalismy i Jarek (ok90kg) pomykal na 5,2 a Asia na 4,5 to nie wygladalo dobrze jednak wypalowane 4,7 sie sprawilo ok. Po szalenstwach nocy ubieglej zapomnialem kaptura, pieniezkow. Za to wzialem herbate z pradem, 6 srubuwkretow 4 zagle 1 deska, 2 pary kaleson narciarskich, 2 czapki i auto zastepcze. Do 12:00 wialo badzo mocno potem siadlo na 6,6 do 14:00, potem przyszedl solar i znowu 1,5 h na 4,7. Rekawiczki coldmitt DAKINE na razie w fazie testow bowiem odpiely mi calkowicie krazenie w przedramionach i wypadal mi kubek z herbata. Byl test 116 NAISH 3 STAJL i absolutnie ten rozmiar jest za duzzyyyy. Dla Flakona 100lt to byl krazownik...deptal brutalnie po burtach jakby to bylo 160lt STARBOARD 100cm wide ...porobilo sie przez ten rok...


Na marginesie Flakon probowal zrobic aerial duck jibe i niewiele mu brakowalo..

Ja pokazalem w ciagu 5 minut tyle 3stajla co normalnie w ciagu 2-3 dni


Next time czyli.


Galeryjka: http://www.jacek.sest.pl/

jp




wtorek, 25 listopada 2008

XC rolls session na Pławkach

W odróznieniu od ciepłych klimatów tym razem trochę prawie zimowej scenerii ale równiez na plazy ;)

Ostra jazda cross country w temp. +2 stopnie i wietrze WNW 14-20knt na żagielkach 4.7-5.3. Maca ubrał sobie butki ze śliską podeszwą, żeby było trudniej. Ja ubrałem trapery a i tak latałem po deku. Antidotum na to było posypanie deku piaskiem i nie bieganie po głębszym nawianym śniegu. Jazda po trawie sprawiała trudności bo nikt jej przed opadem śniegu nie skosił, za to po plaży szło znacznie lepiej. Maca testował wytrzymałość swojego sprzętu - maszt ok, voodoo lekko przewentylowane.

środa, 12 listopada 2008

Backwind dobrze zrobiony

http://www.continentseven.com/windsurfmove934.html

Dobra jazda!

http://www.sieplywa.pl/siewie.php?id=2764

200811 Dlugi likend

W sobote prace ogrodowe od 10-19 masakra bez konca...jakby wialo to moznaby teoretycznie zbierac liscie przez 24/24 jako full time job.

W niedziele 1szy dzien wyprawa na tzw nos ktory nie zawodzi i piekne plywanko w 16C w kompanii samych kitow z Gliwic ktorzy tez mieli nosa. 115lt +6,4 spasowalo jak ulal - osrodek BOROWIK. Wyprawa na tzw szybki spiel 12-16 - trafienie w 10ke. Strzelil mi bom i fal startowy co oznacza iz w listopadzie seriia czarna pochlonela: linki trapezowe szt 2, bom GAASTRA -klamra ruchoma, fal trapezowy, pianka dziurawa w miejscu gdzie facetom najzimniej, buty dziurawe.. czas konczyc ten sezon...

W poniedzialek po pracy porannej troche plywania - jak przyjechalismy lekko 20kn ktore siadlo do 12 potem 2 godziny na 6,4 full power, potem rowne 10-12kn przez 1h i potem mocne 15-17kn przez 2 h do zachodu slonca. Zawijka do Wrocka kosztowala mnie prawiekime na A4.

Testowalismy HIFLY MADD 115lt i oto opinie:



Marek - predkosc koncowa czopie jak slalom dobra na kilka halsow



Lechu - mniej stabilna od Hawka w warunkach nieslizgowych



Ja - po celach:



- oldschool 3stajl (360, ducki, helitacki, pushtacki) - *****



- freeride bump-jump po chopie -*****



- predkosc koncowa - *****



- odpalanie - ***** (wg Marka przecietna) mocno mozna depnac tylnia stopa troche jak na finie 56-60cm...



- manewrowosc - ????? (w cietych rufach dosc cienko nie haczy krawedziami lecz nie lubi tego skretu z uwagi na mocny opor statecznikow, brak spinoutu po ladowaniu po skoku na ostrym kursie moze spowodowac plynne przejscie do spinloopa czyli katapy, duzy opor boczny, przy chophopie trzeba na serio mocna ja wbic wode aby sie odkleila)




Strona producenta:
http://www.hifly.de/hifly-2008/historie/jahr-2005/
i testy:
http://2006.star-board.com/products/testresults/view_test.asp?Number=79

We wtorek mialem juz dosc zimna i zawinalem sie na rolsa porannego na Decathlon gdzie stanal wielki namiot i byla wielka d... Wiec troche pobiegalem w lesie 45minut. Nastepnie wycieczka z rodzinka do palacu zeby nie bylo w Plawniowicach :







nad Plafko i tu 4 pasjonatow walczylo ze slabym wiatrem na velikich plachtach a kundelki szukaly ciepla w gonitwach po piachu:















Flakon na 5,3 i 81lt ujezdzal na Otmuchowie a Rybniczanie przeniesli swoj kontener nad Turawe gdzie znowu walilo 5-6 BFT.







UWAGA: zmiana PICASSY z uwagi na koniec limitu konta:



http://picasaweb.google.com/JPoklopac2

piątek, 7 listopada 2008

MAURITIUS wersja dla MARZENY F. czyli ile to kosztowalo...

no klimat jest tam zajebisty, woda 24-25 stopni, luft 27-29 stopni na prognozy nie ma co patrzeć, najważniejsze jest czy będzie słońce my na 16 dni mieliśmy 100% pływania, dziennie przynajmniej 2-3h wiatru 20knt, a średnio 20-25knt, akurat żeby się fala nie psuła. Powyżej 30knt już było nie równo. Generalnie fala praktycznie cały czas. Rafa + swell robią swoje i góry rosną w oczach. Nawet low-wind wave przyjemny. Dopływasz wypornościowo na falę, łapiesz ją i jedziesz 500m w dół z falą na pełnym gazie, a niby nie wieje - sam byłem zdziwiony, że to tak działa.
Co do kosztów to najdroższy jest przelot - ~3k zł, przewóz sprzętu zależy czy czarter czy liniowy rejs, my mielismy air france wiec limit był 20kg i WS też 20kg, w czym się za cholerę nie da zmieścić - quiver+1 waveówka+2żagle+2maszty+bom dawały mi 30,5kg. Postawiłem na wypożyczenie sprzętu w Club-Mistral. Wyszlo 2 razy drożej niż przewóz sprzętu (160-180e -> 400e) ale mogłem rozwalać przy mieleniu na czym pływałem, czyli sumarycznie: 1 fin, listwa w żaglu, lekko dziób deski - wszystko przy połknięciu przez falę. Koszty na miejscu - mieszkaliśmy w wiosce La Goulette - 8km od spotu Le Morne - tylko tam warto pływać - jest termiczne wzmocnienie bazujące na "kosmicznej" górze Brabannt, ale musi być słońce. Wtedy z niczego czyli 5knt robi się 20-25knt przez pół dnia. Noclegi w apartamentach - ~15-20 euro w tym pickup 4x4 na dojeżdżanie na spot, czyli odpada przechowalnia sprzętu, bo wszystko leży na pace całą noc. Nic nie ginie, pełen spokój. Ropa do auta - 50rupii za litr co przy obecnym kursie euro daje 5zł/l - nie za tanio. Jedzenie jak u nas. Jeśli wyprodukowane lokalnie to nawet tańsze, jeśli np z Francuskim rodowodem - masakra, woda mineralna kosztowała np 10zł za 1l. Taka się przez przypadek kumplowi udało zakupić. Że niby była z magnezem itp... ;)
Wg lokalesów najlepszy miesiąc to październik i to się potwierdza.
pozdr Łorzełek

poniedziałek, 3 listopada 2008

ERA TO ZALAMKA

Dzisiaj nie dzialala siec ERA od 9:30 do 13:00
Zaj.. komunikat doszedl do mnie:

"Witam,
problem jest znany. Specjaliści pracują nad jego rozwiązaniem. Niestety nie została podana informacja jak długo to potrwa.
Przepraszamy za problemy związane z zaistniałą sytuacją."

Obcinaja chyba ilosc masztow...
jp

90l MAUI PROJECT for sale

Po konsultacjach z szacownym gronem wystawiam na sprzedaz 2 razy uzywana MAUI PROJECT F2 z 2 finami do wave. Cena : 100*3PLN
jp

38,9km/h na rolsie (MANIC 4,7m2)

Koniecznie zobacz j ezeli nei wierzysz ze mozna szybciej na rolsie niz na desce:
http://picasaweb.google.pl/JPoklopac/Macek389kmH#5264417436394647778
i
http://picasaweb.google.pl/JPoklopac/Macek389kmH#5264423222617286322
W 11 sek mial pewnie juz pelne gacie jak nim zamiotlo 10 m/s...

jp

sobota, 18 października 2008

Wieści z Mauritiusa

Cali i z kompletem sprzętu i walizkami dolecieliśmy na miejsce. Air-France i Air-Mauritius dał radę. Do Paryza było cieplutko, az mi się w butach zagotowało, więc na kolejny etap wziąłem sobie sandałki i tu przegrałem. Do Air-Mauritiusa warto zabrać ciepłe odzienie, bo czułem się jak w dobrze klimatyzowanej serwerowni przez 11h, brrr. Niby dawali kocyki i czerwone skarpetki ale wymarzliśmy i tak. Spałem w polarze i goretexie.

Jako ze Poklopac przepowiadał badziewne prognozy spieszę donieść - nie taki wiatr tu wieje jak prognoza straszy! Wazna jest tez obserwacja pływów. Na pierwszy tydzień mamy z grubsza high-tide w ciągu dnia.

Pierwszy dzień lajtowy: 5.4 i 102l screamer, potem trochę na 86l beast. Generalnie opływałem sobie Duke'a 5.4, rozeznałem Manawa'ę z boku i raz ze środka. Dobrze na rozgrzewkę.
Wymieniałem sprzęta na co mi się zachciało. To jest pikne w Club-mistral. Wykupiłem dodatkowe ubezpieczenie sprzętu, bo jak wiadomo, napewno coś popsuję.

Dzień drugi to już to na co czekaliśmy: tym razem Ice 5.3 i 86l beast i jazda na Manawa'ę.
Fala bajkowa - dla mnie w sam raz, tak ze 2-2,5m. Cykl fali ponad 10sekund. Marek zapodał mi wskazówki jak robić batony i cutbacki. No i jakoś to idzie. żeby złapać falę to nie ma tak lekko. Czasami fala ci zwieje, czasami pójdzie bokiem. Trzeba się dobrze rozglądać i liczyć. Jedno mielenie mam za sobą, ale batony tez zacząłem łapać. Bardzo podobne do jazdy na snowboardzie (palce-pięty) tylko ci się ćwierć-pipe przesuwa ;)

Bez butów było by cięzko. Rafa jest fest ostra. Generalnie spotkać można sporo "kalafiorów", o które mozna sobie zrobić kuku nie mając butów. "Kalafior" to taki kawałek rafy na kształt grzybka/kalafiorka postawionego na sztorc.
Odnośnie psucia - dzisiaj dziurka w x-play'u, pewnie przy mieleniu. Nawet nie wiem kiedy. Taki spot. A teraz powoli kimanko nas bierze....

Dzień trzeci - kolejny brak prognozy i wiatr od 10tej w okolicach 18-19knt. Zapodałem dzisiaj Mistral Twinser 92l i do tego 5.3. Ciekawa deska waveowa, 231x63cm z dwoma finami. Odpala dość szybko i do tego jest fest skrętna. Niestety na Manale było słabiej, moze ze 14-15knt, więc popływałem wypornościowo zdobywając wysokość, pare fal złapałem, ale był niedosyt. Powrót na plazę i wymiana sprzętu do ćwiczenia ducków w nieskończoność czyli 102l syncro i 5.3 ice. Pływanie aż do momentu kiedy low-tide dał się we znaki - zrobiłem katapkę na jednym z kalafiorów w miejscu gdzie nie powinno go być.

Dzień czwarty - prognoza na 15knt, czyli na dzieńdobry 86l i 5.0 ice. Kuje 23-25knt. Jazda na Manałę ćwiczyć falę. To jest ten dzień, warunki wiatrowe na falach takie same jak przy brzegu, czysty sideshore ze 25knt. Piękna fala 2-2,5m, ćwiczę ile mogę. Raz zaliczony kalafior w kształcie "hydranta" mało nie skasował mi fina, trochę go obskubałem z "trocin" i ciął dalej wodę bez oporu. A nie mówiłem żeby w prawo nie pływać? - powtarzałem sobie. W ludziach strat brak.
3h jazdy na mega powerze, 5.0 okazywało się momentami za duże. Marek miał w tym czasie max zdepowerowaną 7-kę, ale on pływa na kierunkowej desce surfowej bez strapów. Wycina aż miło popatrzeć. Powrót na plażę by odetchnąć przez 0,5h i zmienić smak w gębie ze słonego na słodki przynajmniej na jakiś czas ;) No i w końcu zdecydowałem zaprząść Wave RD 76l i do tego 4.5 voodoo. Zestaw bardzo miły, może to voodoo zbyt radykalne, wolę ice'y (powerwave). Natomiast deska wymiata. Skręca jeszcze lepiej niż Beast 86l. W drugiej sesji popołudniowej były trochę mniejsze fale, ale za to mocniejszy wiatr. Opływałem 76l, fal połapałem trochę. Widziałem latającą rybę, która mi wyskoczyła przed dziobem i przeleciała chyba z 50m (szok!). Przy powrocie baksztagiem z Manały na plażę tak mnie przetrzęsło na czopie, że już się cieszyłem, że jestem na miejscu. Na tym odcinku wiatr się dokręcał do dobrych 30knt a jeszcze taki otwarty kurs dodaje odpowiedniej prędkości - w końcu jechałem slalomem, co chwilę wytracając prędkość na ostrym.
Zobaczymy co będzie jutro...

Dzień piąty - na prognozę juz nie patrze, 20knt z rana staje się faktem. Na początek 76l i 5.0, ale troszkę okazuje się to mało na Manale. Co widziałem z zyjątek morskich to na pierwszym halsie 3x tamdamdamdamdam /], /]. /] czyli bejbi-sharki. To mnie zelektryzowało maksymalnie. Rufa na 76l bezśligowa nie wychodzi, ale najszybszy start z wody jaki wykonałem udaje się w 100%. Na plazy dowiaduję się, ze miałem szczęście, ze je widziałem i ze są nie groźne. Szczerze mówiąc wolałbym ich nie spotkać - kto by chciał? Marek za to spotkał 2 dni temu ok. 70cm zółwia, który generalnie miał w nosie kiciarza i resztę bandy, nie chowając nawet głowy pod wodę. A z pływania to znowu trochę falek połapałem, parę mielonek. Idzie ku dobremu. Ze śmiesznych sytuacji to taką dzisiaj widziałem: nabieram wysokość na Manale a tu patrzę jak dwóch gości startuje na tej samej fali i są prawie złączeni ze sobą. Dochodzi do przepychanek na szczycie fali. Patrzę po linkach do góry, bo jeden to ws, a drugi kiciarz, i poznaję ten najbrzydszy latawiec na spocie - tak to Marek. Dziadek na ws obkłada go bomem, ze niby mu się wepchał na falę - tak to odczuł Marek, więc po trzecim razie mu oddał żagiel i dziadek wpadł do wody. Z mojego punktu widzenia wyglądało to tak, ze dziadek nie widział Marka i pompował żaglem na szczycie fali, zeby się na nią załapać. To tyle na dzisiaj z ciekawostek...

Dzień szósty - nie ma słońca = nie ma wiatru. No chyba ze złe wietrzne fatum przyleciało z Polski wraz z nowymi znajomymi - Grześkiem, Anką i Damianem. Ekipa kiteowo-paralotniarska z Wrocławia i Słupska posłana tutaj przez kolegę Jurka z Wrocławia. I tak z rana staraliśmy się pokleić bladder w kite'cie uczącego się szwagra Marka, więc ze nie wiało to nam zwisało. Dzisiaj zmienił się równiez kierunek swell'u i na małym break'u fala podchodziła pod 2,5m momentami. Niestety wiotra brakowało w kluczowych momentach a ja walczyłem na 5.3 i 102l. Początkowo próbowałem na 5.9 ale jest to kompletne nieporozumienie jeśli chodzi o manewrowość na fali. 2 razy mnie konkretnie zmieliło, ale tak to jest jak stoisz jak spławik zadając sobie pytanie: "co ja tutaj robię?, a tu się na ciebie wali 2,5m ściana wody. Na Manawa nikt nie pływał bo wiatr był bardzo nierówny i nikt nie chciał ryzykować, ze nie wróci. Na One-Eye'u pojawili się surferzy i az miło było popatrzeć jak pomykają z 3m lochów po 150-200m wzdłuz fali.
Na jutro słońce i lepsza "prognoza"... will see.



Dzień siódmy - low-wind wave session. Testuję dalej Twinsera 92l i 5.3 ice. Przy 15-16knt cudów nie ma, więc na Manawę jadę wypornościowo ale 2 halsami. Marek na 9tce juz tak rózowo nie ma jak w poprzednie dni, tez musi się troche naorać. Wszystko rekompensuje fala, która w tym dniu w większości przypadków ma ze 4m. Do południa jestem na wsie sam poza gostkiem, który zrobił 2 cykle i uciekł na plaze. Dla mnie wyznacznikiem jakości wiatru jest mozliwość startu z wody na 5.3. Z falą i tak jest jazda i szczerze mówiąc żagiel jest średnio potrzebny ;). Po południu dołączają kolejni ws-owcy i kite'ówcy. Lochy dają konkretną frajdę ze zjezdzania. Na koniec sesji połyka mnie 4-metrówka, a na domiar złego wpina mi się linka trapezowa - masakra. Ze 6 fikołków ze sprzętem staję się faktem, a w końcu po odrzuceniu zestawu ciągle płynę ku powierzchni w kamizelce, przemierzając turkusowe otoczenie. Nauczka - zawsze odrzucamy sprzęt przy fali większej niż 3m. Lepiej potem pożabkować do niego niż fikać z nim pod wodą. Po wynurzeniu określam straty - brak kapelusika, okularów i sprzętu. Szybki rekonesans i wypatruję część ubraniową na 12-tej, a hardware na 6-tej. Szybka zabka po kapelusik i okulary (o dziwo pływały) i spowrotem z kolejną falą po sprzęt. Po tym incydencie postanowiłem sobie odpocząć na plazy. Marek jeszcze został na Manale, ale po godzinie zniknął mi z widnokręgu, co oznaczało kłopoty. Oczywiście się to potwierdziło. Marek przejechał całą Manawę na woblerka. Pierwsza fala łyknęła mu latawiec i jak się okazuje daje to "niesamowitą moc" w kite'cie. Urwanie linki mocy było tylko kwestią czasu. Potem dryfowanie. Kręcił się tam tez Damian jadący na "fali nr 3", któremu na "fali nr 2" kite Marka zniknął z oczu. Wspomógł ziomka odszukując mu deskę. Juz chciałem wynająć rybaka, ale przypętało się droższe rescue na wodzie. Marka zwieźli do brzegu, więc nie miał co marudzić. Potem w czasie negocjacji stawki pouśmiechaliśmy się do pana z Club Mistral i z 4000 rupii uhandlowaliśmy 2000 (~180zł). Naprawa kite'a okazała się w miarę prosta - wymiana linki i po krzyku...


Dzień ósmy - semi-low wind wave session. Dzisiaj wiatr oscylował między 17 a 18 knt. Płynąc na Manawę zastanawiałem się czemu tam nikogo nie ma. Moje wątpliwości zniknęły 10min po tym jak tam dotarłem - po prostu wszyscy zaspali - od razu zjawiło się z 5 kite'ów. Był luksus - zero tłoku, fale do 4m i równy wiaterek. Po jakiejś godzinie przywiało niezłą bandę latawców. Z morskich zyjątek dzisiaj napatoczył się gruby kaliber - coś koło 8-10m z płetwą grzebietową na ~0,5m wysoką i długą na 2m, płetwa ogonowa pozioma. Raczej nie była to orka, bo kształt płetwy nie pasuje. Na razie szukam po necie co to mogło być. Najlepszy był kite'ciarz, który jak zobaczył to monstrum to pojechał w to miejsce gdzie się zanurzyło i wsadził głowę pod wodę ;) Tego dnia udało mi się porobić trochę fotek na falach. Rozwalający był jeden gość na niebieskim north'cie - najpierw zdjął Marka i poplątał oba latawce. Jakoś nie mineło z 10 min od wyplątania, a gostek zaliczył łódkę, z której robili zdjęcia pływającym surferom. Zdjął im syngalizację dźwiękowo-świetlną z nadbudówki co potwierdził metaliczny odgłos a potem konkretne "plum". Ja zaliczyłem jazdę w "turkusowym rollcosterze", bo w momencie gdy mnie dopadała piana wpieła mi się linka trapezowa, która po tym wyczynie się urwała. Marek wyrwał inserta z finem ze swojej lux-torpedy i doświadczał potem wielu spinów przy robieniu cutback'ów wywalając się, jak to określił - na pysk. Po południu przyłozyło ze 23-25knotów, ale ja juz miałem dość i wolałem się poopalać. Szykuje się mocna 4-ro dniówka - zobaczymy co z tego wyniknie...



Dzień dziewiąty - od 10 do 12-tej 20-25knt, jazda na Manawę na 86l i 5.3. Mały tłok, ludzie chyba jeszcze spali, albo była zmiana turnusu. Pełen wypas, lochy 3-4m, ciągła jazda w ślizgu przy robieniu wysokości. Damian tym czasem robi rekonesans na One-eye'u i donosi o zajebiście szybkiej jeździej w ćwierć-pipe'ie o wysokości ~2m. Marek szuka w między czasie warsztatu, gdzie mógłby naprawić wave'ówkę - wyrwany insert z finem. Potem lekko siada do 16-17knt więc spływ na plazę na mały odpoczynek. Po przeczytaniu kilkunastu stroniczek lekturki i wygrzaniu dupy w słoneczku druga sesja na płaskiej wodzie. Kuje 25-27knt ale zestawu nie zmieniam. Okazuje się, ze Mistral Wave RD 86l nadaje się idealnie do takich zabaw na lekkim czopie, a Ice'a 5.3 po prostu polubiłem - lekki zagielek powerwave, z którym nawet nie straszne mielenie w czeluściach Manawy. Ania z Nikonem D90 + lufa 300mm motywuje mnie do cięzkiej pracy. Duck'uję i rufuję ile się da. Ręce opadają mi do kolan i padam na kocyk. Równolegle Marek po namowie Damiana uderza na One-eye'a i jeździ tam jak w kolejce górskiej, gdzie "kazdy wagonik ma swój balonik". Generalnie bardzo udany dzień - po trochu wszystkiego. Na jutro prognoza 13-30knt czyli zobaczymy czy dołozy.

Dzień dziesiąty - hasło dnia - nie ucz się kite'a przy 30knt! Bilans dnia - 1 gość w szpitalu z połamanymi 4 zerbami (1 auto na plazy - niestety akurat trafił). Potwierdza się teza, ze najwięcej wypadków zdaza się na lądzie. A na wodzie tak poza tym bajka - 76l i 4.7-4.5 voodoo. Fala momentami chaotyczna 2,5-3,5m ale dało się jeździć. Na jutro jeszcze więcej wiatru...


Jak się później okazuje, do wypadku przyczyniło się kilka czynników - pierwszy to źle puszczony kite przez któregoś z instruktorów, drugi - stojące auto na plazy, trzeci - błąd samego poszkodowanego. W kazdym razie jest juz z nim coraz lepiej.




Dzień jedenasty - kuje konkretnie, 76l i 4.5 voodoo w pasie przybrzeznym to brak mozliwości wykonania zwrotu bez gleby. Ale 4.5 na Manawa jest idealne i w końcu zaczynają mi wychodzić cut-backi i batony. Nie kazda fala jest duza, ale zero tłoku (~3-4 osoby), więc jak się poczeka, to w końcu przychodzi 5-6 setów 3-4 metrowych i jest fun. Marek dzisiaj wspiął się na wyzyny i pływał na kite'cie robiąc jednocześnie zdjęcia, co widać na paru ujęciach. Mnie na ws-ie raczej potrzebne są 2 ręce. 2 sesje po 2,5h na falach w 1 dzień to juz max co się da wykrzesać w moim wypadku. Potem Marek pojechał na One-eye'a (ja mam zakaz z Club-Mistral - no i moze dobrze, bo tam płytko i jeden błąd kończy się spotkaniem z dnem, które jest na głębokości ~70cm). Podjechałem tam pod fale i porobiłem trochę fotek. One-eye wygląda groźnie, ale Marek mówi, ze przy 2-3m fali jest prostszy niz Manawa. Jedyny problem jak rulon drugiej sekcji zaczyna się walić na 50-100m naraz.




Powoli zaczyna dręczyć mnie pytanie - kiedy w końcu przestanie wiać, bo bym pojechał na wycieczkę do parku Black River... Napewno nie jutro, bo znów ma kuć.



Dzień dwunasty - no i wykrakałem te wycieczki, koniec słońca - koniec wiatru, a rano mało nam werandy nie wywiało (25-30knt). Po 2 dniach mega pyty przyszły dni posuchy. Chmury popsuły "magiczny przyspieszacz" wiatru, ale ze 2h dało się pojeździć na 84l i 5.3 voodoo. Mozna by rzec, ze te 84l spokojnie mogłoby być moją duzą deską. A powoli dochodzę do wniosku, ze 5.3 to największy rozmiar, na którym mi się przyjemnie pływa. Chyba trochę się zmanierowałem. Generalnie dzień zaliczony. Marek pospacerował po rafie ze 3 razy. Raz z powodu kolejnej urwanej bridli, 2 razy z powodu sporej dziury wiatrowej.



Dzień trzynasty - dzień wycieczkowy, dopołudniowy wypad do miasta w odwiedziny, potem zerknięcie na spot - tzw. lustro. Szybka decyzja - wycieczka na wodospad, którą uwazam za bardzo udaną. Oczywiście gdy dotarliśmy do końca wąwozu włączyli wiatr na 2h na spocie, co nam donieśli nasi koledzy. Pierwsza myśl Marka - "to moze szybko pobiegniemy?" nie została przyjęta jednomyślnie ;) Jak doniósł Damian, wiało dobre 2h i tak jak się włączyło, tak się nagle wyłączyło. A na Manale w tym czasie było sporo ludzików. Podobno juz na 5 min przed zgaśnieciem wiatru zaczęło się tam kręcić RESCUE. A potem sobie robili jaja, wyciągając kolejnych przegranych z wody, bawiąc się w "fishing". Zwieźli ~20 osób, robiąc to hurtowo, takze cena przejazdu spadła do 1/4 na głowę.





Dzień czternasty - rano samotna 2h sesyjka na Manale na 84l i 5.3. Fala średnia, ale lepsze to niz płaska woda. Potem powrót na plazę i lezakowanie. W między czasie walenie (1 duzy i 1 mały) odprawiają nam makarenę około 1km od brzegu - ludzie krzyczeli "big fish". Mało trafnie co do ryby, ale duze te cacka były. O 13 chmury przechodzą i włączają wiatr, czyli z prognozy 12kntowej robi się 20-23knt. Fala marna, ale dalej ją katujemy. Na jutro niby 8-9knt, ale słońce. Moze się coś z tego urodzi.




Dzień piętnasty - z racji ze rano miało być lekkie zachmurzenie wybieramy wariant wycieczka + potem ewentualne pływanie. Wdrapujemy się na najwyzszy szczyt Mauritiusa (Black River Peak) skąd rozpościerają się magiczne widoczki. Końcówka podejścia na szczyt, to ostre chodzenie na czworaka. Przypomina nam się hasło Marka - trzymajcie się mocno "korzeni traw". Miało być "i" w środku, ale akurat bez "i" była to czysta kwintesencja na tej ściezce na szczyt i spowrotem.

Na spot docieramy o 13tej po odwiedzeniu lokalnego Billabonga. Boardshortów na piankę nie kupiłem - się nie będę lansował ;) Wiatr podobno ruszył juz o 9:30, ale i tak nie mielibyśmy sił pływać przez cały dzień, bo skończyło fukać o zachodzie. Dzisiaj jazda na 84l i 4.7 voodoo, a fale na Manale kolosalne. Na tych na których jechałem przynajmniej 2 było sporo wyzsze od masztu - kosmos. Potem lekko przysiada, więc wracam przy okazji będąc zmielonym na małym break'u, co kończy się złamaną listwą w zaglu. Tak mnie zaskoczyła fala, ze nie wiedzialem nawet kiedy. Trzeba być czujnym wszędzie, ale tak to jest jak się juz wraca do plazy i klapki na oczach w baksztagu się ma. Potem sesyjka na 84l i 5.3, które okazuje się nadzwyczaj cięzkie. Jak się nie ma sił i zmienia szmatkę na większą to potem takie odczucia. Ale na Manale zapominam o tym i trzaskam kolejne fale. 3-4m sztuki objezdzam, a zabawki zabiera mi taka mała 1,5metrówka. Mało czujności i 100m zabką po sprzęt za karę. Dzień zaliczony ponad normę. Jutro prognoza na 5-6knt ale słońce. Ciekawe czy będzie plazowanie, ale tu chyba nikt nie wiezy w te elektroniczne brednie...



A na koniec pływanie do zachodu słońca, czyli Hot Sails Sunset...



Dzień szesnasty - czyli do południa lezenie na plazy, a południu low-wind wave session na 4m lochach. Rano wszyscy patrzyli z zazdrością jak surferzy popłyneli łódką na Manawę. Niestety nikt nie był wstanie dopłynąć tam na wsie czy kite'cie. Gdy warunki się poprawiły (czyli z 4-5knt zrobiło się 17-18), to na popłynięcie tam zdecydowało się niewielu - ryzyko powrotu motorówką niektórych zniechęcało. Ale za to zero tłoku, a bezpańskich fal chodziło tyle, ze az przykro było patrzeć jak się marnują ;)

Tak się skończył nasz pobyt na Mauritiusie w tym roku. Prawda jest taka - w następnym roku w październiku trzeba tam jechać znowu. Lot powrotny na luzie, wszystko spasowało, w domu byliśmy koło 2:00 w nocy.


http://picasaweb.google.pl/Lorzelek/Mauritius

Płafko 20081017 10-18kn W


Prognoza niby OK kierunek tez temp nawet znosny 11C ale szarpalo dosc znacznie jak na Plawko i zachod. Marek mial 110 lt i 6,2 i mowi ze ok, ja mialem 100 i 5,3 tez OK Wojtek 109 i 5,4 i malo wiec ciezko okreslic ile wialo bo niektorzy jezdzili radosnie wzdluz i wszerz na 130 i 7,5 trzymajac bom zebami. Ostatecznie po zmierzeniu wskutek wypraw na Rugie fin ma juz tylko 24cm i charakter co raz bardzie 3stajlowy. 6,4 w ogole nie pasuje do tego fina i 100 lt z uwagi na generujacy ciag i ksztal dna SKATEa. Marek wykonywal plan 100 prob volcana, Wojtek backwindy a ja backwindy i pusztaki. Pusztak jak sie okazuje w slizgowych warunkach to nie taka prosta rzecz. Testowalismy kamerke HELMET GO PRO ktora ma potencjal bowiem mimo kilku gleb nie przepuscila wody ale zawiodly baterie ktore po 5 minutach zdechly do zera.

Szybki zakup na allegro polecanych przez innych uzytownikow tej kamerki baterii i odbior z ... Zwyciestwa 52a Gliwice. Maly ten swiat czasami. Pasuje tylko i wylacznie baterie ENERGIZER LITHIUM AAA nic innego rechargowanego. Niestety ... ale ciagna do 2GB pamieci podobno.


wtorek, 14 października 2008

200810 Rugia mit ARTHUR

Ciekawy wypad na likend z Arturem - tym razem pyknelismy ceste w czasie 7,5h wyjezdzajac o 16:30 i docierajac do Wieku na camp kilka chwil przed polnoca.
http://www.kitebeaches.com/beach/ruegen___wiek.html
Kimanko w namiocie solo na campie. Wg Artura w nocy okrutnie szumialo drzewami wg mnie NIC.

Sobota rano nie moglismy znalezc nikogo aby zaplacic za kemp i tak potem 4krotnie sie tam meldowalismy aby uiscic zaplate doputy panny wlascicielki nei obcykalismy na wodzie.

http://www.villa-maris.com/ Tu pomiary wiatrowe z WIEKU a tu detal:
http://www.villa-maris.com/index.php?id=24

Malo wody w WIEKU nawet na fina 17cm trzeba bylo dymac w glab z 300m na fina 25cm. W konkwencji 3 czy 4 katapy na finie ktory ma juz ok 24cm - sezon zaczal od 27cm... Wialo cos okolo 16 kn super na 100 i 5,8. Slonce, duzo kajtow i kilka wsow. Forecast kleknal jak sie rozpogodzilo ok 14:00. Z 16kn 11kn a potem dupa i mega zimna woda.

Zawinelismy aby sie zameldowac do NOHOTEL (nazwa roku cos jak BLACK DICK w napojach albo OSRAM w zarowkach) na kilka krotkich chwil i zwijja nad morze do Kreptitz. Rzeczywiscie szumialo juz 300m od morza mimo ze wiatru jak na lekarstwo 12-13kn, niesamowite dlugie fale po 50-100m i romantyczny zachod Slonca z lokalnymi browarami w dloni.
http://www.kitebeaches.com/beach/ruegen___kreptitz.html

Zimna woda za to....brbrr

Odwiedzilsmy jeszcze slynny z opowiesci Juliusruh
http://www.kitebeaches.com/beach/ruegen___juliusruh.html
i faktycznie fajne meisjce przy NE i E bezpiecznie Cie zawsze gdziesz wyrzuci bo plywasz w zatoce. Potem zawinelismy do NOHOTELU wzielismy 2h prysznic i zaglebilismy sie w surf-magazine.de http://www.surf-magazin.de/smo/ studiujac roznice miedzy deskami freemove i freeride - Artur zadawal trudne pytania.


W niedziele mgla i kapusniaczek wiec sniadanko do 10:00 z rodzinka niemiecka i dyskusja na temat sredniego wieku w Wieku i Dranske. Ns wizyta u dziewczyny Artura CHARLOTTE no no 66 lat. Artur wysyla do niej listy tzw emejle po angielsku a ona go uwielbia. Super uklad. Potem zwijka do Wieku tam nic czyli 9 kn potem Schaprode i tu jest jakis dramat z dojazdem pada i w ogole nic nie widac nawet tatarakow.
http://www.kitebeaches.com/beach/ruegen___schaprode.html
ns zwrot przez rufe do Suhrendorfu,
http://www.kitebeaches.com/beach/ruegen___suhrendorf.html
kilka kitow na wodzie i fajowy camping z miejscem do rolsa dla Macy Woda cieplejsza niz w Wiekui glebiej niz w WIEKU 0,5-1m plaska woda i ok 12kn przez 2 h - polecam bo nie trzeba sie daleko wbijac w wyspe - 30 minut do Stralsundu . Dobre na SW:

jp

http://picasaweb.google.com/JPoklopac/2008Rugia#

Widok na FLAKONA

Uwaga - fani zagorzali FLAKONA jak LECHU np moga go ogladac codziennie od 9-19 na ns podgladzie W przypadku nieobecnosci prosimy FLAKONA o podanie godzin nieobecnosci i ewentualnie uzasadnienia
http://wifidata.edv-sommer.de/in/webcam_mauritius/vga-wideangle.jpg

GOLF DI ROSES info z rec

TEMAT: golf de roses spain relacja + foty długie!!! 25.09-09.10 2008http://groups.google.com/group/pl.rec.windsurfing/browse_thread/thread/b1cf62289fb79bc7?hl=pl================================================================================ 1 z 1 ==Data: Pon 13 Paź 2008 15:09 Od: fil Na początek coś o wyborze miejsca i organizacji. Pierwotniemieliśmy plan dojechać autem nad Gardę w tym samym terminie. Od 25.09do 09.10 . Z uwagi na panujące tam jednak temperatury, któreoscylowały w granicach 10-15 stopni trzeba było dokonać szybkiejzmiany spotu. Minimum temperaturowe jakie wchodziło w grę to 20 stopniz uwagi na nie ws- ową część wycieczki. Odległość autem nie mogłoprzekraczać 1500 km z uwagi na dziecko i kobietę nie przepadającą zadługimi podróżami. Nic w tym zasięgu nie spełniało kryteriów.Postanowiliśmy wybrać miejsce którego okolica obsługiwana jest przeztanich przewoźników. Padło więc na hiszpańskie Roses. Rozsądnaodległość od Girony koło Barcelony 45km. Przelot z Poznania liniamiRyanair. Sam pobyt zarezerwowaliśmy w ośrodku La Ballena AlegreCamping Park. Na lotnisku w Gironie w firmie gold car wynajęliśmy autocitroena berlingo, które było w stanie przetransportować w środkusprzęt ws-owy, zabrany ze sobą .Była oczywiście opcja wypożyczeniasprzętu na miejscu ale na 14 dni dla 2-osób to koszt 700 euro w baziemistrala. Transport samolotem dwie paczki do 32 kg to koszt 450zł. Wylot z Poznania 9:00 wprawdzie z 1 godzinnym opóźnieniem, alewakacyjnymi czarterami bywało znacznie gorzej więc trzeba przyznać, zeryanair dał radę. Po 2,5 h byliśmy na miejscu. Wcześniej zarezerwowaneauto czekało na miejscowym parkingu przy lotnisku. Niestety żadnafirma nie miała w ofercie auta z bagażnikiem dachowym, trzeba byłotransportować się na spot na dwie raty. Pierwszy kurs żona i syn, orazbagaże. Po 2 godzinach wróciłem po sprzęt i mojego ws-owego brataktóry już zdążył się zakumpolować z miejscowymi taksówkarzami siedzącprzed lotnikiem przez ten czas na sprzęcie. Sam kamping był lekko mówiąc opustoszały. Z około 100 domówrozłożonych na bardzo rozległym terenie kempingu w momencie przyjazduzajęte byłu chyba 4, a maksymalnie podczas pobytu zaludnienie wzrosłodo 20 domków. Lokalizacja rewelacyjna 10 metrów za ostatnim domkiemzaczynała się szeroka na 150 metrów plaża. Bez problemu można byłootaklowany sprzęt trzymać pod chatą i nosić przez plażę do morza. Donajbliższej miejscowości L'escala było około 5 km. Dookoła cisza ispokój. Jak dla mnie rewelacja. Domki wyposażone w sprzęt typulodówka, kuchenka i gary. Bez problemu można się było żywić we własnymzakresie, i w tej okolicy była to jedyna alternatywa, po zaopatrzeniuw okolicznym markecie oddalonym o 5 km.Link z opisem spotu i campingu:http://www.club-mistral.com/en/destinations/weather/15/ Spot bardzo przyjemny. Statystyki były bardziej optymistyczne niżrzeczywistość. Nastawiliśmy się na małe zestawy. Mieliśmy 3 deski 80,91 oraz 107 litrów. Żagle 4.0 , 4.5, 5.4, 5.9 . Z uwagi na limitwagowy na jedną paczkę musieliśmy zrezygnować z deski 119 i żagla 6.9które niestety były by podstawowym na tym spocie. Przez większośćczasu wiało bowiem w granicach 10 do 13 węzłów i niestety na 107 i5.9 dawało się pływać tylko przy ostrym pompowaniu. Lokalny spotmistrala podaje tam codziennie minimum 4 bf i tak tez było przez 13 z14 dni pobytu, ale większość to niestety dolna granica 4 bf.Rewelacyjny był jeden dzień kiedy wiało na 4.0 około 25 do 30 węzłów.Poza tym 3 dni pomiędzy 16 a 22 węzły na żagle 4.5 i 5.4. Pozostałe 2ślizgowe dla nas dni oscylowały w granicach 12 do 14 węzłów.Generalnie można powiedzieć 50 na 50 ale dopiero drugi tydzieńznacznie podkręcił statystyki. Podczas dgy wiała ich lokalna północnatramantana sięgająca do 30 węzłów to fala daleko 2 km od brzegu robiłasię już dość wysoka w granicach metra ale raczej bujająca i niezamykała się zbyt gęsto i były spore odstępy tak ze bardzo przyjemnie.Pogoda bardzo słoneczna ale temperatury umiarkowane w granicach 20 do24 stopni. Wieczory bywają już niestety chłodne. Jeden dzieńdeszczowy, ale ciepły.Link do archiwum windguru na okres wyjazdu :http://www.windguru.cz/pl/historie.php?id_georegion=150&id_zeme=724&search=&id_region=84&mis_spot=48902&id_typspot%5B1%5D=1&id_typspot%5B2%5D=2&id_typspot%5B3%5D=3&id_typspot%5B4%5D=4&id_typspot%5B5%5D=5&id_typspot%5B6%5D=6&id_typspot%5B7%5D=7&id_typspot%5B999%5D=999&mis_fav=0&id_spot=48902&odden=25&odmes=9&odrok=2008&doden=9&domes=10&dorok=2008&tj=c&wj=knots&step=3&pwindspd=1&psmer=1&ptmp=1&pmwindspd=1&odeslano=1&model=gfsi dla porównania strona z naciąganymi pomiarami z bazy mitralahttp://www.club-mistral.com/en/destinations/weather/15?From_Day=25&To_Day=09&To_Month=10&To_Year=2008&submit=search W okolicy poza ws-em do zwiedzenia Barcelona, Girona, i licznemniejsze nadmorskie miejscowości. Szczególnie polecam Cap De Cruesmiejsce w którym pireneje schodzą do morza super widoczki. Kilka szczegółów dotyczących kosztów. Przelot oscylował wgranicach 400 zł za osobę w obie strony, oczywiście trzeba się byłowstrzelić w dobra cenę, a ta zmienia się niemal codziennie.Wypożyczenie auta na 14 dni to koszt 250 euro. Pobyt w domkach 700euro za 14 dni. Transport sprzętu jak już wcześniej pisałem 450 zł zadwie paczki 32 kg. Cel zorganizowania wyjazdu we własnym zakresiepowiódł się więc w 100 procentach. Gdyby jeszcze z dwa dni cos mocniejpowiało w pierwszym tygodniu powiedział bym, ze rewelacja ale możenastępnym razem... Miejsce oryginalne i godne polecenia, odwiedzanegłównie przez Niemców, choć na koniec spotkaliśmy ekipę z Warszawyktóra w męskim gronie przejechała typowo na ws.KILKA FOTEK Z PŁYWANIA ORAZ OKOLICAhttp://picasaweb.google.pl/fmsurffil/GolfDeRoses02#Pozdr fil

piątek, 3 października 2008

01102008 SOMEWHERE




Flakona wciagnal OTMUCHOW gdzie popedzil na 3,7 na maszcie 370 cm a mnie DZIECKI na 4,7.
Bylo dobrze ale po dlugiej przerwie ledwo cos ciekawego wchodzilo. Temperatura wody i chop nie motywuja do jakis megakcji.W szkwalach walilo rowno ze ciezko bylo wybrac zagielek. Potem jakies 1,5h na 5,3. 4,7 chodzi lepiej o dziwo na norcie a 5,3 na miekkim powerexie. Ciezko to pokumac. Przy probie spidlupa wyjalo mnie znowu z kapci. Mario znowu dal czadu opuszczajac zestaw w krytycznych chwilach.


Marek plywal na Rugii na secret spocie Juliusruh i polecal przy E.
Apropos dojazdu to usuwalismy z Mariem po drodze galezie, dach porysowany znowu + myjnia obowiazkowa.


Galeryjka z Dzieciek:




niedziela, 14 września 2008

Mukran part 3 - czyli COME...BAT


Wyjazd WSowo-Kiteowy, czyli zlepek hardware'u i software'u. Jako że poziom redukcji ekipy nabierał z godziny na godzinę sporego tempa, wyszło na to, że pojechałem z Adamo na prognozę. Kolega Maślak pomylił się tylko o 12h (17-ta to nie zawsze 5-ta), ale zabrał się z ekipą z Wrocławia. W piątek z samego rana zmierzyliśmy skromne 30 do 38knt, więc postanowiłem wystartować na 4.2, jak się potem okazało - ostatni raz w jego karierze. Z godziny na godzinę fala budowała się, a przybój osiągał charakter niezłego chaosu. Jedyne rozsądne miejsce do startu ponownie znajdowało się na 100m na lewo od "ruhry". Jakiekolwiek próby startu w innym miejscu przy tym kierunku kończyły się prędzej lub później w czeluściach wszechobecnej piany. Po zdecydowanej "zmianie" 4.2 na 3.7 zaczeła się przyjemniejsza cześć dnia, potem lekko siadło do jakis 25knt, więc z braku laku wypałowałem 4.7 i przynajmniej od tego momentu nie miałem problemu z odpaleniem. Ale cóż, po przejściu przyboju następowało wzmocnienie wiatru i tam juz nie było za wesoło. W połowie dnia awarie nękały mnie nadal - tym razem przegub tendon wziął się i złamał. Zmiana palety i przedłuzki (us na pin) i walczyłem dalej. Generalnie nie polecam mocowania na pin, bo przycisk blokujący wysuwanie się pinu zapiaszcza się cholernie szybko w przyboju i albo potem nie da się go wcisnąć, a jak się uda to nie wyskakuje. Co dwa bolce to nie jeden pin :)

Drugi dzień był bardziej lightowy, czyli pływanie na 5.3 i 81l od 12 do 18tej i pełne panowanie nad sprzętem tym razem, nawet bez awarii.

http://picasaweb.google.pl/Lorzelek/MukranPart3CzyliCOMEBAT
Spotkaliśmy też Żuka ze Szczecina - foty w jego wykonaniu jak zawsze przednie: http://picasaweb.google.pl/ECEMsurfer/NeuMukran

wtorek, 26 sierpnia 2008

20080820-24 Wiek Boden + Otmuchow czyli odwolany DANIA trip



Z nowym czlonkiem megatriptimu czyli LECHEM





ruszylismy tym razem do Danii aby wskutek megamarazmu prognoz zawinac zafirke do WiekBoden. Trip sympatyczny z agresywnym rozwojem sytuacji w postaci 4 razy zmieniajacych sie na dzien prognoz. Na szczescie upor i opieka Flakona spowodowala iz 3 dni bylo plywajace czyli lacznie 12 h na wodzie w tym zagle 4,7 i 5,3 i dodatkowo chwila na 6,2 na Otmuchowie. Czeskie kajciarki i Ladja dodaly uroku Wiekowi a Bosman i Pan Kisiel zorganizowali nam uroczy dzionek w Otmuchowie. Lechu zrobil wielki postep, przybil 5ke z HAWKiem a Ja wybijalem kolejne metry na switchu i laydown duck jibe, poza tym 1dna 360 zawinieta w gore, masa w dol, pushtacki i carving tacki.


Plan na teraz to:


- carving 360 downwind


- carving 360 downwind w strapach


- 360 upwind


- 360 upwind w strapach


Wiec po megaodjezdzieprognoz zawinelismy sie do Otmuchowa gdzie krzywe loze nie dalo nam spac, banany obudzily gaastryczna artylerie i bylo jak w bajce


Potem rarytas wyjazdu czyli standardowy placek po wegiersku w Nysie i rura do domu.




jp




Plafko 20080805


Klasyczna 2dniowka: wczoraj na dzieckach i powtorka na plafku.

Fajna sesja fotograficzna dzieki MICHALOWI z http://www.surfmania.pl/ i dobra jazda na 4,7.

Kilka udanych lejow 1 handed i 360 downwind.

Zaczanaja wchodzic powergyby na lewym i na prawym

Switch stance na razie cienko w slizgu czyli ducktack daleko

Cel teraz to 360 w dol i w gore w strapach
Galeryja:


jp


wtorek, 5 sierpnia 2008

DRANSKE 20080726-27



Termiczny spontanczny wyjazd nad morze, o dziwo znowu do Niemiec , zamiast megaprognozy megaterma w Dranske, oplywany caly set zagielkow od 4,7 *2, 5,3;5,6;,4 i do tego podstawy kite'a, sklad przypadkowy i mocno odchudzony, 1sze fotki CANONEM 350EOS.

Okazalo sie iz :

- przy slabym 14-15kn wschodzie lub NE z bezchmurnym niebiem termika na mierzei w Dranske dodaje leciutko z 5-6 kn.

- 6,4 odpala przy chyba 3BFT razem z formulami

- 4,7 dziala lepiej na 400cm maszcie

- camping w WIEK posiada bardzo mile ceny 26,5 EUR za 3ke

- przy EUR-PLN 3,25 jesz duzo taniej niz w Polsce zupa rybma w knajpie za 2,70EUR

- Wiener snitzel najlepiej smakuje przy szkolce

- najwazniejsze to rudziaczek i sety nawet dla ludzi tj Marek ktorzy widzieli tylko sety.

- kite to urzadzenie ktore posiada 2 okna wiatrowe

- kiciarze sa duzi, sie wolno pakuja i nie lubia spac na dziko, preferuja 4 ****

- whisky z cola smakuje nawet gdy napoj ma >25C

- chec do przetaklowania maleje z kazdym halsem i jest odwrotnie proporcjonalna od odleglosci od plazy do parkingu

Galeria: http://picasaweb.google.com/JPoklopac/20080725Dranske


jp

Teraz pracujemy nad tym

http://pl.youtube.com/watch?v=oIU1Qn_RWDI&feature=related
Ladnie jak na takeigo ramola jak JA.
a tu mlody jakis
http://pl.youtube.com/watch?v=0EdLG2fUxN0&NR=1

Rugia 2-4 sierpnia

Wyjazd na prognozę na 4 dni, pływania 2, potem niestety poległem przez płytką wodę (naciągnięte ścięgno achillesa czy jakoś tak). Sobota - pływanie wczesno-poranna od 6:30 do 11:00 przy 5bft w Wiek. Niedziela - pływanie po drugim śniadaniu od 12: do 16:00 przy 6-7bft również w Wiek, ale nigdy więcej - takie mam postanowienie i tyle. Poniedziałek tylko popatrzyliśmy jak dwoje śmiałków zeszło na wodę w Wiek - gość wymiatał, kobitka miała ciężko. Skoczyliśmy jeszcze do Krepitz zobaczyć jak się buduje fala, ale pół dnia to było jeszcze zbyt wczesnie. Chociaż niektórzy byli już gotowi ze sprzętem na plaży.

Ceny na "podstawowe" artykuły w Dranske w markecie Norma:
Pilsner Urquel 0,5l - 0,59euro
Whisky "nie pamiętam jakie" 5* ale dobre - 6,5euro
generalnie ceny takie jak u nas albo niższe

http://picasaweb.google.pl/Lorzelek/Rugia24072008

After party:


20080804 Dziecki


2gi raz na Dzieckach w tym roku i znowu 8BFT - regularnosc niesamowita.

Przywalilo tak ze braklo ludziom zagli - nieszczesliwcy co liczyli na to ze to potrwa z 15 minut halsowoali sie az z wavu. Wiekszosc utknela w wodzie na 1,5h z zaglami pod 6,5-7 m2...a na wodzie zostal JANEK z chyba deska k.75l. Potem siadlo do 5-6 BFT i dalo rady rowniez na 5,3 przez 1h rownej jazdy, potem siadlo na 9m2 na Wojtka ale o dziwo na 5,3 tez dawalo rady pojezdzic. Szkoda tylko ze wczesniej sie nie dalo z pracy urwac...8h=8h

Dojazd beznadziejny jak na auto osobowe z zawieszeniem dosc niskim
GALERYJKA:
http://picasaweb.google.pl/JPoklopac/20080804Dziecki

poniedziałek, 14 lipca 2008

20080714 Poczatek likendu z Zywcem 9-16kn SSW




Udany wyjezdzik nad Jezioro Zywieckie z platna prognoze z windguru gdzie nieplatna kazala pozostac w domu. Hawaje na 28-30 C temperatura zraku i 22C voda.
Towarzysko i wiatrowo bowiem z ncizego wszedl bardzo ciekawy 2h pojedynek z 5BFT i chopem jak na Gardzie. Jak wialo to wialo non stop przez 30 -60 minut jak nie wialo to bylo ok. 9-10kn wiec sie dalo wrocic do brzegu. Dosc szkwaliscie jak to wiaterek z gor SSW/SW ale za to mozna sie bylo leciutko do slizgu dopompowac - Flakon startowal na 5,7 rowno z 8kami, ja tez dawalem rady na 6,2. Rowna laczka do taklowania, tani browar i pyszne pierogi z truskawami i jagodami to glowne zalety http://megasurf.pl/str/klub.html do tego lozka na brzegu urocze kobiety i nowe ciekawe osoby zapalone na Wsing - jak zwykle z Gliwic.
Potem Flakon zapakowal sie i rura na Ryczerzowa ja na Mucharz i reszta likendu minela pod znakiem ucieczek przed piorunami







pzdr
jp

Pławniowice 20080705


Kilka fotek z frijajdu na Plawku w sobote.
W roli glownej Piotr T. na 6,4 i Poklopac na 6,2 - foty FLAKONA.
Dzien taki mocno srodladowy wialo z 3 stron na 1 halsie i NW/NNW na Plawku to porazka - na Rzeczycach chlopaki jezdzili na 5.x Na Plafku nalezalo miec 140lt +8,0 m2.
GALERYJKA: http://picasaweb.google.pl/JPoklopac/20080705PAwniowice

jp

poniedziałek, 7 lipca 2008

20080704 Rzeczyce


Doskonale popoludnie na Rzeczycach w rozmiarze 100lt + 4,7-5,3. Mocny NW od 15-17:30, troche falki na srodku, na probie speedloopa znowu okularki mi nos opuscily w sobie znanym kierunku, FLAKON otrzymal jednoglosnie tytul KING OF THE LAKE wyprzedzajac na 100lt i 4,7 wszystko i wszystkich - poza tym ruf juz nie potrafi zrobic tylko duck duck duck. TUTEK sial postrach speedloopami z prawie tzw"planing exit".


KOMENTARZE:


- FRYCZU - "Na 5,9 mnie zabilo"

- Ja do TUTKA - "Moj Skate przeskoczyl nad Twoim masztem; Tutek: tak tak na pewno tylko wtedy wstawalem z wody...

- Jak mnie skleilo przy bodydragu to przejezdzajacy SENIOR LASZCZ skomentowal : " Za latwo sie dekoncentrujesz..."

- FLAKON po 3 h jazdy non stop przy 20-25kn o 18:30 - "Moze cos jeszcze wejdzie jak juz mam staklowane 5,7 to pojde jeszcze troche pojezdzic..."


MOTTO DNIA:

- "Dzierzno smierdzi tylko ponizej 5 BFT".


wtorek, 1 lipca 2008

Nie ma BOLA na BOLA


Otliczny revir gde pusa vietar a pivo ima samo tri procenty, travarica destrukcji dopelnia.
http://picasaweb.google.pl/JPoklopac/2008BOL
Fotki w ilosciach sladowych ale wyjazd mocno ekipa niewindsurfingowa
Sail flipy ogarniete, proby speed loopa (na razie sam pilot bo deske sie nie chce jakos zabrac), 360C lanhended toze.
Wiecej foczek jak sie ogarne w pracy.

jp

środa, 25 czerwca 2008

Łeba - drugie starcie

W tej historyjce żagle zaczynają się na cyfrę "3". 2 dni w Łebie na Secret Spocie 23-24 czerwca zapodały nam jazdę na 3.7. Testowany Blade spisał się wyśmienicie, tylko jakiś taki krótki po bomie ;)
Pierwszy dzień mała fala bo lekko zaciągało od brzegu, ale za falochronem 7-8bft było jaki nic. Tylko przy brzegu taka jakaś dziura powietrzna. Na rozgrzewkę akurat. Tego dnia po 19tej wiatr odkręcił i zaczęły wchodzić piękne sety, ale byliśmy już przebrani w ciepłe ciuszki. Tylko Kamil i Młody Nikodem walczyli do 22.00 no i Żuku z Kubą ze Szczecina zeszli z wody o podobnej godzinie.
Potem zrobiliśmy grilla w lesie i małą imprezkę. "Galaretka" po drugiej kolejce nas uśpiła.


Dzień drugi to już bajka - sety jeszcze większe niż pod wieczór dnia poprzedniego no i wiatr odkręcił na czyste W - 7bft już na brzegu.
Nie czekając aż chłopaki skonsumują do końca śniadanie zapuściłem się na czujkę o 9.00 na wodę. Wziąłem znowu 3.7 chociaż niektórzy mówili, że będzie mało. Oj nie było mało lecz w sam raz, a za falochronem chwilami nawet za dużo.
Kamil złamał swojego Acida między strapami - zresztą poraz trzeci ;)
Młodemu fala wybiła okno w "North Szicie" 3.7.
Jeden gość zgubił zestaw - a było jak - prąd przy "zameczku" był już znaczny i trzeba się było szybko uwijać ze startem z wody no i za chiny nie puszczać pędnika przy mieleniu.
Odjazdowe pływanie od 9 do 16 i potem szybkie pakowanie i wyjazd na Śląsk.

Na teraz tyle pamiętam, jak coś sobie przypomnę to dopiszę.


Fotki z pierwsze dnia: http://picasaweb.google.pl/Lorzelek/EbaPart2PierwszyDzie
Fotki z drugiego dnia dzięki uprzejmości Żuka, Carlosa i Magdy tutaj: http://picasaweb.google.pl/ECEMsurfer/EbaMiszcz
(Ja miałem urojone zagubienie aparatu fotograficznego, który w końcu się znalazł na trzeci dzień - w aucie)

wtorek, 24 czerwca 2008

BOL 2008 z akcji

BOL,

Mocan vietar priszel w ctwrtok, piatok i na pet tri byl dobar dan ale pusalo z sajdszora i byly valovi kwalitetne. Poklopac wydrzyl kako tako na domacim moram wypustiti paru. Jedan danas cuvanie na 6,2, jedan dan divingu i na nowo petnast cvorovov MAESTRALUNa.Hospodin priszel na noc z domacin vrholskim vinem i bylo puno dobar vecer.

zdravim z Hrvatsko

Poklopac

poniedziałek, 16 czerwca 2008

BOL 2008


Jeszcze 2 dlugie dni w w tym 1 podrozniczy i w czwartek tez bede zasuwal pod Zlatnim ratem jak ludkowie na fotkach. W tej bajce nr zagielka sie zaczyna na 6 a nie na 4 jak u Flakona ale nie trzeba siusiac w pianke bo jej naturalnie nie masz do tego 26C Air i 22C aqua. Deski maja powyzej 100lt ale mozna sie leciutko po domacim winie sfreeridowac po kanale a potem lec w hamaku.


3STYLE W POLSKIEJ POSTACI

http://www.continentseven.com/windsurfmove1406.html

niedziela, 15 czerwca 2008

Rowy / Łeba

Aktualnie siedzimy w Rowach na urlopie. Na początek poniedziałkowe popołudnie - 5h na 5.7@100l i moje pierwsze próby z duck'ami na wodzie. Po 20-30 próbach zajarzyłem timing i rzeczywiście trzeba przerzucać szmatę dużo wcześniej niż na rollsie.

We wtorek miał nadejść front z zachodu co też się stało. Pływając na Gardnie na 4.7@81l i tłukąc ducki w nieskończoność czekamy na info od chłopaków, którzy siedzą w Łebie.
Do 15tej nic ciekawego na morzu się nie działo. Potem chłopaki założyli 5.0 i zaczęli jeździć. Po 17tej zrobiło się na 4.0 ale fala była jeszcze mała. Zdecydowałem, że zostaję na Gardnie, gdzie zaczęło mnie otwierać na 4.7, a i tak byłem już wymęczony.



W środę uderzyłem z rana do Łeby. Na dzień dobry otakłowałem co miałem najmniejszego - 4.2 combat na blaszkę. Do wysokości falochronu było ok, potem dowalało z 1,5bft więcej.
Pływających ludków na Secret Spocie było z 50. Momentami robił się tłum w przyboju :)



Sety w Łebie przy 7 bft są przepiękne, odległości między falami po 30-60m dawały szanse na udane rufki i ducki, które na 4.2 wychodziły mi juz calkiem nieźle. Czasami pionowe fale nie dawały szansy na stłumienie skoku i leciało się w bezgraniczny kosmos.
Spotkałem znowu chłopaków z Zielonej Góry - Kamila i Młodego oraz ekipę z sieplywa.pl - Bogo wymiatał konkretnie.



Cały dzień pływania na morzu tak mnie wykończył, że w czwartek wyszedłem w morze w Rowach a 1,5h ale było już trochę mało wiatru na 4.7 i zaliczyłem kilka mielonek w chaotycznym przyboju na zachodniej plaży od portu.

Fotki tukej: http://picasaweb.google.pl/Lorzelek/EbaPart1

Po 1,5 dniowym odpoczynku w sobote uderzyłem na szybkie 2,5h na Gardno - wstrzeliłem się idealnie w 5bft i pojeździłem na 5.7@100l .

Murkan part 2

Dobra prognoza na 27 knt rozpętała niezłe sety. Tym razem wiatr cross-on z ENE dawał szansę na łatwiejsze przejście przez przybój i zniknął obszar pływającej trawy, którą ostatnio zaliczyłem parę razy i wyglądałem jak Jozin z Bazin.


Super pływanie na początku na 4.7 a potem na 4.2@81l wykończyło nas maksymalnie.
Skoki pod sufit, parę lotów bezzałogowych, super jazda między falami w okolicach przyboju - generalnie udany wave'ik. Potem wrąbaliśmy "winner sznycel" w knajpie z "wielkiej płyty", który był bardzo pyszny - polecam.



Paweł miał swój debiut na morzu - radził sobie bardzo dobrze, poza tym że już podjął decyzję o wymianie sprzętu na mniejszy - deska 90l okazała się za duża na 7 bft nawet przy żaglu 4.0 (który wg niego miał mieć 4.5 - pokrowiec nie zawsze mówi prawdę co w środku siedzi ;)

Forki tukej: http://picasaweb.google.pl/Lorzelek/MukranPart2


pozdro

sobota, 7 czerwca 2008

20080606 Rzeczyce

Bardzo dobre plywanko na towarzyskim wietrze na Rzeczycach: 10 minut 12-14kn, potem 15 minut pauzy i znowu bomba i tak przez bite 4 godziny od 14-18. Jak zwykle wiatr sie rozkrecil i ustalibilizowal ok 17:45 jak juz nam rece wisialy do kolan.

Pare fajnych slalomow pojechalismy z Maca

Fot niet bowiem sie tylko plywalo.

Testowalem dla Piotra 8BALLA 6,4 bardzo dobry zagielek

Woda jakby nieswieza i starty z wody szybsze niz na wavie na Rugii tak z 3-4 sekundy.

KONIECZNIE PRZYTAJCIE LINK: - plywamy na najbrudniejszej rzece swiata

http://www.fishing.pl/wody/wojewodztwa/slaskie/gliwicki_gliwice/dzierzno_duze_inaczej_rzeczyce_zbiornik_zaporowy

jp

czwartek, 5 czerwca 2008

Dranske Puchar Niemiec Peter i Artur







Wiedzeni prognoze i duchem walki udali sie do Dranske na Puchar Niemiec.



Wzieli najszybsza dese swiata czyli JP SUPERCROSS 116lt i tylko cudem nie znalezli sie na tablicy wynikow. Wialo codziennie po 20kn slonce i spalone ryje. 1sza fotka to z samolotu ktory wygrali jako nagrode pocieszenia.






Strona zawodoów:




Ladny jibe:








Fotki:






Maca SUI 111 w Rewie 2008 Majowka II




Maca nadeslal jakies 2 fotki ktore nas z Flakonem maja utwierdzic w przekonaniu ze w Rewie byl hardcore i cos poplywali. Jakby to bylo na rolsie w wykonaniu MACY to bym usnal na Decathlonie a tak na wodzie no no ladnie.






jp

środa, 4 czerwca 2008

PRASO 2008 by LECHU



20080604 Po mailu od Lecha zmiana planow i zamiast listy plac slajdowisko- poranna kawka w sali konferencyjnej, klimatyzacja wlaczona, rzutnik i slajdy na sciane - pelen odlot - warto poogladac - moi faworyci to leje Marcina, Lechu w szmaragdowej wodzie i piekne poldupki loli i golab co pije pod gore - cos jak imprezki z liceum...

http://picasaweb.google.pl/lechswoboda/Prasonisi

jp

PS Kilka fot jest Michala (Surfmania)

wtorek, 3 czerwca 2008

GAHLKOW 20080522-25 Menski wyjazd

4 dni full solar +15-18C miodzio jazda bez kaputra bez butow etc

Czwartek super
100 + 6,7 1h w slizgu rankiem

150 + 7,0 1 g w slizgu
110 + 7,0 4h w slizgu popoludniu 12-14kn

Termika tam sie wlacza na wydmach przy NE - GER-14 wychodzi czasami na light wind slalom po 21:00... GER-14 mnie poinstruowal iz mozna 700gr zaoszczedzic na wadze jezeli sie uzywa strapow Kowalskiego; do tego koles mial calkiem fajny brzuszek wiec te 700gr mog leciutko w inny sposob wyciagnac ...Do tego dodal ze dobrze gyby robie a ja mu na to ze tez you are going pretty fast.

Piatek
Wycieczka na UBOOTA ruskiego i wydmy w Karslhagen

a potem troche jazdy na 110 + 7,0 3h przy calych 10-12kn i 3style.

Flakon sie kimnal na piachu aby zmagazynowac energie w swych cienkich zyalach na ns dzien.


Sobota


Rankiem pargking juz full ze sie trzeba bylo o te surfbusy poecierac - Czechow co nie miara to jakis ich top spot czy inny psikuta. Duzo podejrzanych rodzin z DDR bez kobiet...





Statystyka:

110 + 7,0 2h
110 + 6,2 2h
87+ 6,2 2h
87+ 5,3 2h
100+ 5,3 2 h
masakra...
aby doniesc te cale gramoty do auta w odleglosci 30 m musielismy odpoczywac po drodze a bylo tego sporo...do tego rodzynki spozywac przy aucie aby te marne 60 m urobic

jeszcze mi sciegno kleknelo po nie calkiem udanym ladowaniu na GTX lotu pod 2 m na loszkach

Niedziela



Zaczelo sie niewinnie lodami i cola w FISCHHOUSIE potem konkret
3h 110+6,2 tu Flakon juz nie wytrzymal po 45 minutach jak jezdizlem na 6,2 i przy 3-4BFt wyszedl na 81 lt i 5,7 pojechal na platforme i tyle go bylo widac - ocenilismy z Adamem iz nie wroci do 18:00


3,5h 110+5,3 - stale 16-18kn jak z dmuchawy i co raz mniej ludkow na wodzie

18:30 koniec jazdy
19:30 wyjazd
1:45 w domu

Srednia predkosc drogowa 160km/h..

Straty:
- bom zlamany
- dziury w lapach srednio po 3-4 na rece u Adama
- linka trapezowa strzelona
- moj Achiles naciagniety na skokach- jezdzielm ostatni dzien w opasce + srebrna tasma + but

Spot zaj..isty:
- od razu ok 40cm - 180 cm przez 500-750m i potem mieliza pod 1m glebokosci z jakies 50 m dluga z falami pod 1-1,5 m i potem juz wyqurwione lochy na 2 mieliznie pod 2m glebokosci po 2m - na tych falach 1szy raz w zyciu widzialem klasycznegoo dokonczonego forwarda loopa

Link uzyteczne:



http://www.kitebeaches.com/beach/gahlkow.html

http://www.windfinder.com/forecast/lubmin


jp