wtorek, 1 grudnia 2009

FEHN CZYLI SZWAJCARSKI HALNY - foki roku!!!


http://www.surfspots.ch/surfmag/index.php?option=com_content&view=article&id=245:ten-by-philippe-rimbeaux&catid=58:ten&Itemid=179

wtorek, 10 listopada 2009

Nowy rolsik POKLOPACA


W zwiazku z nadchodzacym sezonem rolsowym nabylem mega cacko w rytmie naszego bloga
Za zal bedzie po tym dreptac stopami w butach, chyba boso bede jezdzil. I do tego brand SANTA CRUZ!!! Gwoli przestrogi dla innych - okazuje sie ze komplet truckow typu mountainboard a nie skateboard kosztuje wiecej niz uzywany rolsik

Maca - wymiekniesz przy tym decku po 1szej jezdzie!!!

Mega jazda 3 STAJL

Steven van Broeckhoven Iberia 2009 from Windsurfmoves on Vimeo.

środa, 4 listopada 2009

Rzeczyce w realu czyli Dirty Dancing Spot "DDS"




Pedzac na biku po N brzegu Dzierzna Duzego pyknalem kika obrazkow. To ostatecznie powinno rozwiazac kwestie czy to jest czyste czy brudno jezioro. Nie zmienia to faktu ze najlepsze przy dobrym NW. Chyba ze ktos nie wierzy w teorie naczyn polaczonych pomiedzy brzegiem N i S;link do nauki:
http://fizyka.org/?teoria,14,6

wtorek, 20 października 2009

Trochę wieści z Mauritiusa

W pierwszy dzień na szczęscie nie wiało ;) Sprawdzilismy jaki może być prąd w kanale pływając wpław. W tamtą stronę płynęło się zadziwiająco szybko (człowiek myslał, że słona woda dodaje takie speed'u), ale spowrotem to jakby na wstecznym biegu.
Nurkując natrafiłem na protektor dziobu do jakiegos Mistrala oraz na urwany fin. A tak to ładne rybki i roslin.

Od drugiego dnia Mauritius nas rozpieszcza wiatrowo.
Pojawił się swell z SSW i robił piękną falę na małym break'u (taka do 2,5m).
Wiatr na 5.3 i pocketa - 16-18knt. Czyli podstawowy zestaw w ruchu.

Kolejny dzień również na 5.3 ale już lekko spałowanym. Większa fala na "małym" i potem do 3m na "szamoo", jakkolwiek się to pisze właciwie.
Tego dnia Markowi schodzi powietrze z latawca za "szamoo" i robi self-rescue, tzn. Guru holuje Marka i przedłuża mu ręce do kostek. Okazuje się, że pękł szew i od razu wylazł bladder i zrobił bum. 9tka nie do użycia i od razu przekazana do naprawy.

Od Lorzelek

Czwarty dzień 5.3 i testy Manawa'y. No i to 5.3 na fale 3-4m to jest lekko za duże. Ciężko szybko nim manewrować, ale to pewnie z powodu tego, że zrobiłem z niego worek, bo wiatru tak z 15knt. Trochę tłoku jest, a ja mało wprawny, więc łapię tylko trochę falek i spływam na przerwę. Druga sesyjka na małym breake'u i tu już pełen wypas. Zaczynam od łapania fali na "szamoo" i jadę do brzegu z 500m wykorzystując do tego pozostałych jej braci.

Dzień piąty - jedziemy do Bel Ombre (15km od La Gaulette) odebrać Marka latawiec z warsztatu. Patrząc na prognozę, że ma wiać E-ENE decydujemy się na eksplorację nowego spotu w Bel Ombre.
Wszystkie warunki dla tej miejscówki pasują: wysoki pływ (najważniesze!), wiatr z E (side shore), swell z S (fala żebym nie przesadził, to tak do 5m, ale nie za długa - tak na 2-3 cut-back'i). Ale co najważniejsze - mamy "private spot" - 4 gosci i sety po 4-5 fal - dla każdego cos miłego. Zaczynam na wypałowanym na blaszkę 5.3, ale okazuje się ono duże na fali. Do jazdy daje pełen komfort. Marek doradza mi wzięcie 4.2. Mając opory, czy wogóle odpale, takluję jednak 4.2 i okazuje się, że jest to strzał w 10tkę. Blade ciągnie ładnie od 19-20knt na lekkim brzuszku. Na fali zaczyna mi coraz więcej wychodzić. Na koniec sesji kolega Piotr wpycha mi się na moją falę i na końcu zamykają mi się drzwiczki z obu stron, co kończy się poczwórną mielonką, ale sprzęt trzymam dzielnie, żeby potem nie padlować. Bardzo udany dzionek.

Od Lorzelek

Dzień szósty - miało być lightowo a skończyło się na 4.2. Rano spora odkręta z E i za małym break'iem 300m lustra bez wiatru, ale "na spławik" przeszedłem ten "gabinet luster" i potem pełna para na spałowanym 5.3. Manawa przez 2h prywatna dla Marka i mnie. Fala 1-1,5m ale zabawa przednia. Potem wiatr skoczył do ponad 20knt i rozwalał gładź. Druga sesja już na 4.2, ale przy brzegu E jest jednak dziurawe, co jakos mi nie przeszkadza i kręcę rufki i przypominam sobie timing ducków. Podczas robienia zdjęć na One-eye'u udało mi się wdepnąć na jeżowca, który przelazł przez buta :(

Cos się zepcyła moja kamerka wodoodporna i niestety nie mam za dużo fotek (tzn. prawie nic), ale okazuje się ktos z naszej ekipy ma wodoodporny aparcik i od dzisiaj się poprawię i będę z wody cos pstrykał.

Dzień siódmy - odpoczynek. Leje cały dzień - niespotykane tutaj o tej porze roku. Jako że leczę dziurkę w stopie - "mi to pasi", ale koledzy kite'ciarze chodzą w koło i cmokają, co by tu robić. Jedziemy w końcu do Bel Ombre... na zupkę za 4zł, ale kolega Marek "poliglota" cos się źle dogaduje i dostajemy specjalnosć zakładu z przystawkami za 29zł zamiast podstawowego dania. Przynajmniej było dobre i dużo. A na dworze ciągle pada.

Dzień ósmy - dzień rybaka. Pogoda się prostuje i jest nadzieja na bezdeszczowy dzionek (a dopiero co prognoza mówiła, że będzie zlewa przez cały dzień). Wybieramy się na wycieczkę z okolicznym rybakiem na rafę. Najpierw snorkling w okolicach "grzyba", a potem wypływamy wąziutkim kanalikiem przez rafę by zapolować.
Metoda jest taka, że gosć jedzie na silniczku (ciuchutka Honda) a my ciągniemy za łodzią filet z małej rybki. Musi być filet bez osci, bo Baracuda tylko na takie leci.
Po około 1,5h mamy w zęzie 7 Baracud i jednego Kingfish'a, który w wodzie walczył jak dwie Baracudy razem wzięte. Podczas powrotu odwiedzamy wysepkę i lekki deszczyk dopada nas dopiero przed końcem wycieczki. Bardzo udane dopołudnie, a na kolacyjkę gospodarz przyrządził złowione rybki na grill'u.
Po południu cos zawiało z N, więc Marek i Guru odpalili 12tki w lagunie i zrobili sobie wycieczkę wokół wysepki (no prawie, bo Markowi brakło lekko wysokosci i zrobił 2x C).

Od Lorzelek

Dzień dziewiaty - no to przyszedł sztormik. Warunki idealnie pasowały do nazwy bloga. Zaczęło się niewinnie 25-30knt. Jakos na 4.2 wypałowanym dawałem radę i falę na Manawa dało się fajnie jechać. Zero problemu robienia wysokosci. Aż do 12.30 gdy przyszedł lekki deszczy i po nim włączyło się doładowanie - w szkwałach do 40knt jak nic (ja czułem się jakbym miał przynajmniej o 1m2 za dużo, a Marek latał na 5m latawcu zdepowerowanym na maxa - na 3.3 było w sam raz). Fala zrobiła się konkretna na "naszym boisku" (czyt. Manawa). A poza spotem sztorm od strony morza - fale do 3-4m chodzące ze wszystkich stron, czyli przemierzanie krajobrazu złożonego z gór i dolin. A w tym wszystkim natrafiłem na ławicę latających ryb (z 4-5 Messerchmitów przeleciało koło mnie). Najgorsze było potem - wytracenie wysokosci przy powrocie z Manawa'y. 1,5km wysokosci do wytracenia w warunkach potężnego przeżaglowania ogarnąłem jakos szybkimi rufami w pasie przybrzeżnym, gdzie wiatr był bardziej dziurawy tzn. schodził momentami do 25knt.
Już nie chcemy prognozy na 20knt, bo współczynnik zwielokrotnienia mocy ciągle utrzymuje się na poziomie x2, a były nadzieje na x1,5.

Od Lorzelek

Dzień dziesiąty - powtórka z rozrywki - do 14.00 współczynnik wzmocnienia wynosił ok. x1,5 i fala na małym break'u do 3m, ale występowało dosć dużo schodów, co nie jest dziwne przy 26-30knt. Od 14.00 na drugą sesję schodzilismy z nietęgimi minami.
Przyłożyło tak jak w poprzednim dniu. Na wypałowanym 4.2 na halsie jeździłem otwarty, a do rufy można było wchodzić bez slizgu, bo i tak w połowie zwrotu była pełna pyta. I ta sesja była krótka, bo nie miało to sensu, by pływać znowu z o przynajmniej 1m2 za dużym żaglem. Na koniec Borówa podczas robienia porządków w pickup'ie przyłożył mi pompką do kite'a pod oko i nabił mi limo. I weź tu polub "szmaciarzy" jak pompki się mszczą przy 8 bft.

Od Lorzelek

Dzień dziesiąty - trzymam się z dala od pompek kite'owych, ale limo jest (i mam to swoje "one eye" ;). Dzisiaj warunki na "brzuchate" 4.2, a przepowiadany swell miał mieć 3m, co się potwierdziło na wodzie. Żółta flaga w Club Mistral, czyli kanał częsciowo zamknięty przez falę z kierunku S. "Dziadki" na małym break'u dochodziły do 3-3,5m i szerokosci 100m. Odchodziła dobra jazda na fali, bo nie występowały zbytnio krawężniki i harmoniczne jak poprzedniego dnia. Guru miał mielenie na One-Eye'u, ale na szczęscie bez strat w sprzęcie, poza małym kuku, które zrobił sobie w stopę. A ja tam się na One-eye'a nie pcham, bo dla ws'a to się zawsze gorzej kończy - jeden ws'owiec wracał z zabawkami wpław (maszcik strzelony). A tak to rescue miało dzisiaj pełne ręce roboty - zwózka ze 4-6 kiteów zza małego break'ku i One-Eye'a (zarobili z >700E). Jeden gosć połamał maszt na małym break'u, chociaż ostro nie było w stosunku do poprzedniego dnia (wiatr dochodził max do 25knt). Podczas dnia przechodziły przelotne deszczyki, ale po 16:00 przyszła konkretna zlewa i wiatr zdechł. Kto był na wodzie miał pecha. A największego ci, co byli w okolicach "jednookiego". Spacer od rafy przez lagunę pokonało 3 kite'ciarzy, w tym jeden wspierany przez kolegę surfera w czynnosci pedałowania do brzegu.
Mnie cos tknęło, żeby nie isć na trzecią sesyjkę i było to dodatkowo poparte informacją od Borówy, że na 7m2 miał już mało.
Poopalać też się dzisiaj można było, ale może sie w końcu wypogodzi na dobre, bo słodką wodę lubimy, ale w butelkach a nie z sufitu :P

Od Lorzelek

Dzień jedenasty - piękne objeżdżanie fal na wypałowanym 4.2. Z prognozy 10knt było ze 26-28knt. Fala została z poprzedniego dnia, czyli 2,5-3m do jeżdzenia na małym break'u, którą ujeżdżałem ile się dało. Po pierwszej sesji popłynąłem na baywatacha, który się zwolnił po porannym najeździe fotoreportów. Wrażenia podczas siedzenia w połowie wysokosci "wieży ratownika" były traumatyczne. Gdy przechodziła pod spodem resztka fali, to wszystko się trzęsło jak na rollercosterze. Porobiłem trochę fotek i musiałem się ewakuować, bo zerwała się moja tymczasowa cuma i deska mi zaczęła uciekać. Szybki bieg po rafie i dorwałem zestaw, który był już 50m od baywatch'a.
Od Lorzelek

Potem druga sesyjka na małym break'u i doszedłem szybko do wniosku po porządnej mielonce, że przejscie przez przybój "little reef" jest prostszy przez "smietnik".
"Smietnikiem" było nagromadzenie się pływających badyli i innego syfu, które koncentrowały się jak upiór w jednym miejscu. Dla "odmiany" na koniec dnia ponownie luneło.
Od Lorzelek


Dzień dwunasty - dzisiaj nie było już na "male jedro". Otaklowałem 5.3 i trochę pobawiłem się na małym break'u do południa (15-16knt). Markowi ponownie zeszło powietrze z RRD 9m2 i Guru go sciągał zza "little reef'a". Potem leżakowanie na plaży i popołudniowa sesyjka zakończona żeglarską wycieczką na Manawa'ę. Gdy dojechałem tam ucieszony jednym halsem, to własnie zaczynało siadać, więc skończyło się na jednym pustym przejeździe i spokojnym powrocie do brzegu. Wczoraj mnożnik wzmocnienia wynosił x3 (10knt w prognozie), a dzisiaj miało być 12-13knt i niestety max x1.2. Różnie bywa...

Dzień trzynasty - że niby pechowy, bo miało wiać, a nie wiało. Po spędzeniu spokojnie czasu na plaży do godz. 14:00 (a w tym infiltracja terenów hotelowych Indian Resort, wypicie whisky za jubilata (spotkany znajomy Marka), zjedzeniu panini z merlinem, popływaniu wpław, pobyczeniu się na plaży), Guru wziąwszy lornetkę wypatrzył wiatr - daleko od brzegu, czyli odkręciło na E i w Le Morne nic z tego nie wchodziło. Padła szybka propozycja, żeby się szybko przemiescić do Bel Ombre. Spakowalismy się w 7 osób do naszego pick up'a (zabralismy kolegę Michała z Krakowa) i na oparach ropy dojechalismy do Bel Ombre, gdzie rzeczywiscie wiał ładny side-shore i robiła się 2-3m fala za rafą. Jako że mielismy opary w baku, to częsć ekipy poszła standardowo na zupkę za 35 rupii (3,5 zł) a 2 Marki pojechały na stację zatankować, żeby się potem nie okazało, że nawet do stacji nie dojedziemy. Gdy wrócili, to nastąpiło szybkie taklowanie i wyskoczylismy na pożegnalną sesyjkę na wodę. Niestety był niski pływ, więc kite'ciarze wzieli twintipy, a ja 24cm fin, ale już od 1/4 laguny było głęboko i dało się jeździć. Wszyscy się zarzekali, że na falę nie idziemy, bo niski pływ itp. A po 0,5h jak się zorientowałem, to już 5 z nich jeździło falę. Postanowiłem, że przejdę rafę na piechotę bo potem jest już głęboko i spokojnie siepływa. Rafa w tamtym miejscu nie jest ostra, ot co - jakby jeden wielki kamol z 3-4cm dziurkami i woda do kolan. I gdy już prawie jechałem falę, to zdechł wiatr. Dokulałem się do rafy (100m), przejscie piechtolotem i potem już jakas lekka wieczorna bryza zaoszczędziła mi 500m spaceru - na wave'ówce ciężko się płynie rufą do przodu, więc korzystałem z metody z Wieku - pochylenie deski na burtę i dopłynąłem do samej plaży.

Powrót - wszystko pięknie, tylko jakby mi walizka przytyła i miałem 5kg ponad normę (muszelki, 2 flaszki, mokre ciuchy z poprzedniego dnia), więc pani zaproponowała, żebym cos przełożył do podręcznego bagażu. Spytałem czy przedłużki przejdą przez kontrolę, a ona że tak. No to przepakowałem 2 przedłużki, piankę i siatkę z mokrymi ciuchami i 4kg zjechałem z wagą. Doleciałem do Paryża bez problemu, a tam podczas kontroli oswiadczyli mi, że przedłużki nie przejdą. Mając 45min do odlotu do Warszawy, nie miałem praktycznie szans na nadanie ich dodatkowym bagażem, albo dołożenie ich do "dużego" bagażu. I tak żabojady pozbawiły mnie 2 przedłużek NP X-Combat RDM. A patrzyli na nie, jakby to były pancerfausty. Eh... także poszukuję przedłużki RDM US-cup min. 30cm. Ale tym razem 1 sztuka mi starczy, wolę przekładać.

Reszta fotek tutaj: http://picasaweb.google.com/Lorzelek/Mauritius2009

pozdro...

piątek, 16 października 2009

POLSKA PILKA NOZNA - nie wiem czy to zart czy nie

Cała polska piłka nożna ;)
>>
>> - Interesuje mnie jedynie zwycięstwo! - grzmiał Leo Beenhakker
>> przechadzając się w tę i z powrotem przed grupką skupionych piłkarzy.
>>
>> - Dobrze, powtórzę jeszcze raz. Żewłakow! Co to jest?
>> Wywołany wyprężył się na baczność i stuknął obcasami. To znaczy
>> próbował, lecz gumowe korki stłumiły odgłos.
>> - To jest kura panie generale!
>> - Gówno tam! Bosacki! Co to jest?
>> Bartosz Bosacki przez chwilę z uwagą przyglądał się okazanemu
>> przedmiotowi.
>> - To nie jest kura? - zaczął asekuracyjnie.
>> - Dobrze. To nie jest kura. A co to jest?
>> - Nie kura, panie gene... znaczy, panie trenerze.
>> - To już wiem. Pytałem, co to jest.
>> - To jest... to jest piii...
>> - Dobrze, dobrze, pi?
>> - Pinokio?
>> - Sam jesteś Pinokio! Dudka! Co to jest?
>> - To jest piłka, panie trenerze!
>> - Brawo! Świetnie! Reszta słyszała? No to wszyscy razem powtarzamy.
>> Głośno! Żebym was słyszał!
>> - Toooojeeeeestpiiiiiiiłkaaaaaaa.
>> - Dobrze. Piłka do gry w piłkę nożną, zwaną też futbolem. Dlatego
>> czasami nazywa się ją też futbolówką. Dudka! Czemu Gancarczyk się
>> przewrócił?
>> Dariusz Dudka podbiegł do kolegi, który zsunął się z ławki i jęczał
>> na
>> podłodze w pozycji "ranek na weselu". Fachowo sprawdził puls i oddech,
>>
>> po czym zdał relację.
>> - Zwykłe omdlenie, panie trenerze.
>> - Omdlenie? A to czemu?
>> - Zwykle tak reaguje na natłok informacji. Po prostu układ nerwowy mu
>>
>> się wyłącza. Pan trener podał zbyt dużo informacji o piłce, kolega
>> próbował to przyswoić i zapomniał oddychać. Niedotlenienie mózgu i
>> omdlenie jako naturalna konsekwencja.
>> - Ale ja tylko powiedziałem, że piłka to futbolówka!
>> - No właśnie. Za dużo informacji na raz, proszę pana.
>> Leo przez chwilę milczał, po czym machnął ręką.
>> - Nieważne. Błaszczykowski! Co macie robić z piłką na meczu?
>> - Nie dotykać rękami!
>> - Dobrze. A do tego co? Tak, Boruc?
>> - Ja mogę rękami, trenerze?
>> - Możesz.
>> Ktoś nieśmiało zaprotestował.
>> - Dlaczego Boruc może rękami, a my nie?
>> - Bo Boruc jest bramkarzem.
>> - Ale to niesprawiedliwe. Dlaczego zawsze Boruc jest bramkarzem?
>> - Bo mam rękawice, złamasie!
>> - Sam jesteś złamasem, złamasie!
>> - Spokój!!! - Leo włożył w ten okrzyk tyle sił, ile miał - Boruc może
>>
>> dotykać piłki rękami, a wy nie. Jasne?
>> - Ale...
>> - Jasne?!!!
>> - Tak, trenerze.
>> - To dobrze. Nie zazdrośćcie mu, bo on będzie musiał cały mecz stać
>> na
>> bramce, a wy będziecie mogli strzelać gole. Ooo... widzę że
>> Gancarczyk
>> doszedł do siebie. Zuch chłopak. Tak, Lewandowski?
>> - Co to znaczy strzelać gole, trenerze?
>> - To znaczy musicie umieścić piłkę w bramce przeciwnika.
>> - Ale tylko Boruc może jej dotykać!
>> - Tak, ale piłka nożna polega na kopaniu piłki nogami. Trochę to
>> zakrawa
>> na pleonazm, bo niby nie można kopać rękami, ale... Czemu Gancarczyk
>>
>> znowu leży?
>> - Pleonazm, trenerze. Załatwił go pan tym chyba na cacy.
>> - Ups...
>> - Chyba trzeba będzie zadzwonić po erkę...
>> - Dobrze, niech ktoś zadzwoni. Na czym to ja... Acha. Trzeba wkopać
>> piłkę do bramki przeciwnika.
>> Wśród zawodników zapanowało poruszenie. Wreszcie z ławki podniósł się
>>
>> Krzynówek.
>> - Ale to bardzo trudne, trenerze. Niech pan sam spojrzy - piłka jest
>>
>> okrągła i bardzo trudno jest ją tak kopnąć, żeby poleciała tam gdzie
>> się
>> chce. O, proszę...
>> Tu Krzynówek postawił przed sobą piłkę i spróbował kopnąć w stronę
>> Beenhakkera. Guerreiro, trafiony centralnie w nos, dołączył stanami
>> świadomości do Gancarczyka. Leo przeciągnął sobie wolno dłonią po
>> twarzy. Zrobił kilka głębokich wdechów.
>> - Nie wiem, jak tego dokonacie, ale macie wygrać. Macie ich roznieść,
>>
>> rozgnieść i rozgromić! Macie być jak polska husaria pod Wiedniem! Jak
>>
>> szwoleżerowie pod Samosierrą! Jak Jagiełło pod Grunwaldem!
>> Zrozumiano?
>> Brożek nieśmiało podniósł rękę.
>> - Na pewno jak Jagiełło pod Grunwaldem?
>> - Tak, do jasnej cholery!
>> - A skąd trener tak dobrze zna historię Polski?
>> - Nieważne! A teraz won! Na boisko!
>> - Piłkarze stali przy wyjściu do szatni. Lewandowski jeszcze raz
>> przypominał słowa trenera.
>> - Pamiętacie, co nam powiedział? Mamy być jak Jagiełło!
>> - A co robił Jagiełło? - spytał Guerreiro, któremu dawna historia
>> Polski
>> nie była jeszcze dość bliska.
>> - Z tego co wiem, to trzeba stać na wzgórzu i po prostu patrzeć, co
>> robią tamci...
>> - Ale na boisku nie ma wzgórza!
>> - No to po prostu będziemy stać i patrzeć. Trener na pewno będzie
>> zadowolony.

piątek, 9 października 2009

Zorski Bieg Uliczny

Zaproszenie dla chetnych

http://wirtualnezory.pl/?id=news_more&news=11127

DOBRY ZART!!!

Arab at the airport:
- Name?
- Abdul al-Rhazib.
- Sex?
- Three to five times a week.
- No, no... I mean male or female?
- Male, female, sometimes camel.
- Holy cow!
- Yes, cow, sheep, animals in general.
- But isn't that hostile?
- Horse style, doggy style, any style!
- Oh dear!
- No, no! Deer run too fast

OPIS SPOTOW NA ISTRII

http://www.windsurfing.hr/content/blogcategory/25/107/lang,en/

The spots
Subota, 28 Siječanj 2006
PREMANTURA

Premantura is the southernmost village of the Istrian peninsula and is therefore open to absolutely all the winds that blow in the northern Adriatic.



It has already been said that our Centre lays open to the two most important winds, the bura (NNE-ENE) and the jugo (ESE-S). Stupice allow access to both winds and let you choose the conditions in which you want to sail.



In Premantura you can sail in both winds from flatwater, to bump and jump and wave conditions. All of this is located at maximum 2 km distance.

POMER

Pomer is a small village located between Medulin and Premantura set in a big bay that cuts so deep into the land it resembles a lake, and those who are not used to open sea conditions may want to use this spot.



Conditions here are very good for those who have begun planing, the funboarders and the freestylers.

MEDULIN

Medulin is a great spot for jugo and all southern winds because they directly blow into the Bjeca bay. This spot is really safe because the wind and the waves blow into the bay and the bottom is sandy.



This is a spot recommended to all the beginners in any wind (half of the bay is closed off by a sandbank and therefore there are no waves behind the sandbank and the bottom is shallow and sandy). Also, many of the experienced surfers like this spot for the distance between the waves, the shape of the waves, easy access and safety.

LIŽNJAN

The bay of Kuj is totally open to bura and this says it all about this spot. The more wind there is the more wave you got. All those who like brutal on shore conditions like this spot.



The only downfall of this spot (and not everybody will necessarily agree with me) is that bura here is less strong than in Premantura or Medulin.

GENERAL COMMENTS

As already mentioned, the southern part of Istria is exposed to absolutely all the winds blowing in the northern Adriatic and as such it is great for all types of windsurfing, and all of the spots are within a range of 15 km. If you happen to notice that there is some wind at the place where you are staying but the conditions on the water are not perfect contact us and we shall be happy to point out the best spot for you.

środa, 7 października 2009

W koncu znalazlem ten wzor

Temp. odczuwalna Temperatura odczuwalna, będąca funkcją temperatury otoczenia i prędkości wiatru.
Przy wietrze poniżej 1.8 m/s temp. odczuwalna równa jest temperaturze otoczenia.
Przy wietrze silniejszym jest wyznaczana ze wzoru:
Todcz=33+(T2-33)*(0.474+0.454*sqrt(V)-0.0454*V)
gdzie:
Todcz - temperatura odczuwalna
T2 - temperatura otoczenia (temp. powietrza na wysokości 2 m)
V - prędkość wiatru w [m/s]

poniedziałek, 5 października 2009

Lago di Garda - krotka sesja foto

Wracajac z delgacyji zafundowalem sobie wstawanie o 5:04 i kawe w Torbole o 7:15 po lekkim cmoku. Potem bylo juz tylko ciekawiej. Reszta na zdjeciach. Samolot z Bergamo zlapalem o 12:40 prawie cudem...Koniecznie trzeba tam wrocic. Przy okazji chcialem pozdrowic Pana z wypozyczalni MAGGIORE ktory przyjal ode mnie FIAT PUNTO 1,2 po przejechaniu 145km w 1h...

http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/Windsurfing%202009/200910%20Lago%20di%20Garda/index.html






pzdr

jp

20091004 Dziecki - wiatr roku!

Super sesja na Dzieckach w pelnym skladzie: Piotr/Marek/Lechu/Poklopac kazdym innym autem. Bardzo dobre warunki na male zagle/male deski ktore w koncu udalo sie lepiej oplywac:

Marek 4,4m2 BOXER + 90lt
Piotr 4,2 BLADE + 84lt
Lechu 4,7 EZZY +101lt
Poklopac 4,7 FORCE + 86lt

Ekipa freestylowa z Krakowa na pelnym gazie bez taryfy ulgowej szlifowala vulcany, flaki i shoveity. My probowalismy dzielnie tracic wysokosc bujajac sie na falkach 200-300m ponad Kamionka. Wiatr w okolicach 20-30kn od 11-14, potem 15-20kn do 16. Udana sesyjka mimo ze za mocno dla naszych cienkich umiejetnosci na proby jakis zaawansowanych manewrow w tych warunkach.

pzdr

poklopac

poniedziałek, 28 września 2009

Okolice Suchej Beskidzkiej - Siwcówka



Start z Siwcówki na rozwidleniu szlaków.
Stamtąd trzymamy się niebieskiego rowerowego. Aż do momentu aż niebieski ucieka w prawo w kamole, my wtedy drogą w lewo do góry.
Potem trzeba uważać żeby nie zjechać w lewo, tylko szukać odbitki w prawo do góry. Tak żeby się dostać na żółty szlak biegnący po szczytach, a nie pakować się na Jałowiec. Z przełęczy pod Przysłopem zjeżdzamy do Hucisk i tam w lewo pod górkę (osiedle Jawornik). U góry ostro w prawo między chałpy aż do 2 kampingów po lewej widzianych. Za nimi w lewo potem w prawo (rzeczka po prawej) i jazda na dół.

poniedziałek, 7 września 2009

ATOMOWA SOBOTA Otmuchow


Jeden z tzw BIG DAYS 5-7 bft caly dzien od 8-18, ciepla woda i dosc wysoka temperatura powietrza. Atomowy wiatr i do tego nadzwyczaj stabilny. Wygladalo na brzegu przy kierunku W na leciutka 5ke wiec wzialem 4,7 ale gdy na brzegu zobaczylem wracajacego 90kg Czecha z 5,2 i mina na maksa przezaglowana juz wiedzialem ze jest dosc mocno. Wszystko jak na prognozie tylko 2 razy mocniej - w peaku od 11-13 konkret dozaglowanie na 4,0, poza tym idealny zestaw 86 + 4,7. Poza Pawlem, nami z Lechem i ekipa z F2 z Krakowa sami Czesi i to w dodatku wavowcy - w sumie ok 40 osob plywajacych - poziom bardzo dobry. Kitow na brzegu duzo na wodzie widzialem tylko 1-ego -to juz o czyms swiadczy. Zafalowanie wg ekipy z F2 niesamowite jak na Fuercie - podobne jak przy porcie w Wieku lub Kuznicy przy wejsciu do portu tylko bardzo szybko sie rozfalowujace.

Krolowaly na wodzie/brzegu 2 rodzaje zestawow:
86 + 4,0
86 + 4,7
69 + 4,5

oraz freestyle 99-105 + 4,7-5,2 (to raczej na brzegu lub woda miedzy peakami bo jak wialo to bylo cienko...)

Jak zwykle Lechu mial najwieksza plachte na spocie (5,7 MC WAVE GUN) z firana do dolnego brytu ale z freestylewavem 101lt na halsie dal leciutko rade, startowal szybko z wody i o dziwo na tym zafalowaniu dobrze rufowal w miejscach gdzie wialo odbrobine mniej. Ja objezdzalem FreeWave 86lt ktora okazala sie w prowadzeniu tak samo komfortowa jak skate z tym ze z zaglem 4,0. FIn 22,6 MAUI superspasowany zarowno do 4,7 jak i 4,0. Wniosek taki po tescie deski i zagla SIMMER CROSSOVER 4,0 ze jezeli Ci pasuje zagiel/deska w wiekszym rozmiarze to mniejszy tez nie bedzie zly i przewidywalny pod wzgledem prowadzenia.

Uwaga na zagle kupowane od nieznanych osob z allegro - moga miec calkiem luzne listwy porozkrecane na maksa - czy ktos wie dlaczego???

1 na 2 tygodnie taki dzien i bedzie dobrze!!!
Zdjecia Czechow:
http://picasaweb.google.cz/Jane.Michal.sr/Otmuchoff5909#

piątek, 4 września 2009

KLITMOLLER 200909 ostatni tydzien 5 dni

Podczas rozmowy z Markiem pojawil sie temat z wyjazdem do Klitmoller pod koniec wrzesnia. Raczej morze chociaz tam chyba tez jest jakas zatoka. Pozostalych smialkow prosimy o kontakt. W kupie razniej...
http://live.waves4you.de/ucam/index.html

Spanie za 170 EUR za tydzien???
Bez sauny!!!
19-09-2009 - 26-09-2009

Erwachsene: 6
Schlafzimmer: 3
Wohnfläche: 62 m2
Baujahr: 1977
Pool: Nein
Whirlpool: Nein
Sauna: Nein
Wasserabstand: Nein m.
Einkaufenabstand: Nein m.
Geschirrspüler: Nein
Waschmaschine: Nein
Brennofen: Ja
Haustier: 1


--------------------------------------------------------------------------------




--------------------------------------------------------------------------------

Beschreibung

--------------------------------------------------------------------------------

Nr. 74. »Prior«, Liusborg Sti 13, Klitmřller. 1977. 62 M2. 6 Pers. Gemütliches Holzhaus mit guten Terrassen. Wohn-Essraum mit Brennofen und Fernseher mit SATELLITENEMPFANG. Küchenecke mit Elektroherd, Backofen, Grillofen, Abzug, Kühlschrank mit 20 L Tiefkühlfach, Kaffeemaschine. Schlafraum mit 140 cm französischem Bett. Schlafräum mit 2 Etagenbetten. Badezimmer mit WC, Waschbecken, Dusche und Bodenheizung. Elektrische Heizung überall. Zwei Terrassen mit Gartenmöbeln und zwei Liegestühlen. Strand: Etwa 900 M. Einkauf: Etwa 900 M. Nebenkosten: Wasser, Strom und Kaminholz.


--------------------------------------------------------------------------------

Saison Preise

A EUR 395,00
B EUR 315,00
C EUR 235,00
D EUR 170,00
E EUR 170,00

Z sauna niestety (hehe) 190 EUR
Beschreibung

--------------------------------------------------------------------------------

Nr. 68. Vangsĺvej 45, Klitmřller. 1965. Etwa 60 m2 + 10 m2 Gästehaus. 6 Pers. (Nur Familien). Älteres Holzhaus mit gemütlicher Atmospfäre. Das Haus hat eine windgeschützte, geschlossene Südterrasse von Kiefern umrandet. Wohn- Essraum mit Brennofen, Fernseher mit SATELLITENEMPFANG, Radio mit CD-Spieler, Kinderhochstuhl. Küchenecke mit Elektroherd, Backofen, Abzug, Kühlschrank, 60 L Tiefkühler, Kaffeemaschine und GESCHIRRSPÜLER. WASCHMASCHINE. Badezimmer mit WC, Waschbecken, Dusche und SAUNA. Schlafraum mit Doppelbett. Kinderbett. Schlafraum mit 2 Etagenbetten. Gästehaus mit 2 Betten. Elektrische Heizung überall. Geschlossene Südterrasse mit Kiefern ringsum. Gartenmöbel vorhanden. Strand: Etwa 700 m. Einkauf: Etwa 600 m HAUSTIER VERBOTEN. Nebenkosten: Wasser, Strom und Kaminholz.


--------------------------------------------------------------------------------

Saison Preise

A EUR 410,00
B EUR 335,00
C EUR 255,00
D EUR 190,00
E EUR 190,00






19-09-2009 - 26-09-2009

EUR 170,00


--------------------------------------------------------------------------------

LIS po raz pierwszy o OREBICU -zgadzam sie o dziwo w 100%

http://www.surfclub.pl/info_news.php?id=93

niedziela, 30 sierpnia 2009

Regaty na j.Nyskim

Jak donosi Paweł z Otmuchowa w przyszły weekend mają się odbyć regaty WS i katamaranów na j.Nyskim.

Szczegóły:
Klub Żeglarski NYSA z siedzibą w Głębinowie.
Informacje pod nr: 604-885-025.
Start w niedzielę 6.09.2009 okolo 13.00 więc warto tam być na 12.00.
Wpisowe 10pln.

Wstępnie wiadomo cos o około 20 uczestnikach.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

2009 Viganj

Co do spotu to fantastyczne miejsce dla beginnersow o statystykach o niebo lepszych od Plawniowic i osob doskonalaych plywanie w slizgu i w strapach na duzych deskach > 130 l i zaglach >7,0m2 Sprzet do wypozyczenia na miejscu w bazie surfclubu z bardzo mila obsluga bardzo zgrabnie zrekrutowana i dziwo super kompetentna!
Niby wszystko ok termika wchodzila ale jakas taka niemrawa na duzeee zagle > 7,5m2
Przyjechalismy w poniedzialek a zagle z auta sciagnalem chyba w srode lub w czwartek
Warto wziac rowery
Co do ekipy to stosunek plywajacych do ekipy ogolem najlepszy w historii - 6/7 bo Zocha tym razem wybrala wioslarstwo
Zony i pociechy nasze tym razem rowniez na deskach.
Wniosek: Lepiej wziac maly zestaw i plywac na nim jak wieje. Jak nie wieje to ORAKOVICA w sklepie z owocami a poza tym rowerek poranny do LOVISTE z tetnem 180 i masz dosc na caly dzien lub wycieczka po gorach

Piotr tez cos pewnie doda od siebie bo rowniez 2 razy stanal na desce po krotkiej przerwie co uczciclismy na perskim dywanie nad woda pijac domace vino o temperaturze mocno pokojowej.

jp

FOTKI:http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/Windsurfing%202009/2009%20Viganj/index.html

czwartek, 30 lipca 2009

CIEKAWE INFO DLA PELJESACZOWICZOW

http://www.peregrynacje.pl/chorwacja-dla-kierowcow.html#hrpowrot

Informacje dla kierowców
Chcesz sprawnie dojechać do Chorwacji i pewnie poruszać się na miejscu?

Jeśli planujesz wyjazd do Chorwacji samochodem, znajdziesz tutaj przydatne wiadomości.

Garść informacji ogólnych
Najważniejsze, by pamiętać o światłach włączonych przez cały rok i dozwolonej zawartości alkoholu w organizmie wynoszącej 0,0 promila!!!

Wymóg zapinania pasów bezpieczeństwa, kamizelki odblaskowe, rozmowy przez telefon komórkowy tylko przez zestaw hands-free to już standardy.

Wprawdzie MSZ nie sugeruje zabrania zielonej karty, ale w lokalnym informatorze turystycznym jest wpisany wymóg jej posiadania. Warto więc, na wszelki wypadek, zieloną kartę mieć.

Parkowanie w centrach miast oprócz tego, że jest płatne, to jest zmorą. Często bardzo trudno znaleźć wolne miejsce. W jakimś przewodniku napisano, iż w Splicie jest tak duży parking blisko centrum, że bez problemu zaparkujesz. Bzdura! Samochodów multum, wszystkie miejsca zajęte, szukaliśmy kręcąc wkoło przez pół godziny. W końcu z dala od starówki coś namierzyliśmy. Jeszcze gorzej było w Dubrowniku. Po dłuższym poszukiwaniu miejsce znaleźliśmy w wąskiej uliczce poza centrum. Do warowni trzeba było iść pieszo 25 min.! Zaleta chociaż taka, że miejsce bezpłatne...

Jeśli jest to możliwe, korzystajcie z autostrad. Lokalne drogi są często równiejsze niż polskie, ale generalnie są zazwyczaj jednojezdniowe, kręte i nie mają pobocza. Co i rusz przejeżdża się przez jakąś wioskę. Zabiera to więc dużo czasu. Rumakować się nie da, a nawet jakby ktoś próbował, to często trafia się na patrole z suszarkami. Wprawdzie autostrady są płatne, ale da się nimi jechać szybko i sprawnie, choć trzeba być czujnym. Byliśmy świadkami jak dość szybko jadące audi, które nas wyprzedziło zostało chwilę później zatrzymane przez jadący za nim nieoznakowany samochód policyjny. Czarny mercedes błyskawicznie wyprzedził zaskoczonego turystę i zamrugał niebieskimi paskami diodowymi na tylnej szybie...

Przy bardzo silnym wietrze może się zdarzyć, że zamykane są odcinki autostrad. Właścicielka naszej kwatery ostrzegała nas podczas rozhukanej bory, że most na A1 koło Maslenicy (na wschód od Zadaru) bywa w takich warunkach zamykany. To ciekawostka zresztą, bowiem obok jest równoległy most na drodze nr 8 i z nim chyba nie ma tyle problemów. Jak oni wybudowali ten most na A1...? Z mostu na 8-mce jest za to niesamowity widok na cieśninę łączącą Novigradsko more z Velebitskim kanalem.

Przejrzyjcie informacje poniżej przedstawiające dojazd do Chorwacji z korkami w Słowenii i przy tunelach na A1 (to już powinna być przeszłość, no... chyba, że będą konserwacje lub wypadki) oraz powrót z Chorwacji alternatywną trasą przez Słowenię (bez korków).


Dojazd do Chorwacji
Do Chorwacji można dolecieć samolotem. Kilka miast ma połączenia lotnicze ze światem: Dubrownik, Split, Zadar, Rijeka, Pula, no i oczywiście Zagrzeb. Jednakże osoby, które nie chcą tylko wylegiwać się na plaży i nieco pozwiedzać, będą zmuszone wynająć samochód. A to wraz z kosztem biletu lotniczego robi się całkiem pokaźny wydatek. Dla aktywnych lepszym rozwiązaniem może być jazda samochodem do Chorwacji. Odległość wprawdzie jest spora, szczególnie licząc od północy Polski, ale przynajmniej wtedy, jeśli uda się znaleźć 2 dni na pokonanie trasy, będziecie niezależni.

Można oczywiście dopłynąć także jachtem i popływać po wyspach chorwackich, ale to inna bajka, a i żeglarstwo nie jest tematem tej witryny.

Powracając do jazdy samochodem, dla mieszkańców północnej Polski opcją może być jazda przez Niemcy i Austrię, z uwagi na dobre i szybkie drogi. Dla południowej Polski raczej pozostaje jazda przez Czechy/Słowację i następnie Austrię lub Węgry. Węgry mają tę zaletę, że pomimo iż nie będzie cała trasa przebiegać autostradami, to jednak pozwala ominąć przejazd przez Słowenię w okolicy Mariboru. Jadąc przez Austrię najczęściej jedzie się właśnie przez Maribor, wraz z ogromną rzeszą turystów z Europy Zachodniej. Jeśli jeszcze planujesz trasę na dni weekendowe (szczególnie w sobotę), to jedno słowo - tragedia!

Tu dochodzi kwestia kontrowersyjnej opłaty za autostrady i drogi ekspresowe w Słowenii (informacja nt winiet, z opłatami i mapką przedstawiającą na jakich drogach obowiązują winiety, po angielsku). Do czerwca 2008 opłaty naliczano za przejechane kilometry i pobierano na bramkach, jak w Chorwacji. Od lipca wprowadzono winiety. Nie byłoby to nadzwyczajne gdyby nie fakt, że trzeba było zapłacić minimum 35 euro za półroczną winietę, bo pierwotnie krótszych okresów (jak to jest w Austrii) nie przewidziano.

Dla porównania koszty winiet austriackich: 10-dniowa 7,70 €, 2-miesięczna 22,20 €. Czyli jadąc na dłużej niż tydzień kupujecie na austriackie autostrady 2 winiety 10-dniowe.

Niewiele zmienia wprowadzenie przez Słowenię od 1 lipca 2009 r. winiet miesięcznych za 30 € oraz tygodniowych za 15 €. Do Chorwacji jedzie się na dłużej niż tydzień. Czyli ciągle trzeba zapłacić 30 €! Niewiele więcej droga Szwajcaria kasuje za roczną winietę...

Inna kwestia, to ta, że zbyt wiele autostrad to w Słowenii nie ma, szczególnie w nas interesujących kierunkach. Tak więc jadąc 11 km autostradą A1 od granicy austriackiej do Mariboru (ew. ze 20 km, doliczając drogę ekspresową w mieście) i potem 40 km praktycznie stojąc na "zwykłej" drodze w korku od Mariboru do granicy chorwackiej płacimy 30 €... OK, jeśli potem wracamy tą samą trasą, to jest to koszt w tą i z powrotem, czyli 22 km, ale i tak to rozbój w biały dzień.

Wymyślili, że oficjalnie to oni walczą o ochronę środowiska, bo rzadziej samochody zwalniają na bramkach, by płacić!!! Mniej oficjalnie mówią, że nic nie mają z ogromnego ruchu tranzytowego do Chorwacji (z 75 milionów turystów odwiedzających Chorwację w 2007 95% przyjechało samochodem, z tego 32 miliony jechało przez Słowenię). Doszli więc do wniosku, że trzeba te miliony turystów wydoić. Dlaczego mają płacić jak dotychczas – tylko 2 €?

Ja się z tym nie zgadzam, ja protestuję!

Namawiam do korzystania z dróg krajowych. Są takie sobie, ale przynajmniej ruch jest dużo mniejszy i się w ogóle jedzie. Tak zrobiliśmy jadąc do Chorwacji. Jechaliśmy przez Austrię i Słowenię, przez Maribor, omijając autostradę. Zaraz po przekroczeniu granicy austriacko-słoweńskiej jest zjazd z autostrady na drogę nr 437. Niestety od Mariboru wbiliśmy się "normalnie" w E59 i głównie staliśmy lub toczyliśmy się powoli na 1-szym lub 2-gim biegu. Powrót z Chorwacji zaplanowaliśmy więc inaczej– jeśli chodzi o Słowenię było dużo lepiej.

Nie był to koniec przygód podczas jazdy do Chorwacji tego dnia – była to lipcowa sobota. Po stronie chorwackiej jechaliśmy autostradami nad morze, koło Zagrzebia i Karlovaca na A1 i na południe do Dalmacji. Na A1 przewidziano dla turystów 2 niespodzianki (do 30-05-2009 r.). To tunele Mala Kapela i Sveti Rok. W obu przypadkach dwujezdniowa autostrada trafiała na jedną "rurę" tunelu – na jednej jezdni. Ruch na autostradzie w obu kierunkach był więc hamowany przy przejściu z 2 pasów na jeden w tunelu. W weekendy korki były murowane. Ich długość zależała od pory dnia i kierunku głównego natężenia ruchu. O alternatywę trudno. Lokalne drogi są wąskie, kręte, teren górzysty. Przekonaliśmy się o tym wracając.

Ważne – słuchajcie radia chorwackiego HR2. Często przekazują wiadomości drogowe (wypadki, blokady autostrad) po chorwacku, angielsku i niemiecku. Poza tym w niektóre pełne godziny serwis informacyjny także po angielsku i retransmisje radia Bayern po niemiecku. Dla nas najzabawniejsze było nagle usłyszeć zapowiedź: "hrwatski drugi program". Za pierwszym razem tak mnie zaskoczyli, że zacząłem się przez moment zastanawiać czego słucham...

Mala Kapela znajduje się niedaleko Jezerane pomiędzy zjazdami Ogulin i Brinje. W roku 2008 budowany obok tunel na drugiej nitce jezdni był już dość zaawansowany. Sveti Rok znajduje się zaraz obok zjazdu (od południa) o tej samej nazwie.

Przed Malą Kapelą staliśmy w 5 km-owym korku, ale tylko ok. 15 minut. Gorzej było przed Svetim Rokiem. Tam powolne posuwanie się naprzód nagle zastopowało i staliśmy dłuższą chwilę zanim znowu udało się jechać do przodu. Tutaj przejazd 7 km zajął nam godzinę. W każdym razie tego dnia i o tej porze (a był to już wczesny wieczór) ruch przez tunele był możliwy w obie strony - po jednym pasie (wtedy jeszcze była jedna jezdnia, jedna "rura"), a z tym bywało różnie – vide nasz powrót.

Według ostatnich wiadomości, oba tunele Mala Kapela i Sveti Rok mają już ukończone drugie nitki jezdni i 30-05-2009 r. oddano je do użytku. Niestety nic na ten temat nie napisano na stronie Croatian Motorways Ltd, ale na początku czerwca za-emailowałem do nich i odpowiedzieli, potwierdzając informacje, że oba tunele są w pełni oddane do użytku. Potwierdził to także przyjaciel jadący do Chorwacji - przejechał A1 i nie zauważył nawet tuneli...
Wreszcie możliwa jest normalna jazda, hurra!


Powrót z Chorwacji
Mając na uwadze korki przed tunelami, wyjeżdżając (niestety była to znowu sobota...) wstaliśmy wcześniej i startowaliśmy o 07:00 rano. Jak się okazało nie miało to większego znaczenia. Dojechaliśmy A1 do Maslenicy i tu nakazano wyjazd z autostrady i objazd tunelu Sveti Rok drogami krajowymi. Niestety nie słuchaliśmy radia HR2 i nie wiedzieliśmy początkowo, że oba tunele są zamknięte. W tym wypadku pojechalibyśmy na południe, na Maricici i Gracac, na drogę nr 1 (E71) do Karlovaca, darując sobie jazdę noga za nogą z resztą turystów na obu objazdach.

Ponieważ większość jechała właśnie tam, pojechaliśmy na północ na Starigrad magistralą adriatycką (E65). Wydawało się droga czerwona, główniejsza, będzie lepiej. Nic z tych rzeczy. Wąska, kręta wzdłuż poszarpanego brzegu morza. Widokowo jest wspaniała, ale do jazdy, szczególnie jeśli ktoś ma chorobę lokomocyjną to masakra. W końcu z HR2 dowiedzieliśmy się, że i Mala Kapela, i Sveti Rok są zamknięte dla ruchu na północ. Załamani stwierdziliśmy, że czym prędzej trzeba przedostać się na drogę nr 1. A było to możliwe tylko w jednym miejscu – drogą nr 25 na Gospic i potem na Plitvickie Jeziora.

Początkowy odcinek drogi 25 przebija się przez góry. Zakrętasom nie ma końca, wspinaczka jest ostra. Widoki na Pag i inne wyspy niesamowite, ale kto zwraca na to uwagę mając na pokładzie bladych pasażerów? Gorzej, że droga na odcinku 11 km była remontowana, z pokruszoną, częściowo usuniętą nawierzchnią. Jazda w pyle za rozpędzoną do 20 km na godz. ciężarówką z balami drewna nie była zabawna. Ale w końcu udało się dojechać do drogi nr 1.

Oczywiście ruch w kierunku Karlovaca był duży i jechaliśmy w długiej kolumnie pojazdów, szczęśliwie ludziska jechali w miarę sprawnie. Zaskoczeniem był bardzo duży ruch na południe. Chyba pomimo udostępnienia tuneli tylko dla ruchu południowego i tak korki były na tyle duże, że sporo aut ruszyło na E71. Dołożył się do tego także wypadek na A1 przed Karlovacem (od strony Zagrzebia, na Karlovac), który wygenerował tam korek na wiele kilometrów. Tego dnia pierwsze 220 km jechaliśmy 5 godz. Dopiero gdy byliśmy na drodze nr 1 mniej więcej na wysokości Malej Kapeli, w radiu podano informację, że obydwa tunele zostały otwarte na ruch w obie strony... Po wjechaniu w Karlovacu na A1 dalej już jechaliśmy bez zbytnich przygód.

Mimo, że od czerwca 2009 r. oba tunele mają już czynne po dwa pasy ruchu w każdą stronę, pozostawiam te zapiski powyżej, dla uzmysłowienia jaka jest "alternatywa dla autostrady". Mogą się także przydać, gdy z uwagi na konserwacje, czy wypadki znowu odcinki autostrad będą zamykane...

A teraz jaką wybraliśmy trasę powrotną (przez Słowenię). Otóż objechaliśmy Zagrzeb od południa A3 na A4, na Varazdin. Z A4 zjechaliśmy na Cakovec na zjeździe o tej samej nazwie. Potem przez Cakovec i Mursko Sredisce dojechaliśmy do granicy ze Słowenią. Było pustawo, sennie, pogranicznicy się nie spieszyli. Przejazd przez granicę poszedł dość szybko. Następnie omijając autostrady Słowenii pojechaliśmy na Murską Sobotę drogą nr 3, by przekroczyć granicę z Austrią w Gornja Radgona/Bad Radkersburg. A że to Unia przejechaliśmy z miasta do miasta bez stopu. Z Bad Radkersburg do austriackich autostrad już blisko. Korków nie było - polecam.

środa, 29 lipca 2009

LEUTE AUS DEM WALD IN RUGEN



Ludzie ze Slaska zawitali tym razem dosc spontanicznie do lasu w miejscowosci WIEK bowiem na miejscu okazalo sie iz wielki krzyzys roku 2009 spowodowal wzrost ruchu turystycznego i brak wszelkich wolnych miesjc w tym na campie.
Wyjazd w piatek ok. 11 spowodowal przyjazd do Wieku ok 19 i od razu wodowanie do 22:30. Plywalismy do momentu gdzy nie bylo widac na wodzie kiciarzy w ich kolorowych gatkach. Dudus zaakceptowal szybko koncepcje polaczenia wydawnictwa tricktionary z edycja limitowana Jasia Wedrowniczka i 3stajl na zatoce zobaczyl w naszych osobach 2 nowe wschodzace gwiazdy siekajace po ciemku wszystkie mozliwe tricki ze starej dobrej szkoly oldskulowego stylu wolnego. Ilosc obrotow sail body przekraczala 720C a wykonanie zwykelgo gyba zakrawalo na wielke hanbe.Po udaniu sie do lasu na zasluzony wypoczynek rzesiste strumienie nocnej zlewy spowodowaly konwersje naszego materacu w amfibie a stelaz w postaci krzyza w naszym igloo szybka przyjal forme luku tryumfalnego.


Ns dnia ogarnelismy powtornie sztuczki 3stajlu na zatoce po czym udalismy sie do Kreptitz gdzie powital nas cieply piach i garstka ryczacyh nudystow. Udalismy sie tam na zasluzona drzemke aktywnie czekajac na wiatr ktory na schodach dotykal 20kn a na dole goscie nie odpalali na 5,4 i 5,8 i duzych deskach fws. Ten ceremonial powtarzal sie regularnie bowiem nie polapalismy ze bylo z bardzo W lub nawet NW i zamiast udac sie do Varnkewitz ogladalismy baltyckie lewatywy.

W niedziele kole sniadania Dudus oglosil zdecydowanie na widok 22kn ze morze to raczej nie bo jakis zmecozny jest po czym ruszyl na miniwave na zatoce jakies 500-1000m od brzegu i wrocil okolo 14:30. Polecamy nowoodkryta pizzeria prowadzona przez Wlocha w GLOWE mnian mniam po kociolkach do syta i zupkach chinskich.



FOTKI z soboty:

http://picasaweb.google.com/JPoklopac2/2009072426Rugia#slideshow/5363425989791338978

piątek, 17 lipca 2009

Buduję Custom'y ;)

W ramach głupawki termicznej takie spostrzeżenie, co mi się dzieje za plecami.



Jakby ktos potrzebował custom'a to mam na etacie 2 koszatniczki, które są dobre w shape'owaniu. Dostały na wejsciu prostą deskę sosnową, a tu taki ładny kształt.



Własnie kończą prototyp deski Big-Z do surfowania ;)
Pozostało im jedynie wycięcie seków z rufy i wykonanie konkaw.

Zapraszam do przynoszenia desek.

środa, 24 czerwca 2009

BOL W KONCU FAJNY KLIP

Fajowy klip o mojej ulubionej miesjscowce jak do tej pory czyli BOL bywalcy sie pewnie zorientuja iz wiekszosc akcji to Zlatni Rat a nie revir w okolicach ZOO STATION ale to tylko 1km wyzej.

zoo station from cityrocker on Vimeo.

New trick by POKLOPAC


Prezentuje no handed hande hoch duckjibe version!

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Dzika Orchidea Flach Wasser

Tym razem nazwa naszej strony zostala doktnieta do zywego bowiem rzeczywiscie wicher nadmorski zahaczyl o ten poziom BFT. Cudowny wyjazd z dostawka na balkonie w uroczej Orchidei w Chalupach za 250PLN pokoj nad sama zatoka gdzie 3 lozka ( a w sumie czasami rowniez 4) stykaly sie bokami. Bylo goraco rowniez na wodzie. Przez czesc dnia czesc ekipy w piatek i niedziele nie plywala bo wialo za mocno na 5,3 w piatek i 4,7...(!!!!!!!!) w niedziele!

Rekordzisci wyplywali ok:
  • 20-21 h na zaglach 4,2-5,7
  • wykonali okolo 200 duckow,
  • 100 prob do 360 w strapach,
  • 400 gleb przy rufach ,
  • 20 bodydragow
  • 100 1 handed laydown
  • 2 proby do lupa zakonczone wbiciem kija w piach i testem kachola od Flakona
  • rejsing w 12 minut do Pucka z Chalup i 10 z powrotem
  • kilka win dobrego gatunku po 12PLN sztuka

Mialo to wszystko miejsce w Chalupach posrednio w Karwii nad morzem Baltyckim zimnym jak lod do whisky o tej porze roku - nie mylic z Dranske tudziez Galkhovem bowiem w tamtym miejscach co niektorzy drzwi od domu nie mogli przez 2 dni otworzyc...

FOTKI MOJEGO AUTORSTWA:

http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/20090614%20Orchidea%20Flat%20Wasser/

Reszta proszona jesto umieszczenie zdjec gdzie sie da.

poklopac

czwartek, 11 czerwca 2009

Dzisiaj zostałem "zdegradowany"

Klimkówka o zachodzie słońca
Na koniec 7h wycieczki wokoło Wysowej dorwało i mnie.

Przez prawie godzinę padał grad o wielkosci 1-1,5cm. Oczywiscie złapało mnie na szlaku, gdzie do cywilizacji było min. 1,5h. Waliło tak, że mi kciuk spuchnął, jak dostałem jedną z kulek. Postanowiłem stanąć pod drzewem i nałożyć na głowę mały plecak. Jak widać kaski w górach się przydają.


Od pasa w dół zachowałem poziom 100% wilgotnosci. A od kolan w dół pełen basen, gdyż ponieważ przy zjesciu z gór miałem do pokonania 3 razy ten sam strumyk, który tak wezbrał, że z byle ciurkawki zrobiło się 3m szerokosci i do kolan głęboko. Pierwszy myk pokonałem wykorzystując 3 powalone sosenki. Drugi jakos przeskoczyłem, ale na trzeci nie było opcji - wlazłem po kolana do rwącego potoku o kolorze innym niż lodowe kulki ;)

Gorlice i okolice from Lorzelek on Vimeo.


Za to na kwaterze, gdzie nocuję, dzieciaki mają frajdę - transportują już 3-cią godzinę lodowe kulki plastikową wywrotką.

środa, 10 czerwca 2009

To wygląda na 3.3


Słabe modły odprawiacie ;)
Kaski integralne, ortezy, kamizelki impaktowe szykujcie.

Ja dzisiaj przejeżdżałem przez Klimkówkę - ciekawe, bo chmury na wysokosci szczytów szły w przeciwnym kierunku niż wiał wiatr nad wodą.

poniedziałek, 8 czerwca 2009

RUGEN TRIP 200906

Praktyczne rady co do Dranske/Wiek bo wychodzi z forecastu ze tam pojedziemy:

Pokombinujcie z EURASAMI.Tam nie istnieje zaden bankomat lub inny lokalny konik na spocie.
Piwo kosztuje <1EUR, whisky ok.10EUR ceny jak u nas w LIDLU z drobna korekta na EUR
Camping w miejscowosci WIEK ma pizzerie i przy W do wody jest ok 50-75m w zlaeznosci od odleglosci namiotu od wejscia na camping, wjechac mozna o kazdej porze cos sie znajdzie, prysznic jest cieply za 1EUR cena za glowe ok 8-10 EUR o ile pamietam, fajne czeszkis ei tam kreca nago sie przebieraja polecam...
Z tego wynika ze trzeba jakos pokumac nocleg - JA np z Lechem mamy zarezerwowane jakies lokum z moimi ziomami z Gliwic ale i tak biore namiot 2ke dogadajcie sie miedzy soba bo trzeba wziac sipowry karimaty etc i skonfigurowac to z iloscia osob w namiocieLINK do moich fot z kempu i okolicy :http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/2008%20Rugia/slides/img_9904.html sa tam tez ceny mam nadzieje ze aktualne bo kryzyzs jest...
Przez ok 100-300m (w zalznosci od poziomu wody ) jest dosc plytko wiec krotkie finy do 25cm lub trzeba dymac http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/2008%20Rugia/slides/img_9977.html potem jest juz powyzej 2m
chetnych na wypad na morze wysylam do innych fot :http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/2008%20Rugia/slides/img_0092.html to miejsscowqa Kreptitz - jakies 5-7 km od WIeku lub http://atlas.mapquest.com/maps/map.adp?latlongtype=decimal&latitude=54.67N&longitude=13.28E lub http://www.alien-riders.pl/surf.php?id=127
Tyle

jp

czwartek, 4 czerwca 2009

Fotki z wczoraj




Zdjec jest duzo w duzej rozdzialczocsi i nie poddawane obrobkom w photoshopie bo dzisiaj znowu bylo 15 kn i po pracy do 18:30 mozna bylo spokojnie poplywac na 5,8.
Aha jezeli ktos chce to mozna sciagnac fotki podcas podgladu okna - nie udostepniam na ftp etc

pzdr

poklopac

FOTKI http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/20090603%20Rzeczce/


środa, 3 czerwca 2009

20090603 Rzeczcyce oj grubo bylo grubo

Zdecydowanie najlepsze kiedykolwiek plywanie na Rzeczkach - rowny "morski" wiatr w zakresie 16-25kn non stop no moze prawie non stop bo mozna bylo odsapnac co 1,5h na 5-10 minut
4,7 styklo idealnie chociaz momentami bywalo ostro. Do tego wicher sie wlaczyl o 10:00 i pociagnal do 18:30(!!!) No comments. Jakis specjalnych wygibasow nie bylo bo wialo dosc mocno wiec wikeszosc hopowala i rufowala. Kitow w brod. Artur testowal 4,2 do 115 i rowniez go natura w slizg wprowadzala. Tutek rotowal jak zwykle w loopach nawet Senior L sie do WSa przylozyl na chwil pięć. Kto mial >6 to dzien spedzil na plazy - I TAK TRZYMAC!!!!



poklopac


czas 2009.06.03
10:20 11:20 12:20 13:20 14:20 15:20 16:20 17:20
Prędk. wiatru max m/s
10.8 11.2 10.2 9.9 10.7 9.1 11.1 13.1

piątek, 29 maja 2009

INFO OD PAWLA OTMUCHOW CITY


PAWEL
"Wczoraj było fajnie na 5.4 byłem na poludniowym brzegu bo NW było
a dzisja piekne SW mega fale i bite 6 bft gorna granica dla mnie i 5.4:)

ogolnie miniwave był zobacz foty, dobre skoki lecz te wysokie niestety poza kadrem:("

Ciekawe jak wygladaja wysokie skoki skoro te sa niskie - TO JEST JEZERO a nie MUKRAN PAWEL!!!

wtorek, 26 maja 2009

Co my bedziemy na RUGII pic?

Zakazali sprzedaży Red Bulla, bo wykryto w nim kokainę
awe, AP2009-05-26, ostatnia aktualizacja 59 minut temu
Władze sześciu niemieckich landów polecili sprzedawcom, by wycofali ze sklepów Red Bulla o smaku coli. W napoju energetycznym wykryto bowiem śladowe ilości kokainy.

Red Bull Obecność narkotyku w napoju energetycznym stwierdzono w badaniu, jakie przeprowadziły służby niemieckiego landu Nadrenii - Północnej Westfalii. Okazało się, że litr tego napoju zawiera 0,4 mikrograma kokainy.

Red Bulla o smaku coli od piątku nie można kupić w sześciu niemieckich landach. Zakaz wprowadzono na podstawie przepisów zakazujących sprzedaży narkotyków.


Niemiecki Federalny Instytut Oceniania Zagrożeń stwierdził jednak, że zawartość kokainy w napoju jest zbyt niska, by mogła zagrażać zdrowiu konsumentów. Instytut zapowiada, że wkrótce wyda bardziej szczegółowy raport w tej sprawie.

Producenci Red Bulla przekonują, że ich cola jest "niegroźna dla zdrowia" Podkreślają, że napój "został dopuszczony do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych i Europie". Według nich liście koki, z których produkuje się narkotyk są powszechnie używane jako dodatek smakowy do napojów. Producenci twierdzą także, że wcześniejsze testy nie wykryły obecności kokainy w napoju.

Stare ale mega jare

http://www.stableroad.com/videos/heartandsoulthinkaboutsoul.htm

poniedziałek, 25 maja 2009

PORAJ IV

http://www.zumi.pl/namapie.html?qt=poraj&loc=D%B1browa+G%F3rnicza%2C+&Submit=Szukaj&cId=&sId=
Znajomy podeslal linka

FORUM

Z uwagi na kiepskawosc komentarzy na blogu i licznych propozycji uruchomilem za pomoca 12 letniego znajomego forum 8bft
zapraszam do logow i swobodnej wymiany kwotowan moze sie cos z tego urodzi
http://8bft.forumpolish.com/
poklopac

niedziela, 24 maja 2009

Rzeczyce 23.05.2009



Ostre kucie z kierunku WNW skłoniło sporo surferów do zawitania na Rzeczkach w tym dniu. Wiatr jak to na jeziorowe warunki trochę był nierówny, tak od 8 do 25knt. Każdy dobierał sobie żagielek do upodobań, czyli od 5.3 do 8.2.



Jako że dalej pauzuję i pewnie potrwa to do jesieni lub dłużej, to robiłem za fotografa. Tym razem Lechu użyczył mi swojego EOS'a 400D z 300mm lufą. Sporo fotek z tego co się działo pod poniższym linkiem: FOTKI.



W skrócie (z tego na czym się chłopaki skupiali):
Maca lejował,
Jaca dragował,
Marek karuzelował,
Tutek loopował i wulkanizował,
a reszta jak poniosło tak wyszło ;)

poniedziałek, 4 maja 2009

ALE TRICZEK!!!

http://www.stehsegelrevue.com/moves/wymaroo/
Kto chetny do prob?
Pawel?
Ns razem zaoferuj cos w temacie AIR a nie WATER

jp

20090501 Swieto Pracy na RYBOLU


Udane 3-4 BFT plywanko na zupelnie plaskiej wodzie z towarzyskim wiatrem ktory co 15-20 minut sie pojawial z fajowym kopem startowym i trwal okolo 10 minut.
5,8 i 100 lt styklo chociaz 1 katapa sie zdarzyla i 1 gybe z odpadaniem 5-10 sek bo wiatr sie zmienil z lewego na onshore - 360 nie wchodzila w gre

Potem ARTUR wszedl na wode gdy wialo dosc stale 9-10 kn i na 115 lt MADD i NATURALu o dziwo odpalal jednak 7x kg robi swoje i wysokosc mocowania bomu chyba + Wujek dobra rada co do trymu zagla

FOTKI ARTURA:
http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/20090501%20Rybol/

jp

środa, 29 kwietnia 2009

Akademickie Mistrzostwa Śląska w Windsurfingu

Akademickie Mistrzostwa Śląska w Windsurfingu

jako podaje sieplywa.pl

W tym roku Politechnika Śląska organizuje Akademickie Mistrzostwa Śląska w Windsurfingu. Jako, że od dwóch lat A.M. Polski nie odbywają się walczymy o to żeby nie umarły te regionalne.

Regaty odbędą się 29.05.2009 na j.Pławniowice (koło Gliwic) w bazie szkoły MaxSurf. (www.maxsurf.pl)

Zapisy i bliższe informacje pod numerami tel. +48 600 707 515 lub +48 505 241 008

Na miejscu będzie również możliwość wypożyczenia sprzętu.

Oby zawiało w tym dniu ;)

Z archiwum xls cele na 2009 rok

http://www.continentseven.com/windsurfmove488.html
360 1 handed DW
http://www.continentseven.com/windsurfmove286.html
360 DW
http://www.continentseven.com/windsurfmove684.html
360 DW
http://www.continentseven.com/windsurfmove735.html
Laydown+Duckjibe
http://www.continentseven.com/windsurfmove712.html
Helitack
http://www.continentseven.com/windsurfmove17.html
Aerial Gybe
http://www.continentseven.com/windsurfmove16.html
Vulcan
http://www.continentseven.com/windsurfmove162.html
Carving 360 DW
http://www.continentseven.com/windsurfmove57.html
Carving 360 DW
http://www.continentseven.com/windsurfmove54.html
Duck tack
http://www.continentseven.com/windsurfmove1293.html
Duck tack
http://www.continentseven.com/windsurfmove980.html
Duck tack
http://www.continentseven.com/windsurfmove861.html
Duck tack
http://www.continentseven.com/windsurfmove565.html
Duck tack
http://www.continentseven.com/windsurfmove38.html
Chop hop
http://www.continentseven.com/windsurfmove1422.html
Body drag
http://www.continentseven.com/windsurfmove103.html
Pushtack
http://www.continentseven.com/windsurfmove102.html
360 UW
http://www.continentseven.com/windsurfmove808.html
360 UW
http://www.continentseven.com/windsurfmove35.html
Powertack
http://www.continentseven.com/windsurfmove800.html
Powertack
http://www.continentseven.com/windsurfmove26.html
Backwind gybe
http://www.continentseven.com/windsurfmove463.html
Reverse Djibe
http://www.continentseven.com/windsurfmove83.html
Reverse Djibe
http://www.continentseven.com/windsurfmove924.html
Air gybe clew first

wtorek, 28 kwietnia 2009

200904 BIG SERIA TURAVA VOL.II



Po lekkim zapracowaniu porannym zwijka na Turawe gdzie dojechal Marek i ekipa Surfmanii w starym busie i nowa przyczepka (Marcin - podasz co to za model dokladnie?). 25-35 kn na wejsciu nas zmasakrowaly z Markiem, ja wszedlem na 90 i 4,7, Marek 45 minut pozniej na 90 i 3,7 ale zmienil na 5,0 . Startujac z plackow 100lt i plaskiej wody okazalo sie ze musimy troche z Markiem popracowac nad duzym zafalowaniem, malymi deskami i nierownym wiatrem. Do tego zimna woda i odczuwalna ponizej 10C rozwalilo nas fizycznie - brak obuwia byl duuuuuzym bledem. Nie byla to sesja z finezyjnymi trickami tylko survival game ze 2m hopami, ktorych sie nie dalo uniknac.MAUI okazala sie za duza jak na moja wage w tych warunkach - poszukuje zatem nowego nabywcy.

Potem troche siadlo do 15-20 kn ale 4,7 styklo do konca dnia, deska sie zmienila na SKATE i jakos dalo rade. S weszlo idealnie mimo ze dosc nierowno. Tylko jakos bomu nie moglismy juz utrzymac, etap skatowania kompletnego po 4-5 h jazdy. Na koncu Maro ze zmeczenia pogubil w piachu komore...jakos ja namierzylismy po pewnym czasie wbita w piach do 3/4 wysokosci z glosnikiem naturlanie w piachu.


FOTKI: http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/20090427%20Turawa/