piątek, 23 grudnia 2011

wtorek, 20 grudnia 2011

Hardcorowy singletrack


Kolega Majkel podesłał: singel-psychoryj

W ostatnim fragemencie można się ubezpieczać, bo jest stalówka - kwestia szybkiego wpinania się i wypinania eskpresem ;)

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Sezon skiturowy 2011-2012 otwarty

Maestro Sliwa skręcił jeszcze krótkie filmidło

No i jeszcze Waldek podrzucił foty z lustrzanki

Wycieczka w 8 osobowym składzie na Keprnik i Szerak z Ramzovej.
Podejście początkowo czerwonym i potem na "ścieżkę przyrodniczą", z całkiem niezłym hardcore'kiem. Pogoda super, sniegu całkiem sporo, ale zjazd z Szeraka do Ramzovej trasą narciarską, bo w lesie poniżej 900-1000m bida.
Stojąc na szczycie Szeraka i patrząc za wschód dominuje zieleń. Patrząc na zachód biało.


Generalnie na górze 30-50cm śniegu, miejscami twardy, miejscami wciąga do gleby przy podejściu. Fajna turka na rozpoczęcie sezonu.

Więcej fotek tutaj...

wtorek, 6 grudnia 2011

20111204 MIkolajki na Dzieckach

Udany wyjazd na 7m/s na Dziecki w 4-ty dzien grudnia roku panskiego 2011 w ktorym normalnie w ruchu bylby juz zapewno snowkite... Jakby nie te anomalie pogodowe.
Uzywajac zagli ok 6-7 m oraz desek powyzej 100lt mozna bylo spokojnie przejezdzic swoje bez pompowania ale rowniez bez zamrazania czlonkow. Do freestylu 3-5C woda sie nadawala juz znacznie mniej i kazdorazowy nur dawal duzo wrazen...


Frekwencja wsrod pasjonatow wsw - (www.wsw-wind.pl )wysoka - morale i moc rowniez.





Kamil zaliczyl 1sza rufe w slizgu w 2 sezonie na wodozie za co mu chwała bo sa ponoc tacy co kreca te rufy calymi latami.


Cojones zalozyl plan wyscigow oparty na mocnym jdnorazowym downwindzie w slizgu i potem 2h powrotem.


Koniec koncow wszyscy z bananem na koniec poopowiadalismy jak to bedzie gites za rok i mamy nadzieje ze to juz koniec bo ilosc skarpet neoprenowych z Decatha o grubosci 3mm za tydzien ubieranych na cebule przekroczy 5 sztuk na stope.

FOTKI:https://picasaweb.google.com/109307755981531659935/20111204Dziecki?authkey=Gv1sRgCMPY6Oyo17_cOg

ROZBRAJARACA SZCZEROSC 140LT za 1LT


DESKA WINDSURFING

WITAM WSZYSTKICH NA MOJEJ AUKCJI.

W DNIU DZISIEJSZYM MAM DO ZAOFEROWANIA DECHĘ.

DECHA JEST UŻYWANA



NIE ZNAM SIĘ NA DESKACH I DLA TEGO ODDAM ZA 1L

ODDAM DESKĘ ZA WHISKY Ballantine’s 1L

poniedziałek, 31 października 2011

Singletracki pod Smrkiem



Zapowiadał się ładny weekend, więc gdzies trzeba było uderzyć pokręcić na rowerku.
Lokalne USR'y ("Ulubione Scieżki Rowerowe") objeżdżone w każdą stronę, więc wybór padł na cos konkretniejszego. Jako że przebywałem w delegacji w rejonach Bolesławca, to Sliwa zaproponował Singletracki pod Smrkiem w okolicach Swieradowa Zdrój. Ja w piątek zrobiłem małą rozgrzewkę podjazdem i zjazdem ze Stogu Izerskiego (1100m).
Aby nie było nudno wybrałem czerwony szlak, bo inne prowadzą asfaltowymi drogami.

cyt. ze strony http://www.stogizerski.pl/szlaki.html: "Szlak przez znaczną część długości prowadzi leśną drogą dojazdową do schroniska. W górnym odcinku zbacza ze starej asfaltowej drogi i prowadzi bardziej bezpośrednią trasą wprost pod schronisko. Częściowo wiedzie trasą dawnego toru saneczkowego (dł. ok. 2,5km) wytyczonego w latach 30. XXw. Miłośnicy zapomnianych pamiątek mogą szukać jego śladów w leśnej gęstwinie."

W sobotę robimy ze Sliwą rozpoznanie singli, ale zanim to następuje, to zdobywamy Smrka z Czerniawy-Zdrój - w pełnym tego słowa znaczeniu - przez gęstwinę, sarenkowe polanki, wodopoje i takie tam, w końcu natrafiając na graniczny zielony szlak.
Potem klucząc przez kolejną godzinę w dół w końcu natrafiamy na przełączkę, na której zaczyna się czarny singiel. I od tej chwili zaczyna się zabawa na maxa...

Fotki z 2 dniowego singlowania.



W niedzielę pykamy całą pętlę od Czerniawy do Novego Mesta - 40km z tego ze 30km singlami. Dokręcając na znanej już w miarę trasie wykańczamy się konkretnie. Aż się boję jak otworzą kolejne czerwone i czarne kawałki i powstanie z tego 40-45km singli.
Idealnie aby pasć na pysk. Ma to być gotowe w 2012, więc trza tam jeszcze uderzyć. Dojazd 3h - 300km.

poniedziałek, 24 października 2011

EL MARO EL W W EL MEDANO FULL RELACJA - POLECAM

Pod koniec 2010 r. zdecydowałem o miejscu rodzinnego wyjazdu ws wybierając (teraz wiem, że mało świadomie ) El-Medano – miasteczko zlokalizowane na południowym wschodzie Teneryfy tuż koło lotniska Teneryfa South. Miasteczko nabrało życia wyłącznie dzięki sportom wodnym – jeszcze parę/paręnaście lat temu była to zabita dechami dziura, obecnie intensywnie się rozbudowuje i tętni windsurfingowym życiem. Spowodowane jest to bardzo dobrym położeniem – wystający na wschód cypel atakuje wzmocniony ukształtowaniem terenu wiatr. Jako termin wybrałem statystycznie najlepszy okres od połowy lipca do 6stego sierpnia.

MIESZKANIE
Wynająłem apartament w centrum miasta (tuż obok spotu zwanego Harbour Wall) – dwie sypialnie, pokój dzienny z kuchnią, pralnia, łazienka, taras + przyzwoity basen - 52 EUR za dobę. Apartament w pełni zdał egzamin, wszystko ok., poza jednym szczegółem – biuro podróży www.apartamentosmedano.com próbowało ewidentnie nas oszukać i na tydzień przed wylotem poinformowało, że “apartament został niestety sprzedany, ale mogą mi zaoferować super willę.... tyle że 6 km od miasta”. Po postraszeniu ich prawnymi konsekwencjami itp. udało im sie “w drodze wyjątku i wyłącznie dla mnie” uzyskać dostęp do umówionego apartamentu – LOL. Na miejscu rozmawiałem z Polakami, których to samo biuro w podobny sposób oszukało.
Przelot – bezpośredni czarter z Katowic - http://bilety.eccoholiday.com/ nietani – ponad 1800 zł od osoby, bez sprzętu. Loty tanimi liniami z przesiadkami – w sumie w podobnej cenie, a lot trwa np. 21 godzin :/

SPRZĘT
Wiele osób przyjeżdża z własnym sprzętem, większość nowych apartamentów ma miejsca do przechowania, a jak nie to można trzymać w którejś ze szkółek. Ja ze względu na podróż z małym dzieckiem + brakiem odpowiedniej deski zdecydowałem się sprzęt wypożyczać. Na miejscu jest kilka wypożyczalni sprzętu – ale wszędzie trzeba koniecznie z wyprzedzeniem rezerwować, bo potem może nie być już tego czego szukacie, czyli desek wave około 80 l.
Z największych to:
1. http://tenerife.otc-windsurf.com/ - droga ale faktycznie super wyposażona w najnowszy sprzęt/
2. http://www.surfcenter.el-medano.com/ - sprzęt marki NAISH
3. http://www.cabezosurfshop.com/ - w sumie nie wiem co mają, ale przypuszczam, że nieźle.
Pierwsze dwie wypożyczalnie umiejscowione są przy plaży Medano, trzeci niedaleko Cabezo.
Ja zdecydowałem się na wypożyczalnię Naish’a, co okazało się wielkim błędem. Wprawdzie stan sprzętu był bez zarzutu, ilość żagli też w pełni wystarczająca (od 3.0 do 7.5), ale deski marki Naish okazały się totalną porażką – aż szkoda to komentować – w porównaniu 10 letnia deska Fanatica, z urwanym i przerobionym dziobem, którą można było pewnego dnia przetestować i kupić za 50 EUR, to prawdziwa rakieta, wchodząca w ślizg przy wietrze o 6-7 knt. słabszym na tym samym żaglu.

SPOTY
Dużym atutem tej miejscowości są położone blisko siebie (około 1400 m.) trzy spoty, o mocno zróżnicowanej charakterystyce.
Spot Medano – czyli na południe od centrum to spot idealny dla osób zaczynających przygodę z wave – fale przy typowym wietrze 25 knt mają około 1 – 1,5m wysokości, krótki przybój, piaszczysta plaża. Z minusów tego miejsca to duży tłok, sporo kitów, przy czym część całkiem początkujących (np. na moim pędniku z jednego latawca ktoś sobie zrobił dwa), przy brzegu leżący na deskach surferzy. Miejsce jest za to dość bezpieczne. Piszę „dość”, bo jak komuś sprzęt nawali, siądzie całkiem wiatr, albo po prostu pozwoli się za daleko zdryfować to będzie miał problem - na zawietrznej zaczynają się niebezpieczne skały i pozostaje jedynie wąski piaszczysty przesmyk do wylądowania. Wiatr zazwyczaj pod kątem 30 st do brzegu.
Drugi spot to Harbour Wall – oddalony około 1000 m. pod wiatr spot na którym robią się idealne do ujeżdżania fale – około 2m wysokości, bardzo gładka woda, kierunek czysty sideshore. Minusem tego spotu jest konieczność uwzględnienia pływów – przy za wysokim fala odbija się od ściany portu i wracając po prostu rozbija wchodzące fale uniemożliwiając pływanie, przy niskim „wychodzi” na wierzch skaliste dno. W ciągu doby są dwa cykle pływu, które się przesuwają o 40 minut z dnia na dzień tak więc praktycznie codziennie da się trafić na odpowiedni stan wody. Wyhalsowanie, jeżeli jest się dożaglowanym, to około 20 minut. Niestety nie da się tam zejść na brzeg, więc pływa się do upadłego, a potem jazda w baksztagu przez 2 minuty i jest się z powrotem.
Trzeci spot to Cabezo – spot wave dla zaawansowanych. Jest to zatoczka na północ od centrum miasta, kolejne 400 m dalej w stosunku do Harbour Wall. Warunki na wodzie znacznie różnią się od plaży Medano, bo: wiatr jest bardziej stabilny i ze 2-3 węzły mocniejszy, przybój znacznie dłuższy i co najważniejsze 30-40% wyższa fala (czyli przy typowym 25 knt fala ma około 2m.b.). Z powyższego opisu mogłoby wynikać, że wybór jest prosty – jak Teneryfa to Cabezo. Jest jednak małe ale – „plaża” Cabezo to nie jest w naszym rozumieniu plaża. Jest to wulkaniczne wybrzeże z ostrymi i niebezpiecznymi skałami, które tylko w jednym wąskim miejscu nadają się do zejścia. Byłem tam tylko raz – wiatr około 23-26 knt i było super, dopóki nie pojechałem za daleko z falą i po nieudanym sztagu zostałem na skałach przy średniej głębokości wody 50 cm – fala była na tyle gęsta, że nim zdążyłem się ogarnąć to kolejna przetaczała mnie razem ze sprzętem po dnie. Finalnie puściłem sprzęt, który jakaś uprzejma dusza zebrała i szczęśliwie zszedłem na brzeg. Sprzęt lekko oberwał, ale mogło być dużo gorzej. Na Cabezo nie ma żadnej wypożyczalni blisko brzegu, sprzęt trzeba sobie samemu przynieść i otaklować, tak więc widok osoby na dreptającej po mieście ze sprzętem pod pachą (w jednej ręce sklarowany pędnik, w drugiej decha) był bardzo częsty.

WIATR
Podczas mojego pobytu – na 20 dni pływałem 17, ze dwa razy na 6,3, raz na 3,7 dwa razy 4,2 – 4,5, 4 razy 5,0 – 5,3 i pozostałe 10 na 5,7. Byłem więc lekko rozczarowany siłą wiatru, tym bardziej że wybrałem stosunkowo dużą deskę – 85l. Ale wielkość żagla wynikała po części właśnie z wyboru deski – bo osoby pływające na jakiejkolwiek desce innej marki niż Naish potrzebowały żagla o 0,5 m2 mniejszego. Generalnie w okresie letnim jest wietrznie, ale zdarzało się że na 14 dni wiało np. 7. Zdarzało się również, że na 14 dni wiało 10 dni powyżej 30 knt.

Podsumowując – wyjazd zdecydowanie udany, popływałem jak nigdy dotąd. Muszę pochwalić z tego miejsca żonę, bo dawała radę, a jest to, co by nie mówić, spot wave. Chętnie tam wrócę, ale raczej dopiero jak się trochę podszkolę, żeby walczyć wyłącznie na CABEZO.




piątek, 21 października 2011

środa, 12 października 2011

KIEDY MARO WLOD. SKLECI COS Z EL MEDANO???

Koles tam byl podobno przez 3 tygodnie i nic






El Médano (Spanish, "The sand dune")is a town in the municipality of Granadilla de Abona, on the island of Tenerife, one of the Canary Islands.

A place of strong winds, it has been the site for various windsurfing competitions and championships, though in recent years, an increase in the number of high-rise hotels and apartment buildings has reduced these winds' power. However, El Médano is still one of the world's best windsurfing/kitesurfing locations, with three different windsurfing spots, the Bay (flat/swell), the Harbour Wall (wavespot sideshore), and Cabezo Beach (wavespot onshore).

The town is situated near the largest natural beaches of Tenerife, the Playa Grande and the Playa Tejita. Between the beaches is La Montaña Roja ("The Red Mountain"), a volcanic cone that is a protected natural reserve. It's a great place to relax and wind down. There is a large town square infont of the main beach, which holds many local fiestas, especially during the summer months.Around this saquare are many bars and restaurants where you can take a coffee of eat Spanish tapas or sea food. El medano is located just north of the Reina Sofia airport, located in the south of Tenerife. Aircraft noise can be heard quite regularly. This is a small coastal resort that has a more Spanish theme than most other resorts in the south of Tenerife, frequented , especially on weekends, by local people with their children, to enjoy bathing in the shallow seas. Parking can be a big problem at weekends.

Hermano Pedro (1626–1667) spent some time in a little cave situated near the present-day town. The cave is now the site of a small shrine dedicated to the saint.

Rower sobie kupie...najlepiej colore bluuuu!

wtorek, 11 października 2011

Wustrow 2011-10-06 Ostatnio Tango na morzu w DDR???




Niesieni namietnoscia poznawcza nieznanych skrawkow germanskiego ex-DDRowego wybrzeza na zachod od Rugii, niepewni czy wicher prognozowany zasili przybój tak aby deski nasze w slig upragniony weszly, pewni iz wpierd... nas czeka zacny i z lekka oczekiwany jak czwartek po srodzie lub noc ksiezycowa po wieczornym kapusniaczku zawitalismy do osady pod szacowna nazwa Wustrow.






Wyjazd ok 18 dojazd 00:15
Spanie kolo kliniki dla emerytow na campingu-parkingu toaletami za 3 EURO
Poranna kapiel nago w kompanii 60-letnich lasek
Pomiary offshorowego S wiatru na plazy w Ahrenhoop
Kawa w ALDI center w BARN
Wizyta w Barn nad zatoka i ok wniosek wieje tylko za duzo S 25-35kn
Lekka nerwowka i poszukiwanie jakiegos wiatru z boku a nie 16-17,5% od brzegu co 1km wizyta na plazy w dol aby zlapac wiecej wybrzeza na linii S-N
Lądowanie w surfcenter w Wustrow - na parkingu okolo 20-30 aut rowniez z Rugii.
Na plazy slonce (mialo lac i okno pogodowe tylko od 9-11) i szybkie taklowanie Piotr 5,3 ja 4,7 bo na plazy bylo 18-25kn
Wyszedlem na forlaufera na 4,7 ale napotkany slusznej postury niemiaszek okreslil warun - jako "zu viel fur vier coma funf"
Zatem wbrew logice wyszedlem jednak na 84lt i na 4,7 i wrocilem na plaze 5 rzedow palikow wyzej cudem nie wyglebiajac sie na zewnetrznej rufie. Piotr szybko zamienil 5,3 na 4,2, ja 4,7 na 4,2 testujac Naish sessiona i przez 1-2 godziny opanowywalismy rozpedzajacy sie poludniowy 17C wicherek o sile 25-35kn i idealnym kierunku do palikow czyli czysty sideshore.
Ok 13:00 ponowny wzrost mocy wiatru wygonil nas za wydme. Upgragniony 3,7 odnaleziony w zakamarkach Zafury wygonil nas na wode i znowu grubo bo wiatr skoczyl do zakresu 30-40kn. Ok 15:00 czarna chmura nagle dostarczyla z nienacka burze gradowa oznajmiajaca z hukiem niechybny koniec tego sezonu na morzu.Rybka o nazwie Barszcz czerwony w knajpie o 16:30 wyjazd i o polnocy w domu
Hugh - da sie nawet na 1 dzien!!!

PODSUMOWANIE:
Dobra miejscowka na S lub SSW jak nie dziala Kreptitz. 100m wglab topieli dodatkowy bonus w postaci 2giego przyboju ale tam rowniez "pierwiastek-z-4"-metrowe fale o wysnionych ksztaltach pan z kalendarza. Przyboj dosc chaotyczny i dlugi ale wkaszalny jak wiatr nie jest onshore lub <30kn. No i co - blisko nie? 6h to dystans do Szczecina...z Gliwic.

KILKA FOT QUASIPRZEDLUZKA:
https://picasaweb.google.com/109307755981531659935/Wustrow2011OstatnieTangoNaMorzu?authkey=Gv1sRgCMHIkri9sNG2iwE#

Skuteczny lek na samo zlo czyli poezje FLAKONA

piątek, 7 października 2011

Tym razem resztki Ofelii

Kolega Piotrus S. próbuje jechać w 80cm tubie ;)To była raczej ostatnia ciepła 3-dniówka (5,6,7.10) na Bałtyku. Celowałem w 2 dni, ale nie było za bardzo jak wrócić, bo reszta ekipy miała zamiary aż do czwartku.
Wyprawa pod tytułem "trzech szmaciarzy i złomiarz" celowała w Ustkę, rzecz jasna. Pierwszy dzień wiejący WSW usadowił nas na zachodniej plaży w Ustce pomiędzy starym pirsem i główką portu. Wiatr na 4.7 (w końcu przetestowałem dobrze nabytą S-1kę) i raczej mała/srednia falka, ale piękne słoneczko przez pół dnia i ciepełko napawały optymizmem. Chłopaki pływali prawie do zachodu słońca. Ja wieczorną sesję odpusciłem - regenerowałem się na nadchodzący kolejny dzień. Temp. powietrza 17-18C.

Sroda to już prawie wiejące W, słońce i przemieszczamy się na własciwy spot, czyli na wschodnią plażę. Przy brzegu leciutki offshore, ale fala zbudowała się przez noc (trzęsło nam chałupą i waliło igłami po blachodachówce) i ćwiczymy jazdę na 4.3 (lub 7m kitkach). Koło 13tej niestety odkręca na WSW (2h za wczesnie) i przy brzegu wyłącza wiatraki prawie do zera. Akurat robilismy pauzę po pierwszej 2,5h sesji.
Szybka decyzja - przemieszczamy się do Rowów na wschodnią plażę, a tam dobry sideshore na spałowane 4.3. Fala jest, ale jakas taka nieregularna i małoprzewidywalna - ciężka do jazdy. Po Ustce wszystko musi być gorsze, taka jest okrutna prawda. Rzeźbimy do 17tej i zawijamy na wioskę. Całe Rowy praktycznie zabite dechami. 2 knajpki na krzyż i zapomniana wędzarnio/smażalnia z samotnym gostkiem.
Zapodajemy wędzoną rybkę na ciepło, a niektórzy smażoną ale chyba z 31 sierpnia były te egzemplarze (jak podeszwy). Typowa "posezonowa ryba". Temp. powietrza około 15-16C.

Na zdjęciu Nikodem wymiata (foto by Nikodem)Czwartek głębokie SW próbuje się przegryźć przez wydmy i lasy by zasilić w wiatr przybój. Oblatujemy po koleji spoty podążając w kierunku zachodnim, gdzie linia brzegowa coraz bardziej się nachyla. Nikodem poleca w następującej kolejnosci: Jarosławiec - off 20stopni, Wicie - 10-15stopni off. Darłówek zachodni odpuszamy ze względu na bardzo długi pirs portu - w razie awarii niemiłe spotkanie z betonem. Uderzamy do Dąbek, gdzie po chwili poszukiwań trafiamy na ulica Morską do przystani rybackiej. Lekki off 5-10stopni. Falka bylejaka, ale się buduje i chodzą sety 1-1,5m. Piękne słoneczko i 20C dają popływać przez 0,5 dnia. Potem się zawijamy na chatę. Tego dnia Robin ma sporo przygód/awarii, ale kończy pływanie happy-endem i długim spacerem po plaży.


Spanie u przyjaciela niejakiego Wojtka na jednostce wojskowej w Ustce. Ciche ustronne miejsce z dobrze słyszaną frazą o poranku "czołem panie komendancie" i trąbką.
Dojazd: W tamtą stronę 7,5h przez Olesno i Poznań.
Droga powrotna przez Poznań i potem na Bytom - 8,5h.

Fotki z pierwszego dnia
Fotki kolegi Nikodema

poniedziałek, 3 października 2011

Lubiatowo 2011/09/29 Peter i Kamil

20-25kn w Lubiatowie West Wg chlopakow super miejsce pusta plaza klimatyczna i 100m do wody z domku...do tego ciepla woda







piątek, 16 września 2011

3-dniówka z resztkami cyklonu Katia

Mega warun na 3-dniowym wyjeździe nad Bałtyk w składzie Paweł i Flakon.
Dojeżdżamy o 1:45 do Ustki i kimamy w hotelu Mondeo. Dla dwóch jak znalazł. Pobudka o 9.00 i sniadanko. No i zaczyna się...

Prognoza sprawdziła się co do joty. WG + WF + krótki ICM aby dokładnie wstrzelić się w godzinę. 13-tego we wtorek wbrew pozorom okazał się najmniej pechowym ;) Fala i wiatr w trybie szkolnym, czyli 4.3/4.7 na blachę i dobra fala do jazdy na lewo od portu w Ustce pomiędzy pirsami (polecony spot przez Jacka Bednarskiego POL96 - dzięki!). 22C i słońce cały dzień nie zwiastowały nadejscia jesieni. Pojeżdżone od 10.30 do 16tej z krótkimi przerwami na tankowanie. Generalnie prywatny spot. Tylko my we dwóch i kilknastu późnych wczasowiczów na plaży.

Po południu zajeżdżamy do Rowów na prawo od portu by sprawdzić co tam się działo. Wygląda nieźle, ale jednak lekki chaosik na wodzie. Na spocie około 15-20 osób. Zjadamy rybkę i nie mamy już siły już na wieczorną sesję, a do tego lekko siada. Ciągle nie zapowiada to nadciągającego armagedonu. Zajeżdżamy nad Gardno do przyjaciela Janusza na SurfCamp na nocleg w przyczepie kempingowej.

Sroda - zaczyna się. Kierunek WSW - uderzamy do Rowów na prawo od portu. Na początku otaklowane 4.3 po 4 halsach w morze o razu mówi, aby se dać spokój. Szybkie przetaklowanie na 3.7 na blachę, ale ciągle dużo. Fala zaczyna łamać się w sekundę. Nie ma czasu na cutback'i. Borówa z Piotrusiem jako dwóch nielicznych jeżdzą na 5tkach. Reszta siedzi w krzakach albo zwija się po 0,5h prób pływania. Oczywicie nie mają nasi panowie fun'u. Piotrus zalicza spacerek lesną scieżką, zamiast twardo stąpać po plaży. A na wodzie niektóre fale tworzą tzw. imadło miażdżąc przeciwnika w swoich ramionach podczas przechodzenia przyboju.
Generalnie przybój przyjmuje tryb "never ending story". W tym dniu nie ma czegos takiego jak pojęcie - "przeszedłem przybój" - on zaskakuje wszędzie i jest to kwestią czasu kiedy dorwie.

Na powrotnym halsie skoki prawie jak na wychodzącym. W szkwałach na wodzie spokojnie 40+knt. Prąd - rzeka. Już wiemy, że ten dzień to tylko taki sprawdziam i ciągle liczymy na kolejny, gdy ma odkręcić na W. Kończymy około 18tej sprani po mordach jak należy. Spanie załatwia "trener" wujka Klony w domkach Gaja. Mała imprezka, "pierdzący żurek trenera" podawany w płaskich talerzach i spanie.

Czwartek - uderzamy do Ustki. Godzina 11.15 - odkręca na W. Taklujemy 4.3/4.7 i na wodę. Jako przedskoczkowie z Pawłem ogarniamy spot. Reszta nie wie co taklować. bo jest lekki offshore, ale spokojnie przechodzimy przybój i jeździmy. 100m od brzegu jest już moc i super gładka woda między 1,5m falami. Po 0,5h robi się dużo. Spływam na plażę i takluję 3.7, a koledzy się dziwią i lekko wkurzają, że ich 4.7 trzeba przetaklować od razu na 3.7/4.2. Potem jest już tylko lepiej. Fala buduje się i wchodzą regularne sety 3m na lewo od wyjscia na plażę. Paweł w tym dniu skupia się na skokach i próbuje backloopów - narazie ciągle nieustane, ale kręci już zdrowo. Ja kręcę jazdę na fali. Warun wymarzony. Rekordowe przejazdy do 8 cutbacków.

Nawet Borówa z Piotrusiem tego dnia są wniebowzięci. Kończymy przed 17tą.
Napiszę krótko - był to najlepszy wyjazd tego sezonu nad Bałtyk.
Czas poszukać 70l deski.

Więcej fotek [Ustka 13.09], [Rowy 14.09] i [Ustka 15.09]

wtorek, 30 sierpnia 2011

2011_08_30 Kreptitz 15-18

Kilka fotek z super sesji na Kreptitz 25kn+ i pelna moc
Dobre rampy z plaskim najazdem, falki dla Flakona i brak przyboju - idealny dzien!!!


Flakon na cutbacku (popraw jezeli sie pomylilem--)

Flakon na off the lip into the water dive

Dobry jump na ryj na rotacji do backloopa
Pawel na koncowce mocy o 17:45 ale stale w gorze
FOTKI LINK:
https://picasaweb.google.com/109307755981531659935/20110830KreptitzDranske?authkey=Gv1sRgCOOuzI6bp8n6tgE