wtorek, 31 sierpnia 2010

Lubiatowo

Odwiedzilismy z Piotrem w tym roku z kitem i corkami bardzo ciekawy spot morski w Lubiatowie. Super dojazd pod sama wode na niestety platny parking (12pln za dzien to nie tragedia i ok 50-100m do plazy). Zainteresowala mnie lacha piachu i uksztaltowanie linii brzegowej ktora super uklada sie zarowno do SW W i NE.
Jak sie okazalo nasze spotrzezenia sie potwierdzily co wynika z relacji na http://www.kiterewa.pl/ zamieszczonej ponizej:
"
News __ 2010-08-26 _________________________________________________________




czesc

Chciałeś ( ja chciałem - Mariusz ) kilka słów komentarza do dwóch ostatnich dni.

Proszę:



24.08.2010 Lubiatowo: wiatr na 7m graniczny byłoby dużo lepiej na 9m, fala super wiatr równoległy do brzegu. Można powiedzieć, że jest to super spot na średni wiatr, który może wiać lekko z południa. Fala tworzy się błyskawicznie i można znalesć jakieś ciekawe miejsca na wodzie.

Przy średnim wietrze plaży jest wystarczająco dużo no pływanie w dowolnym miejscu. W sumie super popołudnie, wiesz bo dałeś się namówić i też coś zlapałeś



25.08.2010 Lubiatowo: wiatr na 7m za duży, Tomek K na 3,7ws bez specjalnej kontroli. Miejsce zamieniło się w przybojowy hardcore ,przy którym Karwia czy Łeba to kaszka z mlekiem. Przybój dobre 500m w morze i spory prąd.

W sumie po namyśle ciesze się, że zepsułem pompkę i nie mogłem napompować latawki. Zrobiłbym sobie krzywdę, do tego byłem poważnie w strachu i spięty :). Jedyny plus to fakt, że południowo-zachodni wiatr wieje równolegle do brzegu. Dodatkowy bonus to siadajaca psycha :od braku plaży, braku asekuracji, braku obserwatorów i innych surferów, obecność wysokiego klifu i kabla na zawietrznej do którego ściąga jakaś magiczna siła. Powalczyliśmy z godzinę i do Karwi.



25.08.2010 Karwia. Jak w domu: szeroka plaża, ludzie, mniejszy przybój i ..wiatr od brzegu. Bardzo nierówno, warunki trudne. Na ale jeśli udało się odjechać nie myśląc o powrocie: fale jak za dawnych lat w Karwi.

Dawno takich dużych tam nie widzieliśmy. Powrót bez wiatru przy brzegu z napierającym przybojem...tylko dla orłów.

Szkoda 45 minut późnym popołudniem kiedy odwróciło na zachód a my już byliśmy spakowani. Podsumowując: miało być pięknie ale z powodu nierównego wiatru z południa wyszło jak zwykle. Parę punków doświadczenia w grze pt. ws&ks na Bałtyku zaliczone ale na super super dzień musimy jeszcze poczekać. Tomek B

Podziękowania dla Agnieszki od Tomka K za zdjęcia (musi kochać bo trochę ja wywiało i podlało)



News - Tomasz B

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Sztorm "pełną gębą", czyli środowe 8bft w Łebie


Źródło: sieplywa.pl

Tym razem Otmuchów


Jako że prognozy pokazywały dobre SW i bezdeszczowy dzionek, wybralismy się z Lechem do naszego serdecznego przyjaciela Pawła na jego lokalny spot w Otmuchowie.
Wiatr zaczął wiuchać 5 minut przed wróżbami ICM'u i innych prognoz. Jakosć wiatru w porównaniu do Pławek - super, ale generalnie idealnie nie było - napewno nie na małe żagle czyli 4.2. Generalnie 2 sesje na 5.3 i "kieszonkowcu" z przerwą na dożywianie. Momentami dobrze przeżaglowani, szczególnie Paweł, który jeździł na 6.0 XD, ale to rosły gosć jest. Falki jako takie, cos tam dawało się "pomyszkować" między nimi. Była spora reprezentacja Czechów - ze 4-5 kite'ów i 4-5 wsów, poza rodzimą ekipą czyli nami trzema.

Fotki dzięki Lechowi dostępne tutaj.

czwartek, 26 sierpnia 2010

Nowi 8BFT TEAM MEMBERS na 8BFT Maro i Pawlo w Kreptitz 2010

RELACJA MARKA:

hhh, kiepski ze mnie pisarz. W dodatku zero zdjęć.




W zasadzie relacja sprowadzałaby się do:



Środa – niezła pyta na żagle 4,0 – 4,2, fala 3 m, Paweł schodzi na wodę jako jeden ze słabszych, schodzi z wody jako jeden z lepszych :) (JP: 5 prawie ustanych backloopow ustawilo temat..) Mi podczas taklowania boxera 4,4 dwie przechodzące osoby odradziły ten rozmiar, więc otaklowałem mojego (a w zasadzie żony J) Nalu 3,75. Podczas taklowania stwierdziłem, patrząc na miejscami biały i sztywny monofilm, że chyba jednak to nie najlepszy pomysł, co rzeczywistość bardzo szybko potwierdziła – po pierwszych kilku halsach (no i oczywiście mielonkach) poleciał cały bryt na szwie. Próby klejenia taśmą dały efekt na 20 minut do czasu kolejnej mielony. Pożyczyłem żagielek Pawła (4,0) i trafiłem na… 30 minutową dziurę wiatrową. Wypłynąć się jeszcze jakoś udało, a ponieważ musiałem sporo odpaść w przyboju, postanowiłem zrobić dłuższy hals, żeby nabrać wysokości. Jak się można domyślić skończyło się tak – waterstart na szczycie fali – gdy było trochę wiatru, tonięcie z zestawem w dolince – i tak w zasadzie aż do przyboju, gdzie złapałem falkę, razem z którą pojechałem do brzegu jakieś 800 m od schodów – okolica z bardzo nieprzyjemnym kamienistym zejściem. No i niestety rozpieprzyłem obie stopy, co odebrało mi do reszty chęć dalszej walki w tym dniu.


Czwartek – hardcore, na wodzie 6 zestawów (w środę ze 20) – 2 Czechów, 1 Niemiec, 3 Polaków. Pojawiają się ludzie, którzy po 15 minutach pływania pakują sprzęt i do domu :) Fala momentami do 5m, żagle 3,7 do 4,0. Pływaliśmy z Pawłem na jednym zestawie, od 11 do 15, bez jakichś szczególnych przygód, ale też bez fajerwerków.


JP: tu male info jak wialo!!!

środa, 4 sierpnia 2010