poniedziałek, 12 stycznia 2009

Tatry na rozpoczęcie roku

Spontaniczny dwudniowy wypadzik w większym składzie (Globusy, Pedro, Kasia, jo) w okresie 3-4.01.2009. Reszta ekipy poza mną uderzyła do Murowańca juz w piątek. Ja dotarłem w sobotę z rana, jadąc nocnym pociągiem z Gliwic do Zakopca. Potem szybki busik za 3zeta do Kuźnic i 50min gnanie przez Boczań do Murowańca na śniadanko.
Trasę ustalał nasz "mega" przewodnik Pedro. Tym razem coś bardziej ambitnego. W pierwszy dzień wycof ze żlebu spod Pańszczyckiej Przełęczy. Brakło nam z 50m w pionie do przełęczy, ale po co ryzykować. I tak było wystarczająco ciekawie.

W drugi dzień załamanie pogody i tylko podejście na Karb. Powyżej nie było nic widać. Tzn. było widać Kościelec, ale przez 15 minut. Trochę za mało żeby wejść i zejść przy jakiejkolwiek widoczności. Odpuściliśmy.

Następnym razem albo bierzemy dechy, albo dupozjazdy, bo na samych spodniach się średnio zjeżdża.

Brak komentarzy: