sobota, 8 maja 2010

Jurajska Masakra Piłą Mechaniczną


Pełni optymizmu ruszylismy na Jurę, by wykonać pętelkę po okolicznych górkach. Pogoda była zacna, 20-22 stopnie i słoneczko, bez wiatru. Rozpoczęlismy na końcu ulicy Żelaznej w Zawierciu (zielony szlak) i pocielismy w kierunku Dużego Okiennika - dotąd było ok. Potem mielismy przedsmak styczniowego połomu, czyli do "tajemniczego muru" z kilkanascie połamanych drzew w poprzek. Ale spoko, były już wydeptane obejscia, a i czasami trzeba było przerzucać rower nad połamańcami. Od muru było już ok przez Morsko i potem na Aptekę. Wieżdżając na Aptekę pani turystka tylko rzekła - straszne połamane drzewa. Ale sam wjazd na szczyt był ok, więc uznalismy, że jakas przewrażliwiona była, bo my już te "strasznie połamane drzewa" mijalismy w okolicach Okiennika. No i się zaczęło od szczytu Apteki w kierunku Góry Zborów. Czerwony szlak tam to masakra - sporo przerzucania przez połamańce, "tropienie węża" wzdłuż szlaku ale udawało się jechać na rowerze. Dotarlismy pod Górę Zborów, gdzie pan bileter oswiadczył, że oni w iles tam osób 1,5 miesiąca oczyszczali szlaki w samym rezerwacie wokół Góry, a wszędzie indziej PTTK ma to w poważaniu, bo stawki pilarzy są podobno bardzo wysokie. Ominelismy więc rezerwat i dotarlismy do Kroczyc żółtym szlakiem (oczyszczony ;)) a stamtąd czarnym do Morska, stosując manewr okrążający, czyli żeby ominąć stok w Morsku.
Przed "tajemniczym murem" padł pomysł, aby spróbować ominąć ten fragment lasu i dotrzeć do Okiennika. Wyszedł z tego totalny offroad i przedzieranie się przez dżunglę. Szkoda że nie mielismy maczety.
Generalnie Jurę można odpuscić na jakies 1-2 lata, zanim nie posprzątają połomu, no chyba że polne drogi kogos interesują...
Parę fotek tukej...

Brak komentarzy: