piątek, 27 maja 2011

[MTB] Ślęża i grupa Raduni


Popołudniowy wypad na Slężę i okoliczne górki. Podjazd czerwonym szlakiem od dolnego parkingu w około 2/3 przemienia się w scieżkę cyklotrailową, ale po prowadzeniu 2x roweru przez 100m resztę da się wjechać. Potem zjazd wzdłuż żółtego szlaku techniczą scieżką do przełęczy Tąpadła (należy nie zjeżdżać drogą tylko scieżką obok!). Potem od przełęczy niebieskim szlakiem w grupę Raduni (można jechać szutrówką, która moment wczesniej skręca w lewo niż niebieski szlak.

Ostatnią scianke od strony przełęczy można odpuscić i przetrawersować Radunię z lewej strony by dojeżdżając spowrotem do niebieskiego szlaku (dla chcących) skręcić na niego w prawo i wyjechać na Radunię od drugiej strony. Spokojny podjazd a na końcu na samych grzbietach fajny singletrack w wysokiej trawie.

Następnie nawrót i już cały czas niebieskim szlakiem w dół (nie cały czas, ale typowe XC dół/góra/dół - też singletrack!) do przełęczy Słupickiej.

Tam uważnie między błotnymi koleinami skręcamy w prawo i dalej niebieskim szlakiem aż do przełęczy Sulistrowickiej (od Sulistrowickich Skał cały czas singletrack - mało jeżdżony, więc pokrzywki smerają po łydeczkach, ale przy szybkiej jeździe się o tym zapomina). Następnie kawałek zdezelowanym asfaltem do Sulistrowic i za osrodkiem wypoczynkowym z jeziorkiem w lewo i w prawo na czerwony szlak w kierunku Slęży. Oczywiscie trzeba mierzyć siły na zamiary i drugi raz szczytu nie będę robił w istnym cyklotrailowym stylu. W między czasie gubię czerwony szlak i docieram do 2 trawersu lekko zarosniętym singletrackiem. Kieruję się w prawo i ponownie spotykam czerwony szlak. No to myk w lewo i pnę się do 3ciego trawersu (czarnego szlaku). Tam w prawo i dosć fajny długi zjazd szeroką szutrowo/ziemno/kamienistą drogą. Potem następuje kolejna zmyłka i niby czarny skręca w lewo, ale ja skręcam w "drugie lewo" czyli bardziej w lewo niż mi się wydaje. W "nagrodę" za czujnosć dostaję podjazd lesną sciężką i trafiam na trawersik, którym docieram do żółtego i czerwonego szlaku. Ufff. No to pomykam żółtym na Wieżycę. Końcówka przed szczytem daje w tyłek. Tam zamiast zjeżdżać jakims lewym trawersem postanawiam, że zjadę dalej żółtym. Jest ostro, czasami stopnie. Po jakiejs chwili "nudzi" mi się ten typ zjazdu więc wybieram pominięty wczesniej trwersik (w prawo) i nim docieram ponownie do czarnego szlaku. Potem już spokojne nachylenie na zjeździe do przełęczy pod Wieżycą i na dół jeszcze bardziej zdezelowanym asfaltem do parkingu.

Wyszło 33km i nie wiem ile przewyższenia, ale czułem się jak po 60km w górach.
Jakosć zdjęć nie zachwyca - HTC diamond :(

Brak komentarzy: