poniedziałek, 1 lipca 2013
[MTB] Zlate Hory
Po analizie prognoz jedziemy z Piterem prosto w stronę nadciągającego frontu. W prudniku już nie pada. Zaczynamy w Moszczance - trochę mokro, ale podjazd na Biskupią Kopę idzie gładko. Dobra nawierzchani trzyma. Za schroniskiem pod szczytem przeskakujemy na czerwony szlak. Nie ma kto bić braw (jak to ma miejsce przy normalnej pogodzie ;). Całość da się wjechać na raz, a na szczycie 1 smętny turysta. Temperatura 10C i mgła - mamy ubranka więc nie marzniemy. Szybki baton i lecimy zielonym w stronę przełączki Petrovy Boudy, a stamtąd dalej żółtym na Macov (100m niesienia roweru na skałkach). Zjeżdżamy do Hermanovice-hreben i czerwonym szlakiem udejmy się na Pricovy Vrch i dalje do Tobolskich Skał. Tam zaczyna się super fajny singielek. Miejscami bardzo trudny technicznie (dałbym 4kę w skali Enduro - czyli = znosimy rowery na 2 progach. Potem już flow. Mogkra ściółka trzyma kosmicznie. Gdy wypadamy na drogę z czerwonym szlakiem w lewo, pomijamy ten fakt i dalej zjeżdżamy w dół przecinką (jest ścieżka!) którą docieramy do dolnego trawersu z czerwonym. Potem juz tylko czerwony aż do Zlatych Hor gdzie pakujemy się do knajpy U Raduni (pyszne jedzonko - czesnakowa i syr w topowym wydaniu). Aby syr pozostał tam gdzie ma być to trawersujemy Biskupią Kopę powolutku robiąc wysokość. Końcówka na azymut i wychodzimy dokładnie na Leuchtenstejn. Zjazd do "Pod Leuchtenstejnem" to singiel dość zarośnięty krzakami i potem wysoką trawą, ale przejezdny). Tam na żółty szlak i dalej na azymut jakąś stokówą aż do "zielonej granicy" gdzie osiągamy wypatrzoną na mapie ścieżkę, którą trawersujmey Kopę od północy. No i tam zaczyna się przeskok z żółtego szlaku na niebieski z niespodzianką.
Po pokonaniu "Gwarków Perci" docieramy gładko do auta.
Parę fotek tutaj. W sumie 45km i z 1500m przewyższenia. Track będzie, jak wyciągniemy go z telefonu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


1 komentarz:
Bylem w 2012 z Borówką, ale na drabinkę nie trafiliśmy. Zapodaj ten track.
Prześlij komentarz