wtorek, 1 września 2009
niedziela, 30 sierpnia 2009
Regaty na j.Nyskim
Jak donosi Paweł z Otmuchowa w przyszły weekend mają się odbyć regaty WS i katamaranów na j.Nyskim.
Szczegóły:
Klub Żeglarski NYSA z siedzibą w Głębinowie.
Informacje pod nr: 604-885-025.
Start w niedzielę 6.09.2009 okolo 13.00 więc warto tam być na 12.00.
Wpisowe 10pln.
Wstępnie wiadomo cos o około 20 uczestnikach.
Szczegóły:
Klub Żeglarski NYSA z siedzibą w Głębinowie.
Informacje pod nr: 604-885-025.
Start w niedzielę 6.09.2009 okolo 13.00 więc warto tam być na 12.00.
Wpisowe 10pln.
Wstępnie wiadomo cos o około 20 uczestnikach.
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
2009 Viganj
Co do spotu to fantastyczne miejsce dla beginnersow o statystykach o niebo lepszych od Plawniowic i osob doskonalaych plywanie w slizgu i w strapach na duzych deskach > 130 l i zaglach >7,0m2 Sprzet do wypozyczenia na miejscu w bazie surfclubu z bardzo mila obsluga bardzo zgrabnie zrekrutowana i dziwo super kompetentna!
Niby wszystko ok termika wchodzila ale jakas taka niemrawa na duzeee zagle > 7,5m2
Przyjechalismy w poniedzialek a zagle z auta sciagnalem chyba w srode lub w czwartek
Warto wziac rowery
Co do ekipy to stosunek plywajacych do ekipy ogolem najlepszy w historii - 6/7 bo Zocha tym razem wybrala wioslarstwo
Zony i pociechy nasze tym razem rowniez na deskach.
Wniosek: Lepiej wziac maly zestaw i plywac na nim jak wieje. Jak nie wieje to ORAKOVICA w sklepie z owocami a poza tym rowerek poranny do LOVISTE z tetnem 180 i masz dosc na caly dzien lub wycieczka po gorach
Piotr tez cos pewnie doda od siebie bo rowniez 2 razy stanal na desce po krotkiej przerwie co uczciclismy na perskim dywanie nad woda pijac domace vino o temperaturze mocno pokojowej.
jp
FOTKI:http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/Windsurfing%202009/2009%20Viganj/index.html
Niby wszystko ok termika wchodzila ale jakas taka niemrawa na duzeee zagle > 7,5m2
Przyjechalismy w poniedzialek a zagle z auta sciagnalem chyba w srode lub w czwartek
Warto wziac rowery
Co do ekipy to stosunek plywajacych do ekipy ogolem najlepszy w historii - 6/7 bo Zocha tym razem wybrala wioslarstwo
Zony i pociechy nasze tym razem rowniez na deskach.
Wniosek: Lepiej wziac maly zestaw i plywac na nim jak wieje. Jak nie wieje to ORAKOVICA w sklepie z owocami a poza tym rowerek poranny do LOVISTE z tetnem 180 i masz dosc na caly dzien lub wycieczka po gorach
Piotr tez cos pewnie doda od siebie bo rowniez 2 razy stanal na desce po krotkiej przerwie co uczciclismy na perskim dywanie nad woda pijac domace vino o temperaturze mocno pokojowej.
jp
FOTKI:http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/Windsurfing%202009/2009%20Viganj/index.html
czwartek, 30 lipca 2009
CIEKAWE INFO DLA PELJESACZOWICZOW
http://www.peregrynacje.pl/chorwacja-dla-kierowcow.html#hrpowrot
Informacje dla kierowców
Chcesz sprawnie dojechać do Chorwacji i pewnie poruszać się na miejscu?
Jeśli planujesz wyjazd do Chorwacji samochodem, znajdziesz tutaj przydatne wiadomości.
Garść informacji ogólnych
Najważniejsze, by pamiętać o światłach włączonych przez cały rok i dozwolonej zawartości alkoholu w organizmie wynoszącej 0,0 promila!!!
Wymóg zapinania pasów bezpieczeństwa, kamizelki odblaskowe, rozmowy przez telefon komórkowy tylko przez zestaw hands-free to już standardy.
Wprawdzie MSZ nie sugeruje zabrania zielonej karty, ale w lokalnym informatorze turystycznym jest wpisany wymóg jej posiadania. Warto więc, na wszelki wypadek, zieloną kartę mieć.
Parkowanie w centrach miast oprócz tego, że jest płatne, to jest zmorą. Często bardzo trudno znaleźć wolne miejsce. W jakimś przewodniku napisano, iż w Splicie jest tak duży parking blisko centrum, że bez problemu zaparkujesz. Bzdura! Samochodów multum, wszystkie miejsca zajęte, szukaliśmy kręcąc wkoło przez pół godziny. W końcu z dala od starówki coś namierzyliśmy. Jeszcze gorzej było w Dubrowniku. Po dłuższym poszukiwaniu miejsce znaleźliśmy w wąskiej uliczce poza centrum. Do warowni trzeba było iść pieszo 25 min.! Zaleta chociaż taka, że miejsce bezpłatne...
Jeśli jest to możliwe, korzystajcie z autostrad. Lokalne drogi są często równiejsze niż polskie, ale generalnie są zazwyczaj jednojezdniowe, kręte i nie mają pobocza. Co i rusz przejeżdża się przez jakąś wioskę. Zabiera to więc dużo czasu. Rumakować się nie da, a nawet jakby ktoś próbował, to często trafia się na patrole z suszarkami. Wprawdzie autostrady są płatne, ale da się nimi jechać szybko i sprawnie, choć trzeba być czujnym. Byliśmy świadkami jak dość szybko jadące audi, które nas wyprzedziło zostało chwilę później zatrzymane przez jadący za nim nieoznakowany samochód policyjny. Czarny mercedes błyskawicznie wyprzedził zaskoczonego turystę i zamrugał niebieskimi paskami diodowymi na tylnej szybie...
Przy bardzo silnym wietrze może się zdarzyć, że zamykane są odcinki autostrad. Właścicielka naszej kwatery ostrzegała nas podczas rozhukanej bory, że most na A1 koło Maslenicy (na wschód od Zadaru) bywa w takich warunkach zamykany. To ciekawostka zresztą, bowiem obok jest równoległy most na drodze nr 8 i z nim chyba nie ma tyle problemów. Jak oni wybudowali ten most na A1...? Z mostu na 8-mce jest za to niesamowity widok na cieśninę łączącą Novigradsko more z Velebitskim kanalem.
Przejrzyjcie informacje poniżej przedstawiające dojazd do Chorwacji z korkami w Słowenii i przy tunelach na A1 (to już powinna być przeszłość, no... chyba, że będą konserwacje lub wypadki) oraz powrót z Chorwacji alternatywną trasą przez Słowenię (bez korków).
Dojazd do Chorwacji
Do Chorwacji można dolecieć samolotem. Kilka miast ma połączenia lotnicze ze światem: Dubrownik, Split, Zadar, Rijeka, Pula, no i oczywiście Zagrzeb. Jednakże osoby, które nie chcą tylko wylegiwać się na plaży i nieco pozwiedzać, będą zmuszone wynająć samochód. A to wraz z kosztem biletu lotniczego robi się całkiem pokaźny wydatek. Dla aktywnych lepszym rozwiązaniem może być jazda samochodem do Chorwacji. Odległość wprawdzie jest spora, szczególnie licząc od północy Polski, ale przynajmniej wtedy, jeśli uda się znaleźć 2 dni na pokonanie trasy, będziecie niezależni.
Można oczywiście dopłynąć także jachtem i popływać po wyspach chorwackich, ale to inna bajka, a i żeglarstwo nie jest tematem tej witryny.
Powracając do jazdy samochodem, dla mieszkańców północnej Polski opcją może być jazda przez Niemcy i Austrię, z uwagi na dobre i szybkie drogi. Dla południowej Polski raczej pozostaje jazda przez Czechy/Słowację i następnie Austrię lub Węgry. Węgry mają tę zaletę, że pomimo iż nie będzie cała trasa przebiegać autostradami, to jednak pozwala ominąć przejazd przez Słowenię w okolicy Mariboru. Jadąc przez Austrię najczęściej jedzie się właśnie przez Maribor, wraz z ogromną rzeszą turystów z Europy Zachodniej. Jeśli jeszcze planujesz trasę na dni weekendowe (szczególnie w sobotę), to jedno słowo - tragedia!
Tu dochodzi kwestia kontrowersyjnej opłaty za autostrady i drogi ekspresowe w Słowenii (informacja nt winiet, z opłatami i mapką przedstawiającą na jakich drogach obowiązują winiety, po angielsku). Do czerwca 2008 opłaty naliczano za przejechane kilometry i pobierano na bramkach, jak w Chorwacji. Od lipca wprowadzono winiety. Nie byłoby to nadzwyczajne gdyby nie fakt, że trzeba było zapłacić minimum 35 euro za półroczną winietę, bo pierwotnie krótszych okresów (jak to jest w Austrii) nie przewidziano.
Dla porównania koszty winiet austriackich: 10-dniowa 7,70 €, 2-miesięczna 22,20 €. Czyli jadąc na dłużej niż tydzień kupujecie na austriackie autostrady 2 winiety 10-dniowe.
Niewiele zmienia wprowadzenie przez Słowenię od 1 lipca 2009 r. winiet miesięcznych za 30 € oraz tygodniowych za 15 €. Do Chorwacji jedzie się na dłużej niż tydzień. Czyli ciągle trzeba zapłacić 30 €! Niewiele więcej droga Szwajcaria kasuje za roczną winietę...
Inna kwestia, to ta, że zbyt wiele autostrad to w Słowenii nie ma, szczególnie w nas interesujących kierunkach. Tak więc jadąc 11 km autostradą A1 od granicy austriackiej do Mariboru (ew. ze 20 km, doliczając drogę ekspresową w mieście) i potem 40 km praktycznie stojąc na "zwykłej" drodze w korku od Mariboru do granicy chorwackiej płacimy 30 €... OK, jeśli potem wracamy tą samą trasą, to jest to koszt w tą i z powrotem, czyli 22 km, ale i tak to rozbój w biały dzień.
Wymyślili, że oficjalnie to oni walczą o ochronę środowiska, bo rzadziej samochody zwalniają na bramkach, by płacić!!! Mniej oficjalnie mówią, że nic nie mają z ogromnego ruchu tranzytowego do Chorwacji (z 75 milionów turystów odwiedzających Chorwację w 2007 95% przyjechało samochodem, z tego 32 miliony jechało przez Słowenię). Doszli więc do wniosku, że trzeba te miliony turystów wydoić. Dlaczego mają płacić jak dotychczas – tylko 2 €?
Ja się z tym nie zgadzam, ja protestuję!
Namawiam do korzystania z dróg krajowych. Są takie sobie, ale przynajmniej ruch jest dużo mniejszy i się w ogóle jedzie. Tak zrobiliśmy jadąc do Chorwacji. Jechaliśmy przez Austrię i Słowenię, przez Maribor, omijając autostradę. Zaraz po przekroczeniu granicy austriacko-słoweńskiej jest zjazd z autostrady na drogę nr 437. Niestety od Mariboru wbiliśmy się "normalnie" w E59 i głównie staliśmy lub toczyliśmy się powoli na 1-szym lub 2-gim biegu. Powrót z Chorwacji zaplanowaliśmy więc inaczej– jeśli chodzi o Słowenię było dużo lepiej.
Nie był to koniec przygód podczas jazdy do Chorwacji tego dnia – była to lipcowa sobota. Po stronie chorwackiej jechaliśmy autostradami nad morze, koło Zagrzebia i Karlovaca na A1 i na południe do Dalmacji. Na A1 przewidziano dla turystów 2 niespodzianki (do 30-05-2009 r.). To tunele Mala Kapela i Sveti Rok. W obu przypadkach dwujezdniowa autostrada trafiała na jedną "rurę" tunelu – na jednej jezdni. Ruch na autostradzie w obu kierunkach był więc hamowany przy przejściu z 2 pasów na jeden w tunelu. W weekendy korki były murowane. Ich długość zależała od pory dnia i kierunku głównego natężenia ruchu. O alternatywę trudno. Lokalne drogi są wąskie, kręte, teren górzysty. Przekonaliśmy się o tym wracając.
Ważne – słuchajcie radia chorwackiego HR2. Często przekazują wiadomości drogowe (wypadki, blokady autostrad) po chorwacku, angielsku i niemiecku. Poza tym w niektóre pełne godziny serwis informacyjny także po angielsku i retransmisje radia Bayern po niemiecku. Dla nas najzabawniejsze było nagle usłyszeć zapowiedź: "hrwatski drugi program". Za pierwszym razem tak mnie zaskoczyli, że zacząłem się przez moment zastanawiać czego słucham...
Mala Kapela znajduje się niedaleko Jezerane pomiędzy zjazdami Ogulin i Brinje. W roku 2008 budowany obok tunel na drugiej nitce jezdni był już dość zaawansowany. Sveti Rok znajduje się zaraz obok zjazdu (od południa) o tej samej nazwie.
Przed Malą Kapelą staliśmy w 5 km-owym korku, ale tylko ok. 15 minut. Gorzej było przed Svetim Rokiem. Tam powolne posuwanie się naprzód nagle zastopowało i staliśmy dłuższą chwilę zanim znowu udało się jechać do przodu. Tutaj przejazd 7 km zajął nam godzinę. W każdym razie tego dnia i o tej porze (a był to już wczesny wieczór) ruch przez tunele był możliwy w obie strony - po jednym pasie (wtedy jeszcze była jedna jezdnia, jedna "rura"), a z tym bywało różnie – vide nasz powrót.
Według ostatnich wiadomości, oba tunele Mala Kapela i Sveti Rok mają już ukończone drugie nitki jezdni i 30-05-2009 r. oddano je do użytku. Niestety nic na ten temat nie napisano na stronie Croatian Motorways Ltd, ale na początku czerwca za-emailowałem do nich i odpowiedzieli, potwierdzając informacje, że oba tunele są w pełni oddane do użytku. Potwierdził to także przyjaciel jadący do Chorwacji - przejechał A1 i nie zauważył nawet tuneli...
Wreszcie możliwa jest normalna jazda, hurra!
Powrót z Chorwacji
Mając na uwadze korki przed tunelami, wyjeżdżając (niestety była to znowu sobota...) wstaliśmy wcześniej i startowaliśmy o 07:00 rano. Jak się okazało nie miało to większego znaczenia. Dojechaliśmy A1 do Maslenicy i tu nakazano wyjazd z autostrady i objazd tunelu Sveti Rok drogami krajowymi. Niestety nie słuchaliśmy radia HR2 i nie wiedzieliśmy początkowo, że oba tunele są zamknięte. W tym wypadku pojechalibyśmy na południe, na Maricici i Gracac, na drogę nr 1 (E71) do Karlovaca, darując sobie jazdę noga za nogą z resztą turystów na obu objazdach.
Ponieważ większość jechała właśnie tam, pojechaliśmy na północ na Starigrad magistralą adriatycką (E65). Wydawało się droga czerwona, główniejsza, będzie lepiej. Nic z tych rzeczy. Wąska, kręta wzdłuż poszarpanego brzegu morza. Widokowo jest wspaniała, ale do jazdy, szczególnie jeśli ktoś ma chorobę lokomocyjną to masakra. W końcu z HR2 dowiedzieliśmy się, że i Mala Kapela, i Sveti Rok są zamknięte dla ruchu na północ. Załamani stwierdziliśmy, że czym prędzej trzeba przedostać się na drogę nr 1. A było to możliwe tylko w jednym miejscu – drogą nr 25 na Gospic i potem na Plitvickie Jeziora.
Początkowy odcinek drogi 25 przebija się przez góry. Zakrętasom nie ma końca, wspinaczka jest ostra. Widoki na Pag i inne wyspy niesamowite, ale kto zwraca na to uwagę mając na pokładzie bladych pasażerów? Gorzej, że droga na odcinku 11 km była remontowana, z pokruszoną, częściowo usuniętą nawierzchnią. Jazda w pyle za rozpędzoną do 20 km na godz. ciężarówką z balami drewna nie była zabawna. Ale w końcu udało się dojechać do drogi nr 1.
Oczywiście ruch w kierunku Karlovaca był duży i jechaliśmy w długiej kolumnie pojazdów, szczęśliwie ludziska jechali w miarę sprawnie. Zaskoczeniem był bardzo duży ruch na południe. Chyba pomimo udostępnienia tuneli tylko dla ruchu południowego i tak korki były na tyle duże, że sporo aut ruszyło na E71. Dołożył się do tego także wypadek na A1 przed Karlovacem (od strony Zagrzebia, na Karlovac), który wygenerował tam korek na wiele kilometrów. Tego dnia pierwsze 220 km jechaliśmy 5 godz. Dopiero gdy byliśmy na drodze nr 1 mniej więcej na wysokości Malej Kapeli, w radiu podano informację, że obydwa tunele zostały otwarte na ruch w obie strony... Po wjechaniu w Karlovacu na A1 dalej już jechaliśmy bez zbytnich przygód.
Mimo, że od czerwca 2009 r. oba tunele mają już czynne po dwa pasy ruchu w każdą stronę, pozostawiam te zapiski powyżej, dla uzmysłowienia jaka jest "alternatywa dla autostrady". Mogą się także przydać, gdy z uwagi na konserwacje, czy wypadki znowu odcinki autostrad będą zamykane...
A teraz jaką wybraliśmy trasę powrotną (przez Słowenię). Otóż objechaliśmy Zagrzeb od południa A3 na A4, na Varazdin. Z A4 zjechaliśmy na Cakovec na zjeździe o tej samej nazwie. Potem przez Cakovec i Mursko Sredisce dojechaliśmy do granicy ze Słowenią. Było pustawo, sennie, pogranicznicy się nie spieszyli. Przejazd przez granicę poszedł dość szybko. Następnie omijając autostrady Słowenii pojechaliśmy na Murską Sobotę drogą nr 3, by przekroczyć granicę z Austrią w Gornja Radgona/Bad Radkersburg. A że to Unia przejechaliśmy z miasta do miasta bez stopu. Z Bad Radkersburg do austriackich autostrad już blisko. Korków nie było - polecam.
Informacje dla kierowców
Chcesz sprawnie dojechać do Chorwacji i pewnie poruszać się na miejscu?
Jeśli planujesz wyjazd do Chorwacji samochodem, znajdziesz tutaj przydatne wiadomości.
Garść informacji ogólnych
Najważniejsze, by pamiętać o światłach włączonych przez cały rok i dozwolonej zawartości alkoholu w organizmie wynoszącej 0,0 promila!!!
Wymóg zapinania pasów bezpieczeństwa, kamizelki odblaskowe, rozmowy przez telefon komórkowy tylko przez zestaw hands-free to już standardy.
Wprawdzie MSZ nie sugeruje zabrania zielonej karty, ale w lokalnym informatorze turystycznym jest wpisany wymóg jej posiadania. Warto więc, na wszelki wypadek, zieloną kartę mieć.
Parkowanie w centrach miast oprócz tego, że jest płatne, to jest zmorą. Często bardzo trudno znaleźć wolne miejsce. W jakimś przewodniku napisano, iż w Splicie jest tak duży parking blisko centrum, że bez problemu zaparkujesz. Bzdura! Samochodów multum, wszystkie miejsca zajęte, szukaliśmy kręcąc wkoło przez pół godziny. W końcu z dala od starówki coś namierzyliśmy. Jeszcze gorzej było w Dubrowniku. Po dłuższym poszukiwaniu miejsce znaleźliśmy w wąskiej uliczce poza centrum. Do warowni trzeba było iść pieszo 25 min.! Zaleta chociaż taka, że miejsce bezpłatne...
Jeśli jest to możliwe, korzystajcie z autostrad. Lokalne drogi są często równiejsze niż polskie, ale generalnie są zazwyczaj jednojezdniowe, kręte i nie mają pobocza. Co i rusz przejeżdża się przez jakąś wioskę. Zabiera to więc dużo czasu. Rumakować się nie da, a nawet jakby ktoś próbował, to często trafia się na patrole z suszarkami. Wprawdzie autostrady są płatne, ale da się nimi jechać szybko i sprawnie, choć trzeba być czujnym. Byliśmy świadkami jak dość szybko jadące audi, które nas wyprzedziło zostało chwilę później zatrzymane przez jadący za nim nieoznakowany samochód policyjny. Czarny mercedes błyskawicznie wyprzedził zaskoczonego turystę i zamrugał niebieskimi paskami diodowymi na tylnej szybie...
Przy bardzo silnym wietrze może się zdarzyć, że zamykane są odcinki autostrad. Właścicielka naszej kwatery ostrzegała nas podczas rozhukanej bory, że most na A1 koło Maslenicy (na wschód od Zadaru) bywa w takich warunkach zamykany. To ciekawostka zresztą, bowiem obok jest równoległy most na drodze nr 8 i z nim chyba nie ma tyle problemów. Jak oni wybudowali ten most na A1...? Z mostu na 8-mce jest za to niesamowity widok na cieśninę łączącą Novigradsko more z Velebitskim kanalem.
Przejrzyjcie informacje poniżej przedstawiające dojazd do Chorwacji z korkami w Słowenii i przy tunelach na A1 (to już powinna być przeszłość, no... chyba, że będą konserwacje lub wypadki) oraz powrót z Chorwacji alternatywną trasą przez Słowenię (bez korków).
Dojazd do Chorwacji
Do Chorwacji można dolecieć samolotem. Kilka miast ma połączenia lotnicze ze światem: Dubrownik, Split, Zadar, Rijeka, Pula, no i oczywiście Zagrzeb. Jednakże osoby, które nie chcą tylko wylegiwać się na plaży i nieco pozwiedzać, będą zmuszone wynająć samochód. A to wraz z kosztem biletu lotniczego robi się całkiem pokaźny wydatek. Dla aktywnych lepszym rozwiązaniem może być jazda samochodem do Chorwacji. Odległość wprawdzie jest spora, szczególnie licząc od północy Polski, ale przynajmniej wtedy, jeśli uda się znaleźć 2 dni na pokonanie trasy, będziecie niezależni.
Można oczywiście dopłynąć także jachtem i popływać po wyspach chorwackich, ale to inna bajka, a i żeglarstwo nie jest tematem tej witryny.
Powracając do jazdy samochodem, dla mieszkańców północnej Polski opcją może być jazda przez Niemcy i Austrię, z uwagi na dobre i szybkie drogi. Dla południowej Polski raczej pozostaje jazda przez Czechy/Słowację i następnie Austrię lub Węgry. Węgry mają tę zaletę, że pomimo iż nie będzie cała trasa przebiegać autostradami, to jednak pozwala ominąć przejazd przez Słowenię w okolicy Mariboru. Jadąc przez Austrię najczęściej jedzie się właśnie przez Maribor, wraz z ogromną rzeszą turystów z Europy Zachodniej. Jeśli jeszcze planujesz trasę na dni weekendowe (szczególnie w sobotę), to jedno słowo - tragedia!
Tu dochodzi kwestia kontrowersyjnej opłaty za autostrady i drogi ekspresowe w Słowenii (informacja nt winiet, z opłatami i mapką przedstawiającą na jakich drogach obowiązują winiety, po angielsku). Do czerwca 2008 opłaty naliczano za przejechane kilometry i pobierano na bramkach, jak w Chorwacji. Od lipca wprowadzono winiety. Nie byłoby to nadzwyczajne gdyby nie fakt, że trzeba było zapłacić minimum 35 euro za półroczną winietę, bo pierwotnie krótszych okresów (jak to jest w Austrii) nie przewidziano.
Dla porównania koszty winiet austriackich: 10-dniowa 7,70 €, 2-miesięczna 22,20 €. Czyli jadąc na dłużej niż tydzień kupujecie na austriackie autostrady 2 winiety 10-dniowe.
Niewiele zmienia wprowadzenie przez Słowenię od 1 lipca 2009 r. winiet miesięcznych za 30 € oraz tygodniowych za 15 €. Do Chorwacji jedzie się na dłużej niż tydzień. Czyli ciągle trzeba zapłacić 30 €! Niewiele więcej droga Szwajcaria kasuje za roczną winietę...
Inna kwestia, to ta, że zbyt wiele autostrad to w Słowenii nie ma, szczególnie w nas interesujących kierunkach. Tak więc jadąc 11 km autostradą A1 od granicy austriackiej do Mariboru (ew. ze 20 km, doliczając drogę ekspresową w mieście) i potem 40 km praktycznie stojąc na "zwykłej" drodze w korku od Mariboru do granicy chorwackiej płacimy 30 €... OK, jeśli potem wracamy tą samą trasą, to jest to koszt w tą i z powrotem, czyli 22 km, ale i tak to rozbój w biały dzień.
Wymyślili, że oficjalnie to oni walczą o ochronę środowiska, bo rzadziej samochody zwalniają na bramkach, by płacić!!! Mniej oficjalnie mówią, że nic nie mają z ogromnego ruchu tranzytowego do Chorwacji (z 75 milionów turystów odwiedzających Chorwację w 2007 95% przyjechało samochodem, z tego 32 miliony jechało przez Słowenię). Doszli więc do wniosku, że trzeba te miliony turystów wydoić. Dlaczego mają płacić jak dotychczas – tylko 2 €?
Ja się z tym nie zgadzam, ja protestuję!
Namawiam do korzystania z dróg krajowych. Są takie sobie, ale przynajmniej ruch jest dużo mniejszy i się w ogóle jedzie. Tak zrobiliśmy jadąc do Chorwacji. Jechaliśmy przez Austrię i Słowenię, przez Maribor, omijając autostradę. Zaraz po przekroczeniu granicy austriacko-słoweńskiej jest zjazd z autostrady na drogę nr 437. Niestety od Mariboru wbiliśmy się "normalnie" w E59 i głównie staliśmy lub toczyliśmy się powoli na 1-szym lub 2-gim biegu. Powrót z Chorwacji zaplanowaliśmy więc inaczej– jeśli chodzi o Słowenię było dużo lepiej.
Nie był to koniec przygód podczas jazdy do Chorwacji tego dnia – była to lipcowa sobota. Po stronie chorwackiej jechaliśmy autostradami nad morze, koło Zagrzebia i Karlovaca na A1 i na południe do Dalmacji. Na A1 przewidziano dla turystów 2 niespodzianki (do 30-05-2009 r.). To tunele Mala Kapela i Sveti Rok. W obu przypadkach dwujezdniowa autostrada trafiała na jedną "rurę" tunelu – na jednej jezdni. Ruch na autostradzie w obu kierunkach był więc hamowany przy przejściu z 2 pasów na jeden w tunelu. W weekendy korki były murowane. Ich długość zależała od pory dnia i kierunku głównego natężenia ruchu. O alternatywę trudno. Lokalne drogi są wąskie, kręte, teren górzysty. Przekonaliśmy się o tym wracając.
Ważne – słuchajcie radia chorwackiego HR2. Często przekazują wiadomości drogowe (wypadki, blokady autostrad) po chorwacku, angielsku i niemiecku. Poza tym w niektóre pełne godziny serwis informacyjny także po angielsku i retransmisje radia Bayern po niemiecku. Dla nas najzabawniejsze było nagle usłyszeć zapowiedź: "hrwatski drugi program". Za pierwszym razem tak mnie zaskoczyli, że zacząłem się przez moment zastanawiać czego słucham...
Mala Kapela znajduje się niedaleko Jezerane pomiędzy zjazdami Ogulin i Brinje. W roku 2008 budowany obok tunel na drugiej nitce jezdni był już dość zaawansowany. Sveti Rok znajduje się zaraz obok zjazdu (od południa) o tej samej nazwie.
Przed Malą Kapelą staliśmy w 5 km-owym korku, ale tylko ok. 15 minut. Gorzej było przed Svetim Rokiem. Tam powolne posuwanie się naprzód nagle zastopowało i staliśmy dłuższą chwilę zanim znowu udało się jechać do przodu. Tutaj przejazd 7 km zajął nam godzinę. W każdym razie tego dnia i o tej porze (a był to już wczesny wieczór) ruch przez tunele był możliwy w obie strony - po jednym pasie (wtedy jeszcze była jedna jezdnia, jedna "rura"), a z tym bywało różnie – vide nasz powrót.
Według ostatnich wiadomości, oba tunele Mala Kapela i Sveti Rok mają już ukończone drugie nitki jezdni i 30-05-2009 r. oddano je do użytku. Niestety nic na ten temat nie napisano na stronie Croatian Motorways Ltd, ale na początku czerwca za-emailowałem do nich i odpowiedzieli, potwierdzając informacje, że oba tunele są w pełni oddane do użytku. Potwierdził to także przyjaciel jadący do Chorwacji - przejechał A1 i nie zauważył nawet tuneli...
Wreszcie możliwa jest normalna jazda, hurra!
Powrót z Chorwacji
Mając na uwadze korki przed tunelami, wyjeżdżając (niestety była to znowu sobota...) wstaliśmy wcześniej i startowaliśmy o 07:00 rano. Jak się okazało nie miało to większego znaczenia. Dojechaliśmy A1 do Maslenicy i tu nakazano wyjazd z autostrady i objazd tunelu Sveti Rok drogami krajowymi. Niestety nie słuchaliśmy radia HR2 i nie wiedzieliśmy początkowo, że oba tunele są zamknięte. W tym wypadku pojechalibyśmy na południe, na Maricici i Gracac, na drogę nr 1 (E71) do Karlovaca, darując sobie jazdę noga za nogą z resztą turystów na obu objazdach.
Ponieważ większość jechała właśnie tam, pojechaliśmy na północ na Starigrad magistralą adriatycką (E65). Wydawało się droga czerwona, główniejsza, będzie lepiej. Nic z tych rzeczy. Wąska, kręta wzdłuż poszarpanego brzegu morza. Widokowo jest wspaniała, ale do jazdy, szczególnie jeśli ktoś ma chorobę lokomocyjną to masakra. W końcu z HR2 dowiedzieliśmy się, że i Mala Kapela, i Sveti Rok są zamknięte dla ruchu na północ. Załamani stwierdziliśmy, że czym prędzej trzeba przedostać się na drogę nr 1. A było to możliwe tylko w jednym miejscu – drogą nr 25 na Gospic i potem na Plitvickie Jeziora.
Początkowy odcinek drogi 25 przebija się przez góry. Zakrętasom nie ma końca, wspinaczka jest ostra. Widoki na Pag i inne wyspy niesamowite, ale kto zwraca na to uwagę mając na pokładzie bladych pasażerów? Gorzej, że droga na odcinku 11 km była remontowana, z pokruszoną, częściowo usuniętą nawierzchnią. Jazda w pyle za rozpędzoną do 20 km na godz. ciężarówką z balami drewna nie była zabawna. Ale w końcu udało się dojechać do drogi nr 1.
Oczywiście ruch w kierunku Karlovaca był duży i jechaliśmy w długiej kolumnie pojazdów, szczęśliwie ludziska jechali w miarę sprawnie. Zaskoczeniem był bardzo duży ruch na południe. Chyba pomimo udostępnienia tuneli tylko dla ruchu południowego i tak korki były na tyle duże, że sporo aut ruszyło na E71. Dołożył się do tego także wypadek na A1 przed Karlovacem (od strony Zagrzebia, na Karlovac), który wygenerował tam korek na wiele kilometrów. Tego dnia pierwsze 220 km jechaliśmy 5 godz. Dopiero gdy byliśmy na drodze nr 1 mniej więcej na wysokości Malej Kapeli, w radiu podano informację, że obydwa tunele zostały otwarte na ruch w obie strony... Po wjechaniu w Karlovacu na A1 dalej już jechaliśmy bez zbytnich przygód.
Mimo, że od czerwca 2009 r. oba tunele mają już czynne po dwa pasy ruchu w każdą stronę, pozostawiam te zapiski powyżej, dla uzmysłowienia jaka jest "alternatywa dla autostrady". Mogą się także przydać, gdy z uwagi na konserwacje, czy wypadki znowu odcinki autostrad będą zamykane...
A teraz jaką wybraliśmy trasę powrotną (przez Słowenię). Otóż objechaliśmy Zagrzeb od południa A3 na A4, na Varazdin. Z A4 zjechaliśmy na Cakovec na zjeździe o tej samej nazwie. Potem przez Cakovec i Mursko Sredisce dojechaliśmy do granicy ze Słowenią. Było pustawo, sennie, pogranicznicy się nie spieszyli. Przejazd przez granicę poszedł dość szybko. Następnie omijając autostrady Słowenii pojechaliśmy na Murską Sobotę drogą nr 3, by przekroczyć granicę z Austrią w Gornja Radgona/Bad Radkersburg. A że to Unia przejechaliśmy z miasta do miasta bez stopu. Z Bad Radkersburg do austriackich autostrad już blisko. Korków nie było - polecam.
środa, 29 lipca 2009
LEUTE AUS DEM WALD IN RUGEN
Ludzie ze Slaska zawitali tym razem dosc spontanicznie do lasu w miejscowosci WIEK bowiem na miejscu okazalo sie iz wielki krzyzys roku 2009 spowodowal wzrost ruchu turystycznego i brak wszelkich wolnych miesjc w tym na campie.
Wyjazd w piatek ok. 11 spowodowal przyjazd do Wieku ok 19 i od razu wodowanie do 22:30. Plywalismy do momentu gdzy nie bylo widac na wodzie kiciarzy w ich kolorowych gatkach. Dudus zaakceptowal szybko koncepcje polaczenia wydawnictwa tricktionary z edycja limitowana Jasia Wedrowniczka i 3stajl na zatoce zobaczyl w naszych osobach 2 nowe wschodzace gwiazdy siekajace po ciemku wszystkie mozliwe tricki ze starej dobrej szkoly oldskulowego stylu wolnego. Ilosc obrotow sail body przekraczala 720C a wykonanie zwykelgo gyba zakrawalo na wielke hanbe.Po udaniu sie do lasu na zasluzony wypoczynek rzesiste strumienie nocnej zlewy spowodowaly konwersje naszego materacu w amfibie a stelaz w postaci krzyza w naszym igloo szybka przyjal forme luku tryumfalnego.
Ns dnia ogarnelismy powtornie sztuczki 3stajlu na zatoce po czym udalismy sie do Kreptitz gdzie powital nas cieply piach i garstka ryczacyh nudystow. Udalismy sie tam na zasluzona drzemke aktywnie czekajac na wiatr ktory na schodach dotykal 20kn a na dole goscie nie odpalali na 5,4 i 5,8 i duzych deskach fws. Ten ceremonial powtarzal sie regularnie bowiem nie polapalismy ze bylo z bardzo W lub nawet NW i zamiast udac sie do Varnkewitz ogladalismy baltyckie lewatywy.
W niedziele kole sniadania Dudus oglosil zdecydowanie na widok 22kn ze morze to raczej nie bo jakis zmecozny jest po czym ruszyl na miniwave na zatoce jakies 500-1000m od brzegu i wrocil okolo 14:30. Polecamy nowoodkryta pizzeria prowadzona przez Wlocha w GLOWE mnian mniam po kociolkach do syta i zupkach chinskich.
FOTKI z soboty:
http://picasaweb.google.com/JPoklopac2/2009072426Rugia#slideshow/5363425989791338978
piątek, 17 lipca 2009
Buduję Custom'y ;)
W ramach głupawki termicznej takie spostrzeżenie, co mi się dzieje za plecami.

Jakby ktos potrzebował custom'a to mam na etacie 2 koszatniczki, które są dobre w shape'owaniu. Dostały na wejsciu prostą deskę sosnową, a tu taki ładny kształt.

Własnie kończą prototyp deski Big-Z do surfowania ;)
Pozostało im jedynie wycięcie seków z rufy i wykonanie konkaw.
Zapraszam do przynoszenia desek.
Jakby ktos potrzebował custom'a to mam na etacie 2 koszatniczki, które są dobre w shape'owaniu. Dostały na wejsciu prostą deskę sosnową, a tu taki ładny kształt.
Własnie kończą prototyp deski Big-Z do surfowania ;)
Pozostało im jedynie wycięcie seków z rufy i wykonanie konkaw.
Zapraszam do przynoszenia desek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)