niedziela, 3 listopada 2013

[MTB] Sądek

Na porządne zakończenie sezonu MTB zrobiliśmy z Mirkiem łączoną trasę w Beskidzie Sądeckim: Piwniczna (żółtym szlakiem) - Groń - (połączenie sił na przełęczy Bukowina - Mirek startował z bacówki na Cyrli) - Hala Łabowska (czerwonym szlakiem) - Runek - Jaworzynka Krynicka - Złockie (zielonym szlakiem) - Pusta Wielka (niebieskim szlakiem i stokówkami) - Runek - Hala Łabowska - Parchowatka (żółtym szlakiem) - Łomnica Zdrój - Kicarz (niebieskim szlakiem) - Piwniczna. 70km i 2500+ przewyższenia.


Sądek MTB from Lorzelek on Vimeo.

czwartek, 24 października 2013

[MTB] Bieszczadzka jesień

2 pasma w jeden dzień: Kropiwne-Durna-Łopiennik, Hon-Wołosań-Jaworne-Żebrak-Chryszczata.
Ruszam z Kalnicy (parę km mało uczęszczany asfalt) do Kiełczawy i tam przez działy (aby ominąć smoliste podłoże) dostaję się do Baligródu. Od teraz jest już po szlaku - niebieskim na Kropiwne (ja bym to określił jako "Krwiopijne" ;) jako że sporo podchodzenia w liściach po osie. Z Kropiwne już powoli wznoszącym się grzbietem (oczywiście z interwałami góra/dół) docieram na Durną (końcówka z buta). Ani nudno ani monotonnie nie jest, bo co chwilę jakiś zjaździk, żeby potem od razu znowu nabierać wysokości. Końcówka przed Łopiennikiem - próg 2m, ale da się wnieść rower, potem już singielek wijący się w trawie aż pod sam szczyt. O dziwo pod szczytem nie wieje, za to po drodze chciało urwać łeb. Zaczynam zjazd z Łopiennika czarnym szlakiem, który wije się jak opętany, miejscami trzeba go szukać pod grubą warstwą liści, ale sama ścieżka pod spodem bez wyrywania kierownicy. Docieram do Dołżycy, gdzie robię dojazdówkę drogą do Cisnej. Tam robię mały odpoczyn pod sklepem z uzupełnieniem płynów + bułka na drugie śniadanie. Z bułką ściśniętą w brzuchu dojeżdzam do bacówki pod Honem, gdzie oficjalnie można zejść z roweru i wepchać go pod liną wyciągu talerzykowego (nachylenie do 30%-35%) czerwonym szlakiem. Od górnej stacji da się już podjeżdzać na Hon. Potem małe popychanko pod Osinę i zaczyna się jazda w kierunku Wołosania. niby tylko 300m przewyższenia do zrobienia między Honem a Wołosaniem, a wychodzi z tego z 500-600, bo po drodze Sasów i parę innych pipantów. Chwila oddechu na szczycie i ruszam w kierunku przełęczy Żebrak mijająć Jaworne usiane skałokami. Stamtąd wydawałoby się, że już będzie w dół do przełęczy, ale że ona jest na 816m to jak zwykle jest pod górę ;). Od przełęczy dalej czerwonym szlakiem pasmem Wysokiego Działu kręcę w kierunku Chryszczatej (niby 816->997m na 5km czyli będzie spokojnie na koniec). Po drodze oczywiście jest kilka pomniejsyzch wierzchołków, które oddalają zdobycie szczytu i wyciskają ostatnie poty. Jest 16.00. Czasu na styk do zachodu (czołówka awaryujnie w plecaku ;), więc zaczynam zjeżdżać niebieskim szlakiem (ze 2 pipanty po drodze) ale ponad 8km zjazdu (kolejna perła!) z przeskokiem na leśną ścieżkę na przełęczy przed Suliłą skąd dość zrytą przez konie ścieżką docieram do Kalnicy. Uff, 60km i 2400-2500m.

Bieszczadzka Jesień MTB from Lorzelek on Vimeo.

środa, 25 września 2013

Pipeline.PL

Skok na gruby warun we Władku. Żaglowo 4.7-4.3 ale potrzebna była duża dzida, aby przejść przybój, w którym brakowało wiatru. Strategia była taka, aby potem nie wracać przez 2-3h pływając na falach i zostawiając ostatnią pionową na przejazd kończący dany "heat" ;)
Zjechało się sporo osób, w tym śmietanka polskiego wave'u. Było od kogo się uczyć/podpatrywać, ale można też było "łorać" (jak to lgsurfer ładnie określił) fale dowoli.
Parę fotek ze strony Karola Politańskiego (http://karolpolitanski.pl/988/polish-pipeline-wladyslawowo-2013/)

wtorek, 3 września 2013

[MTB] Szybki szpil na Czantoryje



Cyt. "Czwartkowa dzideczka popołudniowa. Czantorie i bliskie okolice. Zrobiliśmy raptem 21,3km i 1105m przewyższenia ale w dobrym tempie do góry i w dół. Ten koleżka co łapał gumy i czekaliśmy na niego 50 minut musi wymyślić jakieś zadośćuczynienie. Na koniec bardzo fajny zjazd żółtym z Małej Czantorii do Ustronia. Trzeba koniecznie powtórzyć – tu należy się pochwała dla Flakona, który ponoć się zdenerwował przed wycieczką jak wkręciliśmy go w pomysł wjazdu krzesełkiem ;-)"

Więcej fotek u Herr Śliwy

Dziwookipa

Po ćwiczeniach w Maroku nadszedł czas na sprawdzenie się na lewą nogę w jeździe na fali. I akurat natrafił się forecast na Dziwnów. ICM idealnie wyniuchał temat i pojechaliśmy na ten spot bez przekonania, z ew. możliwością przeskoku na Rugię. Rugia została nam wybita z głowy już po pierwszym dniu. Jak dla mnie jakość fali do jazdy jak w Ustce - bez dwóch zdań!

fot. by Knur On Tour (Robercik na robocie)

Dobre wianie na lewą nogę weszło w Dziwnowie. Tyle pływania w pięknym słoneczku nie było od dawna. Do południa plażowanie, od 14-15tej włączali wiatr i falę aż do zachodu słońca. Wyż nad Skandynawią zapodał warun na 4.7 i 4.3 i raczej duże dzidy ze względu na lekki off przy brzegu.


Jako że od auta do spotu jest chyba najdalej na wszystkich mi znanych bałtyckich spotach opracowałem nową (a może nie) metodę noszenia deski na husara - ma jedną wadę - nie może wiać, ale ten argument był akurat spełniony! ;)))