
Po lekkim zapracowaniu porannym zwijka na Turawe gdzie dojechal Marek i ekipa Surfmanii w starym busie i nowa przyczepka (Marcin - podasz co to za model dokladnie?). 25-35 kn na wejsciu nas zmasakrowaly z Markiem, ja wszedlem na 90 i 4,7, Marek 45 minut pozniej na 90 i 3,7 ale zmienil na 5,0 . Startujac z plackow 100lt i plaskiej wody okazalo sie ze musimy troche z Markiem popracowac nad duzym zafalowaniem, malymi deskami i nierownym wiatrem. Do tego zimna woda i odczuwalna ponizej 10C rozwalilo nas fizycznie - brak obuwia byl duuuuuzym bledem. Nie byla to sesja z finezyjnymi trickami tylko survival game ze 2m hopami, ktorych sie nie dalo uniknac.MAUI okazala sie za duza jak na moja wage w tych warunkach - poszukuje zatem nowego nabywcy.
Potem troche siadlo do 15-20 kn ale 4,7 styklo do konca dnia, deska sie zmienila na SKATE i jakos dalo rade. S weszlo idealnie mimo ze dosc nierowno. Tylko jakos bomu nie moglismy juz utrzymac, etap skatowania kompletnego po 4-5 h jazdy. Na koncu Maro ze zmeczenia pogubil w piachu komore...jakos ja namierzylismy po pewnym czasie wbita w piach do 3/4 wysokosci z glosnikiem naturlanie w piachu.
FOTKI: http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/20090427%20Turawa/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz