Wymarzone (?) zakończenie sezonu turowego w Tatrach.
Pogoda tropikalna, śnieg znikający w oczach, warunki jeszcze całkiem przyzwoite, ale już dość białego na ten sezon.
Po małych perypetiach dojeżdżam do Palenicy o 18.30. Szybki spręż i ruszam z buta w kierunku Wodogrzmotów - plan zdążyć do schroniska w D5SP przed zmrokiem. Po 0,5km mam farta i załapuję się na podwózkę u p. TOPRowca jadącego do MOKa. Odpada najgorszy fragment (asfalt). Od Wodogrzmotów Mickiewicza raptem 10min z buta szlakiem i zaczyna się śnieg, skąd można już przestać nieść narty na plecach. Włączam drugi bieg i napieram aż do progu, który okazuje się całkiem stromy i do tego jest tam niezły zmięk. O 20.45 docieram do schroniska, gdzie chłopaki już sączą kolejne piwo. Załapuję się jeszcze na żurek w formie kolacji.
Drugi dzień to wycieczka na Szpiglasową i Gładką przełęcz. Zjazdy całkiem miłe, śnieg na północnych i pn-wsch wystawach jeszcze trzyma. Temperatura zgodnie z przepowiedniami idzie w górę. W ciagu dnia na 2000m +12C.
W trzeci dzień "wczesne" zebranie się, olewamy śniadanie w schronisku i podążamy na Nizny Kostur. Dwie wersje zdobycia szczytu - Mirek z Waldkiem na turach, reszta po "zielonym" z buta. Zjazd aż do stawu, przepak i dalej na Zawrat. Jako że rozpoczął się długi weekend to już się robi głośno - pociągi ludzi, śmigło wisi nad przełęczami i zbiera turystów. Generalnie trzeba spadać, aby nie popsuć sobie "spokoju ducha". Zapodajemy na Zawrat - akurat nie ma tłoku - na przełęczy jesteśmy sami i zjazd w stronę Czarnego Stawu praktycznie pusty. Docieramy do Murowańca, zapodajemy zupkę z wkładką i posiłkując się krzesełkiem (cały czas z pełnymi plecakami) przerzucamy się na Kasprowy. Stamtąd praktycznie zjazd do samych Kuźnic (ostatnie 5min z buta).
Więcej fotek:
autorstwa Mirka,
Śliwy
oraz Śliwy ;)
Jeszcze foty Waldka
A teraz czas zacząć sezon wave, bo MTB już idzie pełną parą.
1 komentarz:
Ech... rzeczywiście wymarzone...
A.
Prześlij komentarz