piątek, 24 sierpnia 2012

Operacja Ustka, czyli testy U-Surf'a 68l

Jako że koledzy zaczęli pływać na małych sprzętach, to w końcu pękłem w temacie wyporności desek wave i bardzo okazyjnie zakupione 68 litrów miałem okazję przetestować na wodzie. Prognoza była niezła więc uderzyliśmy do Ustki. Pierwszy dzień fala zbudowała się dopiero po 4h ale ten czas był idealny na rozpływanie się na tej łupince. Wymiary 225x56cm i szersza ścięta rufa daje wystarczającą manewrowość w przyboju, gdy nagle odetnie wiatr. W pierwszy dzień wiatr był lekko od brzegu, więc temat halabardy wałkowałem dość często, chociaż dzionek przepływałem na 4.3. Deska szybko odpala z fali, ale przez pierwszą godzinę zaliczałem dziwne nuraj-z-nami przez dziób. W końcu załapałem, że nie należy za bardzo dociążać dziobu, który w tym modelu jest mało wyporny, ale wystarczająco podgięty i "dzidowaty" żeby się przebijać przez pianę. Dodatkowo przeskok z quada na pojedynczy fin na cutback'u kończył się początkowo padem na pysk. Po rozkminieniu trzymania 21cm fina było już bardzo fajnie, bo zrywanie strugi na cutbacku idzie jak po maśle.


fot. Nikodem

W drugi dzień fala na zachodniej plaży w Ustce dochodziła do 2-3m i wiatr ciutkę słabszy ale za to sideshore spasował nam z Piterem na 4.7. Małe deski dalej spisywały się bardzo dobrze. Śmiało mogę przyznać, że U-Surf 68l jedzie z fali lepiej niż Quad 81l. Przy gęstym zawijaniu batonów i cutback'ów ma się wrażenie jechania na deskorolce. Ale to 2 różne deski na różne warunki. Quad nadaje się na warunki średnie i graniczne, które występują najczęściej, chociaż w mocnych da się na nim przeżyć, ale bez komfortu. Natomiast mały U-Surf na typową Bałtycką średnio-mocną lub mocną prognozę wydaje się dobrym rozwiązaniem.

Parę fotek Nikodema i Przemka z pierwszego dnia tutaj

Brak komentarzy: