wtorek, 7 października 2008
piątek, 3 października 2008
01102008 SOMEWHERE
Flakona wciagnal OTMUCHOW gdzie popedzil na 3,7 na maszcie 370 cm a mnie DZIECKI na 4,7.
Bylo dobrze ale po dlugiej przerwie ledwo cos ciekawego wchodzilo. Temperatura wody i chop nie motywuja do jakis megakcji.W szkwalach walilo rowno ze ciezko bylo wybrac zagielek. Potem jakies 1,5h na 5,3. 4,7 chodzi lepiej o dziwo na norcie a 5,3 na miekkim powerexie. Ciezko to pokumac. Przy probie spidlupa wyjalo mnie znowu z kapci. Mario znowu dal czadu opuszczajac zestaw w krytycznych chwilach.
Marek plywal na Rugii na secret spocie Juliusruh i polecal przy E.
Apropos dojazdu to usuwalismy z Mariem po drodze galezie, dach porysowany znowu + myjnia obowiazkowa.
Galeryjka z Dzieciek:
piątek, 26 września 2008
niedziela, 14 września 2008
Mukran part 3 - czyli COME...BAT

Wyjazd WSowo-Kiteowy, czyli zlepek hardware'u i software'u. Jako że poziom redukcji ekipy nabierał z godziny na godzinę sporego tempa, wyszło na to, że pojechałem z Adamo na prognozę. Kolega Maślak pomylił się tylko o 12h (17-ta to nie zawsze 5-ta), ale zabrał się z ekipą z Wrocławia. W piątek z samego rana zmierzyliśmy skromne 30 do 38knt, więc postanowiłem wystartować na 4.2, jak się potem okazało - ostatni raz w jego karierze. Z godziny na godzinę fala budowała się, a przybój osiągał charakter niezłego chaosu. Jedyne rozsądne miejsce do startu ponownie znajdowało się na 100m na lewo od "ruhry". Jakiekolwiek próby startu w innym miejscu przy tym kierunku kończyły się prędzej lub później w czeluściach wszechobecnej piany. Po zdecydowanej "zmianie" 4.2 na 3.7 zaczeła się przyjemniejsza cześć dnia, potem lekko siadło do jakis 25knt, więc z braku laku wypałowałem 4.7 i przynajmniej od tego momentu nie miałem problemu z odpaleniem. Ale cóż, po przejściu przyboju następowało wzmocnienie wiatru i tam juz nie było za wesoło. W połowie dnia awarie nękały mnie nadal - tym razem przegub tendon wziął się i złamał. Zmiana palety i przedłuzki (us na pin) i walczyłem dalej. Generalnie nie polecam mocowania na pin, bo przycisk blokujący wysuwanie się pinu zapiaszcza się cholernie szybko w przyboju i albo potem nie da się go wcisnąć, a jak się uda to nie wyskakuje. Co dwa bolce to nie jeden pin :)
Drugi dzień był bardziej lightowy, czyli pływanie na 5.3 i 81l od 12 do 18tej i pełne panowanie nad sprzętem tym razem, nawet bez awarii.
http://picasaweb.google.pl/Lorzelek/MukranPart3CzyliCOMEBAT
Drugi dzień był bardziej lightowy, czyli pływanie na 5.3 i 81l od 12 do 18tej i pełne panowanie nad sprzętem tym razem, nawet bez awarii.
http://picasaweb.google.pl/Lorzelek/MukranPart3CzyliCOMEBAT
Spotkaliśmy też Żuka ze Szczecina - foty w jego wykonaniu jak zawsze przednie: http://picasaweb.google.pl/ECEMsurfer/NeuMukran
środa, 3 września 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)