Wracajac z delgacyji zafundowalem sobie wstawanie o 5:04 i kawe w Torbole o 7:15 po lekkim cmoku. Potem bylo juz tylko ciekawiej. Reszta na zdjeciach. Samolot z Bergamo zlapalem o 12:40 prawie cudem...Koniecznie trzeba tam wrocic. Przy okazji chcialem pozdrowic Pana z wypozyczalni MAGGIORE ktory przyjal ode mnie FIAT PUNTO 1,2 po przejechaniu 145km w 1h...
http://www.sestluve.beep.pl/ALBUMY/Windsurfing%202009/200910%20Lago%20di%20Garda/index.html
pzdr
jp
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz