RELACJA MARKA:
hhh, kiepski ze mnie pisarz. W dodatku zero zdjęć.
W zasadzie relacja sprowadzałaby się do:
Środa – niezła pyta na żagle 4,0 – 4,2, fala 3 m, Paweł schodzi na wodę jako jeden ze słabszych, schodzi z wody jako jeden z lepszych :) (JP: 5 prawie ustanych backloopow ustawilo temat..) Mi podczas taklowania boxera 4,4 dwie przechodzące osoby odradziły ten rozmiar, więc otaklowałem mojego (a w zasadzie żony J) Nalu 3,75. Podczas taklowania stwierdziłem, patrząc na miejscami biały i sztywny monofilm, że chyba jednak to nie najlepszy pomysł, co rzeczywistość bardzo szybko potwierdziła – po pierwszych kilku halsach (no i oczywiście mielonkach) poleciał cały bryt na szwie. Próby klejenia taśmą dały efekt na 20 minut do czasu kolejnej mielony. Pożyczyłem żagielek Pawła (4,0) i trafiłem na… 30 minutową dziurę wiatrową. Wypłynąć się jeszcze jakoś udało, a ponieważ musiałem sporo odpaść w przyboju, postanowiłem zrobić dłuższy hals, żeby nabrać wysokości. Jak się można domyślić skończyło się tak – waterstart na szczycie fali – gdy było trochę wiatru, tonięcie z zestawem w dolince – i tak w zasadzie aż do przyboju, gdzie złapałem falkę, razem z którą pojechałem do brzegu jakieś 800 m od schodów – okolica z bardzo nieprzyjemnym kamienistym zejściem. No i niestety rozpieprzyłem obie stopy, co odebrało mi do reszty chęć dalszej walki w tym dniu.
Czwartek – hardcore, na wodzie 6 zestawów (w środę ze 20) – 2 Czechów, 1 Niemiec, 3 Polaków. Pojawiają się ludzie, którzy po 15 minutach pływania pakują sprzęt i do domu :) Fala momentami do 5m, żagle 3,7 do 4,0. Pływaliśmy z Pawłem na jednym zestawie, od 11 do 15, bez jakichś szczególnych przygód, ale też bez fajerwerków.
JP: tu male info jak wialo!!!


1 komentarz:
no, czyli Polacy wygrali ten bój w środę 3-2-1 :)
Chłopaki - szacun!
Nastepnym razem jadę, bo kurde prognozy za 4-5 dni to zawsze marchewka na kiju. Na te za 1-2 dni można jechać w miarę w ciemno.
Prześlij komentarz