Pomysł aby podwieźć się pierwszym archaicznym krzesełkiem (pamiętam z czasów dzieciństwa) wzdłuż "Puchatka" upada, bo rano wieje 12m/s.
Foczym od parkingu do schroniska pod Łabskim Szczytem. Tam herbatka, a nawet dwie. Czekamy na lampę (wg ICM ma być). Zaczynają się przebłyski więc ruszamy. Od schroniska do grani wywiane, miejscami "lodowe pola kulek mocy", ale czujna praca kijkami i docieramy na grań.
Tam z wiatrem (na szczęście - dla tych co by mieli kite'a 1-2m2 byłaby jazda na maxa) ciągniemy na Łabski Szczyt, Śnieżne Kotły (słabo wyśnieżone), Wysokie Kolo. Na grani przeplata się zadymka z lampą. Tam zjazd do Martinovej Boudy w fajnym nawianym puchu i dalej zaśnieżonym korytem potoku (coś ala halfpipe). Powrót do Boudy na 4 Krakonosze, a nawet 5 (Tatko dał rade wciągnąć 2) i do tego obiadek. Zaczynamy wracać w kierunku Szklarskiej, po drodze robiąc jeszcze zjazd spod Wysokiego Kola na południe - też fajny śnieg. Potem trawers Łabskiego i bardzo miły zjazd prawą stroną Szrenickiego Kotła do płaju i dalej do Puchatka.
Więcej fotek tutaj oraz zdjęcia kulinarne i nie tylko od Sliwy
2 komentarze:
A jaka temperatura?
Na Skrzycznym u góry było lekko poniżej 0, ale już na pośredniej był plus i śnieg dość ciężki i wolny.
W Karkonoszach był minus, na górze - może -3/-5. Ale dół sie topił. Rano było z 5cm na parkingu, popołudniu brak śladu śniegu.
Prześlij komentarz