To była raczej ostatnia ciepła 3-dniówka (5,6,7.10) na Bałtyku. Celowałem w 2 dni, ale nie było za bardzo jak wrócić, bo reszta ekipy miała zamiary aż do czwartku.Wyprawa pod tytułem "trzech szmaciarzy i złomiarz" celowała w Ustkę, rzecz jasna. Pierwszy dzień wiejący WSW usadowił nas na zachodniej plaży w Ustce pomiędzy starym pirsem i główką portu. Wiatr na 4.7 (w końcu przetestowałem dobrze nabytą S-1kę) i raczej mała/srednia falka, ale piękne słoneczko przez pół dnia i ciepełko napawały optymizmem. Chłopaki pływali prawie do zachodu słońca. Ja wieczorną sesję odpusciłem - regenerowałem się na nadchodzący kolejny dzień. Temp. powietrza 17-18C.
Sroda to już prawie wiejące W, słońce i przemieszczamy się na własciwy spot, czyli na wschodnią plażę. Przy brzegu leciutki offshore, ale fala zbudowała się przez noc (trzęsło nam chałupą i waliło igłami po blachodachówce) i ćwiczymy jazdę na 4.3 (lub 7m kitkach). Koło 13tej niestety odkręca na WSW (2h za wczesnie) i przy brzegu wyłącza wiatraki prawie do zera. Akurat robilismy pauzę po pierwszej 2,5h sesji.
Szybka decyzja - przemieszczamy się do Rowów na wschodnią plażę, a tam dobry sideshore na spałowane 4.3. Fala jest, ale jakas taka nieregularna i małoprzewidywalna - ciężka do jazdy. Po Ustce wszystko musi być gorsze, taka jest okrutna prawda. Rzeźbimy do 17tej i zawijamy na wioskę. Całe Rowy praktycznie zabite dechami. 2 knajpki na krzyż i zapomniana wędzarnio/smażalnia z samotnym gostkiem.
Zapodajemy wędzoną rybkę na ciepło, a niektórzy smażoną ale chyba z 31 sierpnia były te egzemplarze (jak podeszwy). Typowa "posezonowa ryba". Temp. powietrza około 15-16C.
Czwartek głębokie SW próbuje się przegryźć przez wydmy i lasy by zasilić w wiatr przybój. Oblatujemy po koleji spoty podążając w kierunku zachodnim, gdzie linia brzegowa coraz bardziej się nachyla. Nikodem poleca w następującej kolejnosci: Jarosławiec - off 20stopni, Wicie - 10-15stopni off. Darłówek zachodni odpuszamy ze względu na bardzo długi pirs portu - w razie awarii niemiłe spotkanie z betonem. Uderzamy do Dąbek, gdzie po chwili poszukiwań trafiamy na ulica Morską do przystani rybackiej. Lekki off 5-10stopni. Falka bylejaka, ale się buduje i chodzą sety 1-1,5m. Piękne słoneczko i 20C dają popływać przez 0,5 dnia. Potem się zawijamy na chatę. Tego dnia Robin ma sporo przygód/awarii, ale kończy pływanie happy-endem i długim spacerem po plaży.
Spanie u przyjaciela niejakiego Wojtka na jednostce wojskowej w Ustce. Ciche ustronne miejsce z dobrze słyszaną frazą o poranku "czołem panie komendancie" i trąbką.
Dojazd: W tamtą stronę 7,5h przez Olesno i Poznań.
Droga powrotna przez Poznań i potem na Bytom - 8,5h.
Fotki z pierwszego dnia
Fotki kolegi Nikodema
3 komentarze:
"Czwartek głębokie SW próbuje się przegryźć przez wydmy i lasy by zasilić w wiatr przybój"
FLAKON - skad Ty takie frazy bierzesz?
Minipoeta prozaik nam sie na piersi wyhodowal
"(...)Ciche ustronne miejsce z dobrze słyszaną frazą o poranku "czołem panie komendancie" i trąbką." - niezgorsze. Epickie warunki, godne onych słów.
pozdrowienia ls
no cóż, z polskiego miałem 3kę, więc teraz jakieś ze mnie wychodzą poetyckie frazy, hihi
Prześlij komentarz