wtorek, 11 października 2011
Wustrow 2011-10-06 Ostatnio Tango na morzu w DDR???
Niesieni namietnoscia poznawcza nieznanych skrawkow germanskiego ex-DDRowego wybrzeza na zachod od Rugii, niepewni czy wicher prognozowany zasili przybój tak aby deski nasze w slig upragniony weszly, pewni iz wpierd... nas czeka zacny i z lekka oczekiwany jak czwartek po srodzie lub noc ksiezycowa po wieczornym kapusniaczku zawitalismy do osady pod szacowna nazwa Wustrow.
Wyjazd ok 18 dojazd 00:15
Spanie kolo kliniki dla emerytow na campingu-parkingu toaletami za 3 EURO
Poranna kapiel nago w kompanii 60-letnich lasek
Pomiary offshorowego S wiatru na plazy w Ahrenhoop
Kawa w ALDI center w BARN
Wizyta w Barn nad zatoka i ok wniosek wieje tylko za duzo S 25-35kn
Lekka nerwowka i poszukiwanie jakiegos wiatru z boku a nie 16-17,5% od brzegu co 1km wizyta na plazy w dol aby zlapac wiecej wybrzeza na linii S-N
Lądowanie w surfcenter w Wustrow - na parkingu okolo 20-30 aut rowniez z Rugii.
Na plazy slonce (mialo lac i okno pogodowe tylko od 9-11) i szybkie taklowanie Piotr 5,3 ja 4,7 bo na plazy bylo 18-25kn
Wyszedlem na forlaufera na 4,7 ale napotkany slusznej postury niemiaszek okreslil warun - jako "zu viel fur vier coma funf"
Zatem wbrew logice wyszedlem jednak na 84lt i na 4,7 i wrocilem na plaze 5 rzedow palikow wyzej cudem nie wyglebiajac sie na zewnetrznej rufie. Piotr szybko zamienil 5,3 na 4,2, ja 4,7 na 4,2 testujac Naish sessiona i przez 1-2 godziny opanowywalismy rozpedzajacy sie poludniowy 17C wicherek o sile 25-35kn i idealnym kierunku do palikow czyli czysty sideshore.
Ok 13:00 ponowny wzrost mocy wiatru wygonil nas za wydme. Upgragniony 3,7 odnaleziony w zakamarkach Zafury wygonil nas na wode i znowu grubo bo wiatr skoczyl do zakresu 30-40kn. Ok 15:00 czarna chmura nagle dostarczyla z nienacka burze gradowa oznajmiajaca z hukiem niechybny koniec tego sezonu na morzu.Rybka o nazwie Barszcz czerwony w knajpie o 16:30 wyjazd i o polnocy w domu
Hugh - da sie nawet na 1 dzien!!!
PODSUMOWANIE:
Dobra miejscowka na S lub SSW jak nie dziala Kreptitz. 100m wglab topieli dodatkowy bonus w postaci 2giego przyboju ale tam rowniez "pierwiastek-z-4"-metrowe fale o wysnionych ksztaltach pan z kalendarza. Przyboj dosc chaotyczny i dlugi ale wkaszalny jak wiatr nie jest onshore lub <30kn. No i co - blisko nie? 6h to dystans do Szczecina...z Gliwic.
KILKA FOT QUASIPRZEDLUZKA:
https://picasaweb.google.com/109307755981531659935/Wustrow2011OstatnieTangoNaMorzu?authkey=Gv1sRgCMHIkri9sNG2iwE#
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
no no, widzę że coś żeś przypalił lub popił jak zaciągasz tym poetyckim stylem.
Też miałeś 3kę z polskiego?
Szacun, że się wybraliście nawet na 1 dzień. A nic nie mówiłeś, ale u ciebie spontan to jak drugie majtki na zmianę w torbie noszone ;)
"To była raczej ostatnia ciepła 3-dniówka (5,6,7.10) na Bałtyku. Celowałem w 2 dni, ale nie było za bardzo jak wrócić, bo reszta ekipy miała zamiary aż do czwartku." - to zdanie oznacza iz Marzena rowniez czytuje naszego bloga, poete 3ma krotko na wodzy bo Poeta sie kaja publicznie - tez stosuje ten system ze mna na MTB ze zawsze i wszedzie to ja sie spozniam etc
Prześlij komentarz